Rzut okiem na 7 numer “Magii i Miecza”.

13590383_526632637527182_2775556326621968280_n

Miałem okazję zaznajomić się z 7 numerem “Magii i Miecza” i tym samym mogę coś napisać więcej o tym nadchodzącym (od grudnia) numerze.

Pierwsze co się rzuca w oczy (jeżeli ktoś przegapił numer poprzedni), to z dumnego napisu na samej górze “Scenariusze Artykuły Almanachy Larpy” wyleciały artykuły i larpy. I właśnie tak wygląda zawartość najnowszego numeru – dużo scenariuszy i tekstów z poradami.

Scenariusze? jest ich pięć. Jeżeli ktoś się zastanawia, czy akurat znajdzie coś ciekawego dla siebie (bo okładkowe “w numerze m.in.” raczej nie powie przeciętnemu graczowi za dużo), to pokrótce je tu przestawię.

Wyspa Zaginionych Dzieci – scenariusz przeznaczony do systemu “Earthdawn”, gdzie odwiedzi się starą i zaniedbaną wieś z mrocznym dworkiem w tle. Jest to scenariusz z elementami dark fantasy i horroru, który według mnie łatwo przerobić pod inne systemy, jak “Warhammer” czy “Shadow of the Demon Lord”.

Bluszcz na Wysokiej Wieży – scenariusz do “Pieśni Lodu i Ognia” z akcją osadzoną w Reach. Mamy damę w opałach i zagwozdkę, co z tym fantem zrobią gracze.

Złoto Sham Creek – scenariusz przeznaczony do “Dealands: Reloaded”. Tutaj też mamy do czynienia z małym zapyziałym miasteczkiem w horrorystycznym klimacie.

Powrót do domu – scenariusz przeznaczony do “Stars Without Number“, systemu SF stworzonego w duchu OSR. Bez problemu da się przerobić pod większość systemów, gdzie lata się po kosmosie. I o ile się nie mylę, jest to zwycięski scenariusz na konkurs “Magii l Miecza”, chociaż nie ma o tym nigdzie wzmianki.

Dawno, dawno temu – scenariusz do systemu “Zapomniana Rzeczywistość“, gdzie przyjdzie nam wcielić się w dzieci z sierocińca, które przedostają się do dziwnej krainy.

Oprócz tego znajdziemy też oczywiście różne almanachy, ale nie tylko. Z uniwersalnych pomysłów na sesję dostajemy “Fabularne Triki” oraz “Melanż Pomysłów“, i duża szansa, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. “To ja strzelam!” to natomiast długi poradnik o broni palnej, bo i temat obszerny. Sam nie należę do targetu takich wpisów, ale pewnie zainteresuje on część osób. Miłośnicy “Zew Cthulhu” mogą poczytać w “W okowach mrozu” o tym, jak wykorzystać Arktykę i Antarktykę na swoich sesjach. Nie zapomniano też o miłośnikach “Warhammera” i w “Ścieżkach Chaosu” znajdą jeden czy dwa pomysły na przygodę.

Na koniec napiszę o “Jaskiniach Złych Bogów“, pastiszowym settingu do “Adventurers!”, napisanym przez śp. Macieja Sabata. Jest to gra, która stara się odpowiedzieć na pytanie, co by było, gdyby pierwszy erpeg był inspirowany twórczością H. P. Lovecrafta, a przy okazji był systemem o łażeniu po lochach i zdobywaniu skarbów. Przeniesiemy się więc na planetę Urd, gdzie obcowanie z Przedwiecznymi to codzienność, a groza i szaleństwo wymieszana jest z kiczem i czarnym humorem. Miłośnicy OSR mogą zaś skorzystać z przygotowanych tutaj różnych generatorów.

I tyle, w wielkim skrócie, co można znaleźć w najnowszym numerze “Magii i Miecz”. Czy zmiany idą w dobrym kierunku? Według mnie tak. Wyleciały gdzieś recenzje – w dzisiejszych czasach w internecie bardzo łatwo jest odszukać takowe, więc nie widzę potrzeby, by pojawiały się w czasopiśmie. Wyleciały felietony i artykuły – i znowu, cudze mojszyzmy można bez większego problemu poczytać w necie (albo pooglądać na youtubie). Natomiast z przygodami i tekstami almanachowymi w sieci już tak wesoło nie jest.

Czy nowy numer jest dla Ciebie? Nie wiem. Ale mam nadzieję, że ten wpis pomoże ci podjąć decyzję.

W co grają Polacy i co z tego wynika

Choose-Your-Weapon-Dice-Tabletop

Ostatnio pojawiła się taka oto ankieta, która miała pokazać najpopularniejszy system, w jaki się gra w Polsce. I ogólnie wyniki raczej nie zaskakują, chociaż sama ankieta jest taka se i teraz będę darł szaty i miał ból dupy o to, jakie to jest głupie i niesprawiedliwe. Oraz jak przerażające wnioski można z tej ankiety wyciągnąć.

Wpis gorzko-ironiczny. Nie bierzcie wszystkiego do siebie, do serca, na serio. I do tego rzucam trochę mięsem i kaleczę język polski.

Najpierw, dlaczego ankieta jest z dupy.

  • “Zagłosuj na każdą grę w którą zdarzyło Ci się grać w 2016 roku” – jak to mówił dr House, wszyscy kłamią. Nie ma gwarancji, że faktycznie dana osoba grała w takiego Warhammera w zeszłym roku. Równie dobrze mogła grać 5 lat temu, ale głosowała na plus, bo “Łarhamer kórfa”. W drugą stronę, ktoś mógł grać faktycznie w tego Warhammera, ale nie przypadło mu do gustu, i dał minusa. Bo tak. Albo, co mnie zastanawia, taki Conan od Modiphiusa. Gra jeszcze nie wyszła (!!!), ale w Polsce grało w niego już 30 osób. Teoretycznie, jest to możliwe, bo jest quickstart, oraz kompletny w 95% podręcznik został przekazany wspierającym (przez co sam mogłem poprowadzić sesję w zeszłym roku), ale i tak wygląda to nader podejrzanie. Chyba że, ludzie czytają “Conan 2d20”, a myślą “Conan d20”.
  • Jak ktoś nie jest zalogowany, to anonimowo dalej może głosować. I to kilka razy, więc może podbijać wyniki.
  • “Zagłosuj strzałką w dół jeśli nie znasz i nie masz zamiaru grać w daną grę” – i jedziemy. Wszyscy pewnie (strzelam na ślepo z takim wnioskiem) olali te wytyczne (tak jak ja, piszący te słowa), i głosowali minusem na systemy, których po prostu nie lubią. Ale tak szczerze, jak mam nie znać (!!!) i równocześnie wiedzieć na 100% (!!!), że nie mam zamiaru zagrać w dany tytuł. Bije to inżyniera Mamonia i melodie które lubi o całą długość. Plus, ankieta dziwnie zlicza plusy i minusy, co w efekcie daje dziwne wyniki. Jak na przykład takie, że “Dwory Końca Świata” to całkiem popularny w Polsce system, zajmujący zaszczytne 38 miejsce, wyprzedzając na przykład “Kroniki Mutantów”. Pal licho, że równocześnie według ankiety, w “Kroniki Mutantów” grało 6 razy więcej osób, niż w “DKŚ”.
  • Burdel w edycjach tej samej gry. Czasami nawet sam nie wiem, co autor wrzucający dany tytuł miał na myśli. Mamy więc ogólnie “Savage Worlds”, ale i “Martwe Ziemie”. I nie wiem, czy te Deadlandsy, to wersja Classic, czy SW. Czy też wszystko w jednym, bo taki łarhamer też ma najwyraźniej 3 edycje wrzucone do jednego wora. Nie wspominając o tych wszystkich edycjach dedeczków (tylko OSR dumnie się oddzielił, bo wszystko inne dla niektórych grognardów to gunwo i plebs).

A teraz kilka strasznych wniosków i moje przemyślenia.

Ogólnie, królują stare gry i chyba ich kolejne edycje (grane i kupowane z sentymentu). Może to oznaczać:

  • Brak świeżej krwi, grają tylko stare pierdziele, takie jak ja. W większości przypadków stare pierdziele grają z sentymentu ciągle w to samo.
  • Świeża krew jest, ale spotyka w tajemnej mrocznej piwnicy starych guruff, a stare guru rzecze “nowe ohydne jest, tylko Warhammer radość przyniesie ci”.
  • Świeża krew jest, ale to ci z czwartego najpopularniejszego systemu, “Gry Autorskiej”.

I jeszcze garść luźnych uwag.

  • W top 10 jest 7 gier którym dałem minusa…
  • 414 osób gra w autorki, cokolwiek to oznacza.
  • “Dark Heresy” wysoko, gratulacje dla Copernicusa. Ale dalej nie zamierzam grać w obecne edycje.
  • “Savage Worlds” wysoko, prawie 300 osób gra. Ale dużo osób głosowało też na to, by “Weird War II” wyszło po polsku. Jeżeli grają tak, jak kupują (a nie kupują), to ten teges…
  • “Star Wars FFG” wysoko. Praktycznie jedyna nowa gra, która nie była reedycją poprzedniej edycji, która jest w top 10.
  • 140 osób cały czas gra w Dzikie pola. Serio? Komuda, to gdzie trzecia edycja? Chyba, że to tak, głosy z sentymentu, a to przepraszam.
  • “Shadowrun” wysoko, 150 graczy. I strzelam, że chodzi głównie o 5 edycję, bo nawet aktywni fani jacyś tacy są, i zauważalni.
  • Ludzie dalej grają w “Wiedźmina”. Albo to tylko sentyment przemawia przez głosowanie.
  • “7th Sea” takie popularne? Czemu więc się nie sprzedało w Polsce?
  • “Pieśń Lodu i Ognia” nawet wysoko, ale nie przekłada się to na wykresy, przy których Ramel by się uśmiechał.
  • “Apocalypse World” tylko trochę gorzej od PLiO. Chyba, że zobaczy się minusy, i jak bardzo ludzie nienawidzą tego systemu.
  • Prawie 60 osób w Polsce gra w “Kult”. Taaa… Jasne…
  • 80 osób nie chce grać w “Degenesis Rebirth”. Chyba wystarczyło poznać im cenę.
  • OSR tak nisko? Strzelam, że polskie grognardy nie umieją w internet.
  • “The Clay That Woke” na ostatnim miejscu. Sam jestem na nie, bo tematyka w ogóle mnie nie rusza, ale reszta “minusowców” pewnie nawet nie wie co to za gra. Im wystarczy, że gra została dodana do listy przez Petrę. <Troll-mode-on> Mam nadzieję, że następnym razem doda Warhammera.
  • Dużo polskich gier zabrakło na liście.

A to Top 20, jeżeli weźmie się pod uwagę same plusy (i wywali autorki).

01. Warhammer
02. D&D
03. Neuroshima
04. Dark Heresy
05. Call of Cthulhu
06. Savage Worlds
07. Wampir: maskarada
08. Star Wars FFG
09. Wolsung
10. Cyberpunk 2020
11. Legenda 5 kręgów
12. Dzikie Pola
13. Shadowrun
14. WoD (czarna linia, co chyba znaczy podręczniki dla ludzi, ale i tak pewnie wszyscy głosowali jako WoD w całości)
15. Pathfinder
16. Wilkołak (chyba chodziło o nowy)
17. Mage the Awakening
18. 7th Sea
19. Pieśń Lodu i Ognia
20. Numenera

Na pokładzie Exalted – część 14

Bf3

Moja kampania w Star Wars żyje, ale z powodu lenistwa (podobnie ma się sprawa z Grą o Tron) mam pewne braki w raportach. No ale tutaj teraz nadrabiam w bardzo wielkim skrócie co się wydarzyło.

Ekhrihevam z klanu Bakh’tor oraz “F” – po dramatycznych wydarzeniach na Moraband Ekhri postanowił zabrać “F” w jakieś bezpieczne miejsce i porzucić życie wędrownego uciekiniera.

Ree Na’Ley oraz Spark – jako, że temat opuszczenia Exalted i zamieszkania gdzieś razem był już poruszany kilka razy, po opuszczeniu Moraband ta dwójka tez postanowiła opuścić statek.

Wulf – po misji na Cato Neimodia poszedł walczyć z Imperium gdzieś indziej.

RoxyJade, i Herne – Roxy przespała się z Hernem i zostali kochankami. Cały czas oczywiście jest też z Jade, i planuje jak tu zrobić, by wszyscy byli szczęśliwi.

Duncan Porter

Duncan Porter

Duncan Porter – (Human, Hired Gun, Bodyguard) powiązany z Rebelią ochroniarz, “wynajęty” przez Herne do ochrony Jade i Roxy. Początkowo stosunki między bohaterami były chłodne, czy też raczej na poziomie “profesjonalnym”. Ostatnio jednak po kolejnych słownych przepychankach wylądował w łóżku z Jade, ale Roxy patrzy na to krzywo. Prawie zginął podczas strzelaniny na Tark III. Ma dwie cybernetyczne nogi.

Katta Bruzz

Katta Bruzz – zdjęcie nim odstrzelono mu ucho

Katta Bruzz – (Chandra-Fan, Soldier, Medic) przybył na Tark III w poszukiwaniu dwóch porwanych braci. Drużyna mu pomogła w ich odbiciu, w zamian przyłączył się (w raz z braćmi) do załogi Exalted jako nowy medyk pokładowy. Ma dwie cybernetyczne ręce.

ROTS2-1bdroid

2-1B

Droid medyczny 2-1B – zakupiony do Exalted przez Herne, robi za drugiego medyka i asystenta Katta Bruzza.

Ostatnie działania drużyny: Po uratowaniu braci Bruzz, Root przekazała dane o planowanym transporcie brata Roxy, Jessego Kaine. Cała drużyna wraz z Herne ruszyła na jakąś planetę na uboczu z małym garnizonem sił Imperialnych. Tam podczas ataku na placówkę, przejęli wahadłowiec Imperium i ruszyli nim (znaczy Roxy, Duncan, Kappa i R2-D17) ratować brata. Tyle w skrócie.

Następny raport mam nadzieję już napiszę na bieżąco.

Brian-Matyas-Spaceport

Moje erpegowe oczekiwania 2017

Koniec roku się zbliża, więc pora zobaczyć, co być może przyniesie nam rok 2017, i na co czekam.

bitd_title_02

Blades in the Dark. Gra Johna Harpera na którą czekam prawie dwa lata. No ale mam nadzieję, że w końcu dane mi będzie zobaczyć pełną wersję gry. Podobają mi się założenia, gdzie gra się członkami swojej bandy, i gdzie nie tylko dbamy o własny rozwój, ale też rozwój własnej bazy czy pozyskiwanie nowych sojuszy i wpływów. Dodatkowo docelowy świat wzorowany jest na grze komputerowej Dishonored. Podobnie jak Apocalypse World, tak i ten system ma dawać zezwolenie na robienie własnych hacków – już obecnie w wersji beta jest “Scum & Villainy”, czyli zasady do prowadzenia przygód w klimatach Firefly. Sam, jeżeli starczy mi chęci i ochoty, zamierzam na tym zrobić swój hack do Mordheim.

902454e0d0141a393b6299378888449c4643734ef047a5e1b734d5b2502a9059

Fading Suns. Stało się, niemieckie Ulisses Spiele kupiło prawa do wydania nowej edycji Fading Suns. Jak wiecie (albo i nie), poprzednia edycja rodziła się w bólach i mękach, i nie zabrakło kilku kontrowersji (jak zwolnienie głównego projektanta nowej edycji tuż przed samym wydaniem nowej edycji, i wydanie ostatecznie po prostu trochę poprawionego odświeżonego kotleta). Ale do rzeczy – mamy dostać nowa edycję, i bardzo mnie ciekawi, jak US podejdzie do tematu. A jak wyjdzie kupa? Ludzie piszą, że Coriolis bardzo łatwo da się przerobić na FS.

687c445aa6b7e4276e4c611a90d7bb90_original

Tales from the Loop. Niesamowity erpeg na podstawie niepokojących prac Simona Stålenhaga (które można podziwiać w książkach “Tales from the Loop” i “Things from the Flood” <— a klikając to, przejdziecie do jego oficjalnej strony). Podobnie jak w oryginalnej książce, tak i system RPG będzie opowiadał losy o dzieciakach, którym przyjdzie odkrywać dziwny świat, pełen porzuconych robotów, dziwnych maszyn czy dinozaurów. Wszystko to podlane sosem w stylu lat ’80, tak jak w “E.T” czy “Stranger Things”. I działające na mechanice znanej z “Mutant Year Zero” i “Coriolis”.

3803344_orig

Conan. Trochę dziwnie pisać, że czeka się na system, którego wersja ukończona w 99% zalega już mi na dysku (i który już prowadziłem), ale oficjalnej premiery jeszcze ni było. Conan od Modiphiusa jest fajny i planuję z tym systemem dłuższy romans. Ale jest do niego jeszcze oczywiście jeszcze w planach multum dodatków, na które też czekam.

d2b3e3669aac0eb24dd220ed9acbccd9

Infinity. Czyli system na podstawie skirmisha (bitewniaka na małą skalę) który powstał na podstawie kampanii rozgrywanej w Future d20, która powstała zainspirowana anime “Ghost in the Shell”. Co też tłumaczy, dlaczego figurki przedstawiają facetów w bojowych i kompetentnych pozach, a figurki panienek przedstawiają głównie wyeksponowane w przyciasnych mundurach biusty i pupy. Troszeczkę entuzjazm mi opadł, bo beta przypomina mechanicznie tylko trochę zmienione Kroniki Mutantów (a nie mogli trochę bardzie poszaleć, jak w Conanie?), ale i tak czekam.

sta-bridge-1_orig

Star Trek. Jakoś wielkim fanem ST nie jestem, ale chętnie zobaczę, co tam Modiphius spłodzi. A że ostatnio mam parcie na systemy sf i cyberpunk (bo od fantaziaków półka mi się ugina), to czemu nie.

191677

Scion druga edycja. Do pierwszej edycji mam bardzo duży sentyment, i czekam na informacje o drugiej edycji. Bardzo wiele fajnych przygód w tym systemie poprowadziłem dla potomków wszelkich bogów. I chciałbym powrócić do tego w nowej odsłonie.

kult-cover-true

KULT: Divinity Lost. Legendarna gra wraca na legendarnej / kontrowersyjnej / znienawidzonej (niepotrzebne skreślić) mechanice Apocalypse World. Demo już jest, i wzbudza mieszane uczucia. Ja tam jestem jednak dobrej myśli. Na pewno jest (według mnie, przypominam) lepiej, niż przy starej symulacjonistycznej mechanice.

_undercontrol__by_daggernogod-d5516d6

Armie Apokalipsy druga edycja. Pomarzyć se mogę na moim blogu, nie? Pograłbym w nową odświeżoną wersję porno-aniołów BDSM.

Trio1_Cover

City of Mist. A skusiłem się na ten tytuł i daję mu zielone światło. Gra oparta na silniku Apocalypse World, ale tym razem wszystko ma być podlane klimatami Noir. Chociaż bliżej temu do “Sin City”, niż do “Żegnaj, laleczko”.

Trudvang-FI

Trudvang Chronicles. Czekam bo wsparłem. A wsparłem, bo był tani, miał dużo podręczników, i były cycusie na ilustracjach. No, chyba że z tym ostatnim sobie w kulki polecą, i ocenzurują, jak szkopy ocenzurowały angielskojęzyczne wydanie “The Dark Eye”. Dodatkowo system ilustruje Paul Boner, który rysował do Warhammera i do Kronik Mutantów. Wszystko to oparte na klimatach Nordyckich i Celtyckich, oraz (niestety, bo nie przepadam za bardzo) na mechanice BRP. Ale dam szansę.

bfbea4b05ef6624b9f816c1046fc4419_original

Polskie podwórko. Mało prawdopodobne, bym zagrał (albo bym pograł dłużej) w “Void Dancers”, “Amfisbenę”, “Metamorphosis Alpha”, “Beszamel SW” czy “Afterbomb Madness II”. Niemniej jednak są to podręczniki, które wylądują u mnie na półce (jeżeli wyjdą). Nawet te, o których ostatnio słuch zaginął (jak polskie wydanie “Monsterhearts”, czy druga edycja “Iron Space”). I na które czekam, bo to oznacza, ze RPG jeszcze w Polsce nie zginęło. Jedyne co mnie nie interesuje, to pewien system zaczynający się na literę “H…”, a kończący się na …”ont”, bo to niegrywalne gówno i chujnia. A tak, to chyba kupuję wszystko.

100540

Monsterhearts druga edycja. Skoro już wspomniałem o polskim wydaniu. Seks, nastolatki i potwory. Zobaczymy co tam w nowym wydaniu będzie ciekawego.

kurama2

Shinobigami. Czyli japońskie erpegie o romansujących nastolatkach-ninja w dzisiejszym świecie. Czyli dla mnie cudo. Ale, że tłumaczy to Andy Kitkowski, który z pierwszym swoim erpegiem walczył 10 lat, to mogę jeszcze pewnie trochę poczekać…

elite

Elite: Dangerous. Powiem, że mnie zaciekawiło, a zwłaszcza to, że każdy z graczy ma latać swoim własnym statkiem. Czyżby też idealny system do sesji jeden na jeden? Dodatkowo wygląda bardziej zachęcająco, niż Elite: Encounters, które od 4 lat nie potrafi się skończyć.

BurningHorizensDA

CthulhuTech druga edycja. Kolejny system do którego mam sentyment. Czekam, zobaczę czy i tym razem dostaniemy grę, który będzie można reklamować sloganem “Lewacy go nienawidzą! Jak on to robi? Poznaj sekret tego erpega!”. Tym razem mechanika zostanie zmieniona, a podręcznik będzie podzielony na kilka podstawek. Chyba na trzy – Tagerzy, Engele, Mechy. No i ja tam lubię kontrowersyjne systemy.

647205cb58ea28c63c2d9318288f32c9

Chronicles of Gor. A skoro jesteśmy przy kontrowersyjnych tematach, to czekam na to dzieło od Jamesa Desborougha, powstające na podstawie serii książek Johna Normana. No wiecie, teoretycznie świat to taki planetarny romans w stylu Johna Cartera. Tylko, że prawie wszystkie kobiety są tu niewolnicami, które służą do bicia i gwałcenia (i im się to jeszcze podoba). No ale Desborough ma co chwilę załamki psychiczne. I chyba przymiera głodem, bo się wyprzedaje i i ogłasza w stylu “robię erpega za bułkę”. Może więc świat nie zobaczy tego dzieła. A osobiście bardziej mnie przeraża to, że jak wyjdzie, to będzie na mechanice d6, niż sama tematyka.

battle_sister_by_yangzheyy-d9zpm3m

Nowy erpeg Warhammer 40.000. Bo ja nawet światem nie pogardzę, najbardziej to mnie odrzuca przestarzała mechanika procentowa. I nie obraziłbym się na coś nowego, co mnie zainteresuje. Możemy zrobić spekulacje – nowym wydawca będzie Modiphius, i wyda erpega na mechanice 2d20. Będzie to chichot historii, bowiem pierwotnie mechanika “Dark Heresy II” była zbliżona do mechaniki “Edge of the Empire”, chociaż oparta na zwykłych kościach. No ale twardogłowi fani się zbuntowali, i dostaliśmy drugi raz to samo. I jeżeli mój strzał okaże się trafny, nowa gra ze świata WH40K będzie i tak działać na podobnej mechanice jak w ‘EotE”. Bo i ‘EotE”, jak i 2d20 robił Jay Little, i obydwie mechaniki mają wiele elementów wspólnych.

68b798ee2216b6340b076f68bcdb6d4b

Degenesis Rebirth. Wiem, że system jest, bo przecież mam. Ale życzę sobie wskrzeszenia projektu w 2017 roku i uradowania mnie jakimś dodatkiem.

dx--roleplay-advence-rolebook-big

Double Cross. Bo skoro już przy wskrzeszeniach jestem, życzę sobie, by Ver. Blue Amusement wskrzesiło swoją działalność. Już ponad rok minął, od kiedy oficjalnie firma ogłosiła “przerwę” z powodów zdrowotnych… I cisza.

I chyba tyle. Cóż mogę napisać więcej? Że nie czekam dalej na Wiedźmina RPG (bo wiem, że nie powinno się oceniać gry bez zapoznania się z nią, ale po tym co widziałem i czytałem, to w moim prywatnym rankingu będzie to najprawdopodobniej jakaś kupa, a w najlepszym przypadku nudny średniak). Nie jestem też wodziarzem, nie jara mnie nadchodząca piąta edycja Wampira Maskarady. W ogóle mam też gdzieś nową grę Monte Cooka. Jasne, pewnie jestem Polakiem-cebulakiem, i nie stać mnie na tak drogą grę… Ale tak poważnie, nie ma tam nic, co by mnie zainteresowało. Zresztą nie mam żadnej gry Monte Cooka na półce, więc najwyraźniej jego projekty do mnie nie trafiają. Najprawdopodobniej nie zainteresuje mnie też nowa edycja WFRP. Jest też kilka gier ze statusem “może”, ale to czas i fundusze zrewidują (jak Fragged Kingdom).

Grało się w RPG – Masks: A New Generation

05FB-1024x536

Miałem okazję poprowadzić “Masks”, system o młodych superbohaterach na mechanice Apocalypse World. Tym samym jest to premiera nowego nieregularnika “Grało się w RPG”, czyli połączenie recenzji, prezentacji systemu i przemyśleniami po sesji.

“Masks” to system który zebrał na Kickstarterze ponad 100000$, czyli pięciokrotnie więcej niż inny system o superbohaterach na mechanice AW – “Worlds in Peril”. I nie dziwię się, bowiem mi też odpowiada bardziej to, co zaproponowano w “Masks”.

“Worlds in Peril” starało się zostać takim “Mutants & Masterminds” na mechanice AW. Spowodowało to jednak, że gra się rozrosła i stała się zbyt “crunchy” (jak to się slangowo określa systemy z dużą złożonością mechaniczną) jak na moje gusta. Znaczy nie zrozumcie mnie źle, lubię też pograć w bardziej złożone mechanicznie tytuły z możliwością robienia combosów i innych takich. Ale od systemów na mechanice Apocalypse World wymagam przede wszystkim prostoty.

Prostoty jaką oferuje własnie “Masks”.

Cover_logo-1-1024x758

“Masks” nie stara się być systemem uniwersalnym o superbohaterach. Narzuca odgórną konwencję, która wrzuca nas w rolę młodych, często dopiero “raczkujących” superbohaterów. A co za tym idzie, dopiero walczymy o zasłużone miejsce na podium dla wybawicieli ludzkości. Dorośli patrzą na nas z góry, podobnie większość superbohaterów starej daty.

Jeżeli ktoś z was zna “Apocalypse World” (czyli “Świat Apokalipsy” po naszemu, system wydawany przez Wydawnictwo Gindie), to napiszę, że wszystko jest tu jeszcze bardziej uproszczone. Dostajemy odgórnie setting, nie ma aż takiego kombinowania przy “playbookach” (dostajesz odgórnie statystyki przydzielone do danego “superbohatera), wiele zasad da się odnieść do bohaterów innych graczy, jak i bohaterów niezależnych (w AW często niektóre ruchy miały wpływ tylko na jedną z grup).

Jeżeli zaś ktoś z was nie zna zasad rządzących mechaniką “Apocalypse World” to zapraszam na ten filmik.

tumblr_nv3mykj2HX1r41zlxo1_1280

Jak napisałem, poprowadziłem “Masks”. Niestety, była to sesja “jeden na jeden”. Niestety, gdyż gry oparte na mechanice AW zazwyczaj najlepiej sprawdzają się w grupie MG + 3 lub 4 graczy. Niemniej “Masks” wydaje mi się pod tym względem o wiele prostszy do przystosowania do sesji “jeden na jeden”, niż inne bliźniacze systemy z rodziny “Powered by Apocalypse”.

Na początek należało wybrać nasz “playbook” (czyli to, czym chcemy zagrać). Podobnie jak w innych systemach z rodziny AW, tak i tutaj mamy zasadę, że naraz może być jeden “playbook” w grupie. Zwrócę tutaj uwagę, że “playbooki” (obecnie jest ich 10, kolejne 10 będzie w dodatku) bardziej niż na mocach bohaterów, skupiają się na tym, kim są i na ich miejscu w życiu. I tak “Beacon” to ktoś zwyczajny, kto postanowił zostać superbohaterem i udowodnić, że należy do drużyny. “Delinquent” to ciągły buntownik, który ma kłopoty z działaniem w grupie. “Doomed” staje się coraz potężniejszy, ale kosztem ostatecznej (na 99% kończącej się unicestwieniem) konfrontacji ze swoim Nemezis. “Janus” (jak ten bóg o dwóch twarzach) stara się pogodzić dwa życia – zwykłego nastolatka i superbohatera.

0b2bb1592d7526d36ebe0d51c5a9cdd3_original

U nas wybór padł na “Protege”. Jest to ktoś, kogo superbohater wychowuje na swojego następcę, i szkoli w superbohaterskich arkanach. Czyli taki Robin od Batmana. Należało tylko ułożyć na szybko bajkę.

Amanda Cain to dziewczyna z ulicy. Nie była jednak zwykłą nastolatką, bowiem posiadała nadludzką siłę. Dzięki temu potrafiła przeżyć na ulicy, nie zawsze jednak przestrzegając prawa. Pewnego dnia postanowiła okraść pewnego człowieka… Nie wiedziała jednak, że to tak naprawdę “Raven”, nocny postrach przestępców.

“Raven” przygarnął Amandę, która od tamtej pory zaczęła działać jako “Crow”. Oprócz tego, zamieszkała z Haroldem, jej nowym oficjalnym opiekunem, a tak naprawdę geniuszem komputerowym i partnerem “Ravena” (taki Alfred na sterydach intelektualnych). Z czasem pozwolono jej samodzielnie rozwinąć skrzydła, i tak stworzyła grupę młodych superbohaterów, w skład której wszedł chłopak “Lighting” potrafiący manipulować elektrycznością, oraz dziewczyna “Shadow String”, potrafiąca przejmować kontrolę nad ciałem obcej osoby. I mogliśmy zacząć grać.

Było kilka scen, od razu zresztą przeszedłem od wrzucenia naszej bohaterki w środek akcji. Niczym klasyczny Batman stała na dachu, i obserwowała jak gang Bozosów (takie tam klauny, inspiracja poniżej) stara się włamać do magazynu.

Mercenary Garage Design Dublin Ireland Custom Motorcycle Workshop Clowns Capsules Akira

Udało się jej uśpić granatem kierowcę furgonetki. Z samymi Bozosami jednak już tak łatwo nie poszło. Teoretycznie przy walce “Crow vs. jeden Bozos” nie musiałbym nawet kazać rzucać (systemy oparte na mechanice AW mają taką specyfikę, że rzucają tylko gracze), ale system pozwala mi grupę pomniejszych łotrów traktować tak samo jak pojedynczego Superłotra. Crow zastraszyła Bozosów i ci uciekli, chociaż wcześniej szef gangu powalił naszą młodą bohaterkę wystrzałem z rewolweru. Kiedy na miejsce przyjechał Lighting, to nie był zbyt zadowolony. Crow, zamiast czekać na niego, bo rozpracowywali Bozosów od jakiegoś czasu, i chcieli ich przymknąć, postanowiła samodzielnie zabawić się w strażnika sprawiedliwości. Razem odjechali do ukrytej bazy. Lighting trochę wkurzony oraz Crow obolała i pełna wyrzutów sumienia.

e5f8c413925f28754672054b59a138a5_original

I tu zatrzymam się na chwile, by przedstawić jak działa system w akcji (dla tych, którzy nie znają systemów na mechanice AW). Zacząłem klasycznie – superbohater na dachu, banda podrzędnych łotrów, włamanie do magazynu. W tym momencie ja, jako MG, nie musiałem wiedzieć nic więcej. Crow stara się w tym momencie oszacować sytuację (to jeden z ruchów, który pozwala zadać mi, jako mg różne pytania, na które to muszę odpowiedzieć najbardziej szczerze, jak się tylko da). Crow pyta się między innymi, kto jest w największym niebezpieczeństwie. Odpowiadam, że ochroniarz, typowy emeryt, śpi w magazynie, i jest niewątpliwie najbardziej narażony na skutki nieoczekiwanej wizyty Bozosów.

Zauważcie, że na początku wcale nie było w środku żadnego ochroniarza. Został wygenerowany ad hoc, od odpowiedniego pytania zadanego od gracza. Jasne, mógłbym odpowiedzieć “nikt nie jest w niebezpieczeństwie”. Ale po co? System wspiera improwizację, i pozwala kształtować sesję na podstawie ciągłych pytań i odpowiedzi. Wszystko oczywiście w ramach sensu istnienia rzeczy w fikcji.

Bozosy weszły do magazynu, został tylko kierowca w samochodzie, który palił papierosa. Crow stwierdziła, że skoro pali papierosa, to musi mieć otwarte okno. Nie widziałem powodu, by temu zaprzeczać jak jakiś tępy MG. Crow więc tam się zakradła i wrzuciła usypiający granat do środka. Bo Crow ma dwie zdolności specjalne – jedną jest Nadludzka Siła, a drugą Broń i  Gadżety. Nie określaliśmy z góry jej sprzętu, bo i znowu po co? Twierdzi, że ma granat usypiający, to pewnie ma.

Później doszło do walki w magazynie. Niezbyt jednak dobrze dziewczynie poszło. Jasne, z pojedynczym Bozosem nie widziałbym powodów, by rzucała – po prostu by go pokonała i już. Jednak system pozwala mi grupę pomniejszych złoczyńców traktować mechanicznie jak jednego superłotra.

Crow przyparta do muru postanowiła sprowokować chłopaków do ucieczki.

“Ha ha, na waszym miejscu bym stąd zjeżdżała, bowiem powiadomiłam policję, zaraz tu będą!”

I… Prawie jej się udało. Zabrakło jednego punktu to pełni szczęścia (wynik to 9, czyli nie uzyskuje tego, czego chce, ale otrzymuje coś w zamian). I tu dochodzimy do punktów Team. Wydaje się je, gdy ktoś komuś w czymś pomaga (mogą to robić gracze, jak i bohaterowie niezależni) by dodać +1 do wyniku rzutu. Ale gracz może też wydać punkt sam dla siebie, by działać “samolubnie”. Obniża wtedy jedną cechę o jeden, drugą zwiększa o jeden (co może zmienić finalny wynik), ale przy okazji w jakiś sposób to może wkurzyć resztę drużyny. Crow była sama, nikt nie mógł jej pomóc, wybrała więc opcję “samolubną”. Zwiększyła więc odpowiednią cechę o jeden i banda Bozosów stwierdziła, ze chyba ma ona jednak rację i zwiała. Chwilę później podjechał Lighting, cały wkurzony, że Crow zaczęła akcję bez niego.

I znowu – na początku sceny wcale nie było wiadomo, czy Crow w ogóle miała na kogoś czekać. Okazja wprowadzenia wkurzonego Lightinga nadarzyła się sama. Po prostu przekułem mechanikę (Bozosi uciekają, Crow działała “samolubnie”, drużyna nie będzie zadowolona) na fikcję.

f5f70ba08f7caaaccd2e5deff0eb5aa0_original

Tutaj uwaga do współczynników w tym systemie. Są one zmienne jak diabli. Można zmieniać je samemu poprzez “samolubne” wydawanie punktów Team, mogą je nam zmieniać osoby, które mają na nas Wpływ. Dlatego, by sobie ułatwić, Crow dostała do dyspozycji taką ściągę:

20161030_204603

Dalej było jeszcze kilka scen. Nie będę rozpisywał ich wszystkich, przytoczę tylko kilka przykładów działania ruchów i wpływania na fikcję w tej grze.

Crow, jako Amanda, poznała dziewczynę z poparzoną twarzą, na którą wołali Rex. Dziewczyny się zaprzyjaźniły, Amanda nawet dała namówić się na zapalenie trawki. Stwierdziłem, że to może oznaczać, że Rex ma Wpływ na Crow, i czy gracz się na to zgadza. Crow stwierdziła, że tak.

Później okazało się, że Rex posiada moce wytwarzania wysokiej temperatury i topienia różnych przedmiotów. Pomagała nawet Bozosom w kolejnym włamaniu! I gdy doszło do konfrontacji Crow vs. Rex, to gracz zadał (z powodu udanego rzutu na jeden ze swoich Ruchów) pytanie – jak najszybciej zakończyć konflikt? Odpowiedziałem – jeżeli odkryjesz swoją tożsamość, konflikt się zakończy. Przyznam się, że nie sądziłem, że Crow to zrobi… A jednak! Słowo się rzekło, zszokowana Rex straciła zapał do walki i zaczęła uciekać.

Późniejsza walka z Dynamiteman nie była też tym, co Crow chciałaby zapamiętać. Podczas walki straciła kontrolę nad swoimi supermocami (znowu – wyszło z rzutu na Ruch) i potężnym ciosem zabiła biedną wschodzącą super gwiazdę półświatka. Załamana później tylko się wypłakiwała Haroldowi i Ravenowi. Ten ostatni, musiał dobrze porozmawiać z naszą biedną dziewczyną. Skorzystałem z tego, że miał na nią Wpływ i w wyniku rozmowy pozmieniały się jej współczynniki na karcie. Crow mogła zaakceptować lub oponować, jednak przyjęła bez zająknięcia te zmiany.

d0604f1f04fcc9b9d5e88f0552b763a3_original

“Masks” to bardzo fajny system. W stosunku do “Apocalypse World” jeszcze bardziej uproszczony, pozwala prawie natychmiastowo wskoczyć do gry. A to jeszcze nie koniec przygody, bowiem w przygotowaniu są kolejne materiały (nowe playbooki, nowe settingi). Polecam każdemu miłośnikowi AW, jak i ludziom, którzy szukają lekkiego systemu o superbohaterach.

Saga Rodu Stingów część III

 

tyrellhousegraphic

Kolejna sesja za nami, a oto co się wydarzyło. Ale uwaga, wpis zawiera spojlery do przygody z podręcznika “Czarne chmury nad Królewska Przystanią”, dlatego potencjalnym graczom nie zalecam czytania dalej.

O poranku orszak Ser Alistaira pomału zbierał się do drogi. O ile było im wiadomo, przed zmierzchem powinni dotrzeć do następnej karczmy, Pod Wielkim Jeleniem.

Podróż raczej przebiegała spokojnie, chociaż większość spotkanych na Różanym Trakcie osób patrzyło z nieufnością na naszych bohaterów. Największy problem sprawiło spotkanych trzech młodzieńców z Rodu Claviger, którzy byli królewskimi posłańcami. Zachowywali się oni bezczelnie i bardzo obraźliwie w stosunku do Stingów. Mogło się skończyć nawet źle, bo poirytowany Ser Alistair wyciągnął miecz w pewnym momencie, ale cała sytuacja została uspokojona przez resztę bohaterów. W dalszej drodze kasztelan schował symbole, które mogłyby zdradzić jego przynależność (dziedzic jednak tego nie zrobił). W końcu wieczorem dotarli wszyscy do karczmy.

EsEBAJj

Sytuacja jednak wyglądała tak jak poprzedni. Większość odnosiła się chłodno do naszych bohaterów, a właścicielka nawet powiedziała, że nie mają pokoi. W ruch musiały ruszyć dyplomatyczne sztuczki… i znowu się udało przekonać ludzi, że “my, to nie jesteśmy tymi złymi”.

I wydawało się, ze to będzie kolejna spokojna noc w karczmie, ale Ser John postanowił zagadać do trochę nerwowego typa, który wyglądał na najemnika. Najemnik jednak nie okazał się zbyt rozmowny, chociaż był już trochę pijany. Ba, wprost kazał spierdalać naszemu błędnemu rycerzowi (bełkocząc też pod nosem, że “on tego nie zrobił”). Mówił też coś, że pokonał pięciu bandytów. Całością zainteresował się kasztelan… Który postawił dzban najemnikowi.

Najemnik był coraz bardziej pijany i coraz bardziej rozmowny, a Jason Sting coraz bardziej był jak dobry wujek. No to więc nasza pijaczyna zaczął gadać wujowi o wszystkim.

…O tym jak został najęty wraz z kilkoma innymi najemnikami przez Lisiego Rycerza, który służy Dannettom. O tym jak napadli na chłopów na ziemiach Dannettów. Jak ich pozabijali. I jak tam tarczę zostawili z herbem Stingów. O tym, jakie to musiało być głupie, by wynająć najemników, by napaść na własnych ludzi, ale najemnik jest od machania, nie od myślenia. O tym, że parę dni temu Lisi Rycerz wszystkich pozabijał we śnie. I że tylko on został oszczędzony. Ponoć przez to, że służył Targaryenom podczas Wojny Uzurpatora. I…

I tyle, bo najemnik padł pijany. Postanowiono więc zawlec go do jego pokoju, tam go związać solidnie i przeczekać do rana. W międzyczasie Brant i Kay(a) wyszli zaczerpnąć świeżego powietrza i trochę porozmawiać. Brant obiecał, że będzie też uczyć jeździć konno młodego giermka Ser Johna.

O poranku przesłuchano jeszcze raz najemnika, chociaż dowiedziano się jeszcze tylko, że nazywa się Hamish Flowers. Pozostała tylko decyzja, co zrobić z najemnikiem. Początkowo Jason Sting chciał zawlec go do Królewskiej Przystani jako świadka, ale Maester Donal stwierdził, że słowo które nie pochodzi od arystokraty, jest nic nie warte. Jakoś też nikomu nie chciało się zabijać nieszczęśnika, zwłaszcza, że mogłoby to być “dowodem”, że Ród Stingów to faktycznie krwiożercza rodzina mordująca kogo popadnie. Wypuszczono więc Hamisha, a Jason Sting kazał mu ruszyć do Barci i tam zgłosić się do Buły na służbę.

Na początku droga przez las była spokojna, a Brant skupił się na uczeniu Kaya podstaw jeździectwa. Niestety w pewnym momencie wystrzelona zdradziecko strzała trafiła Ser Alistaira, a z lasu wyskoczyło dwóch najemników, krzycząc “Dannett!”…

I jak szybko wyskoczyli, tak szybko padli. Jednego rozłożył Jason, drugiego Brant i Ser John. Na ich szczęście, ciosy nie okazały się jednak mordercze. Strzała która wbiła się w dziedzica również nie zrobiła na szczęście większej krzywdy. Po strzelcu nie było już żadnego śladu.

Przesłuchani najemnicy powiedzieli, że zostali wynajęci przez samego Lorda Alfrica Dannetta. Mieli ze sobą tez kontrakt na najem. Kasztelan znał jednak Lorda Dannetta z dawnych czasów, i opis pracodawcy najemników się w ogóle nie pokrywał (zwłaszcza, że wspominali coś o tym, ze miał on tarczę z lisem w herbie) z tym, co pamiętał Jason. Sam kontrakt zresztą też wyglądał na sfałszowany. Przeklinali też pracodawcę, bowiem ich zdradził. Miał im bowiem towarzyszyć mały oddział łuczników, a tu najwyraźniej zostali sami na placu boju.

Drużyna puściła najemników i ruszyła (już bez większych kłopotów) do Królewskiej Przystani.

king-landing-telltale-game-thrones

Był już wieczór, kiedy przybyli pod Królewską bramę. Niestety strażnicy zgarnęli ich (puścili tylko kupca) na dosyć dogłębną rewizję. Na szczęście sierżant Simoen był starym znajomym Jasona (który dosyć często tu przyjeżdżał w interesach). Powiedział, że tylko trochę ich przetrzyma i puści po znajomości. Zdradził też, że był tu jakiś człowiek od Dannettów, który mu zapłacił, by uprzykrzyć bohaterom trochę życia. Ale koniec końców, drużyna mogła iść dalej.

Niektórzy powrócili tu po 10 latach, inni byli tu pierwszy raz w życiu. Tylko kasztelan Jason czuł się jak u siebie w domu. Zebrał wszystkich i ruszył na drugi kraniec miasta, na Ulicę Jedwabną, do karczmy “Pod mosiężnym knurem“.

 

Karczma okazała się dużym przestrzennym budynkiem, który był wypełniony ludźmi, którzy przybyli na Królewski Turniej. Właścicielem okazał się Duncan Porter, bardzo stary znajomy Jasona Stinga.

barman

Duncan Porter – “Kochajmy się jak bracia, rachujmy się jak Żelazny Bank.”

W karczmie wydarzyło się kilka rzeczy.

Najpierw Jason poróżnił się z Ser Alistairem, co spowodowało, że dziedzic postanowił udać się na spoczynek i zostawić resztę na dole karczmy.

Duncan dopytywał się Jasona, czy ten ma zamiar odwiedzić pobliski burdel “Czerwona Lilia“. Co najwyraźniej zainteresowało też Ser Johna i Branta, oraz speszyło trochę Kaya. Jako że tylko Stingowie nie znają sekretu naszego giermka, Jason zaczął opowiadać o tym, że młody jest w odpowiednim wieku, by się dowiedział w końcu co i jak.

Do bohaterów dosiadł się później młody szlachcic, niejaki Rick Lugus, miłośnik alkoholu i kobiet. Był bardzo rozmowny… Dopóki nie przedawkował alkoholu.

rick

Rick Ludus – “A zawołanie me rodowe, to: Piwo, Wino, Wóda!”

Kiedy grupa wznosiła toast za ród Stingów, doszło do niezbyt miłego zaznajomienia się z Ser Casterem Castleyork (herbu 8 zajęcy na zielonym tle), który bardzo donośnie powiedział, co myśli o Stingach. A myślał tak, że ocenzurujemy dalsze jego wypowiedzi. Skończyło się jednak tylko na opryskliwej wymianie zdań.

Caster2

Ser Caster Casteryork – “Chuj ci w dupę.”

Po tym dosiadła się do naszych bohaterów jeszcze jedna osoba, która przedstawiła się jako Orten Castleyork. Bardzo różnił się od brata Ser Castera, bo jak sam powiedział, kiedy tworzyli ich bogowie, to on sobie wybrał sobie rozum, a Caster resztę. Powiedział też, by nie przejmować się bratem, bo “on tylko tak dużo gada, a wojownik z niego co najwyżej średni”.

orten2

Orten Castleyork – “Służę mojemu rodowi umysłem.”

Duncan wskazał siedzącego obok i palącego fajkę Ser Jorisie Landseer, który twierdził, że Dannettowie cały czas kłamią o Stingach. Powiedział też, że rycerz poluje na Lisiego Rycerza, który nie złożył hołdu Królowi Robertowi Baratheonowi, a który to od jakiegoś czasu terroryzuje okoliczne ziemie, gnębiąc “popleczników uzurpatora”. Jason dosiadł się do Ser Jorrisa, by dowiedzieć się parę rzeczy. Stary rycerz poznał kiedyś Lorda Waltera Stinga, i ma o nim dobre zdanie. Powiedział też, że poluje na Lorda Claytona Archaya, zwanego Lisim Rycerzem. Już miał kilka razy dopaść łotra, ale ten zawsze jakimś cudem umykał. Na wspomnienie o ostatnim z Archayów, Orten przyznał się, że zna tego człowieka. Jakiś czas temu Lord Archay złożył bowiem hołd Lordowi Castleyork, ale ostatnio poszedł w samowolkę. Ser Joris wspomniał też, że o świcie rusza znowu “zapolować na lisa”, i jeżeli ktoś tego pragnie, może się do niego przyłączyć. Drużyna poruszyła też temat innych rozbójników i “zbójcerzy” w okolicznym lesie. Usłyszeli więc przy okazji legendy o Upiornym Rycerzu, który ma całą twarz obandażowaną, a na zbroi ma wygrawerowaną kość do gry.

landseer

Ser Joris Landseer – “Już prawie go dopadłem, lisiego syna…”

Brant natomiast podsłuchał rozmowę jakiegoś przybysza z Dorne. Rozmawiał on z kimś o ludziach, którzy potrafią wchodzić w ciało zwierzęcia i przejmować nad nim kontrole, czyli o Wargach. Brant zapamiętał jego twarz.

warg

Ten od warg… Znaczy wargów.

W końcu Kaya poszła na spoczynek, Jason, Ser John i Brant udali się do burdelu, a Maester Donal poszedł się przejść…

brothelmadame1200_tizianobaracchi_by_thaldir-d9549y9

Czerwona Lilia” okazała się jednym z tych lepszych burdeli w mieście, ustępował chyba tylko domom uciech podległych pod Littlefingera. Jakie było jednak zdziwienie, kiedy pojawiła się właścicielka (z ewidentną domieszką dornijskiej krwi) tego domu, i w akompaniamencie kolejnych plaskaczy wymierzonych w twarz kasztelana, zaczęła go wyzywać. Kiedy kobieta już się uspokoiła, została przedstawiona jako Jasmin Tiren. Dodatkowo okazało się, że jest to córka Jasona Stinga!

corka2

Jasmin Tiren – “Macie być dobrzy dla moich dziewcząt.”

Chwile później doszło do kolejnego incydentu. Kiedy przedstawił się Ser John Egerton, wyskoczył nagle jakiś młody chłopak szybko wciągający spodnie. Był bardzo zdenerwowany, i najwyraźniej bardzo, ale to bardzo nienawidził Ser Johna. Oskarżył rycerza o zamordowanie ojca… i swojego brata. Ser John Egerton odparł tylko smutnym głosem, że to była uczciwa walka na placu boju. Bratanek naszego rycerza, Kevan Egerton zaczął się coraz bardziej unosić, ale ostudził go cios Jasmin. Ten, szybko opuścił lokal, odgrażając się wujowi.

Kevan3

Kevan Egerton – “Witaj, nazywam się Kevan Egerton! Zabiłeś mojego ojca! Szykuj się na śmierć!”

Rycerzowi i bękartowi zaproponowano dwie nowe dziewczyny. Bursztyn była trochę starsza, o mniejszych piersiach i przeciętnej urodzie, ale ponoć była bardzo dzika i nieujarzmiona w łożu. Lidda była nieśmiałą młodą 18-letnią dziewczyną, która mogła poszczycić się ładnymi dużymi piersiami. Brant zabrał się za dziką, rycerz wybrał nieśmiałą. Ich wyczyny łóżkowe były jakże inne. Pierwszy miał noc pełną dzikich żądz i zwierzęcego instynktu, po której to pozostały mu pamiątki w postaci szram na plecach i ugryzieniach na szyi. Drugi był spokojny, romantyczny, bardziej mu chyba zależało na bliskości… I zadowoleniu dziewczyny. W ogóle jakoś rycerz wyglądał na smutnego. Psiarczyk całkiem przeciwnie.

Lidda

Lidda – “Przepraszam panie, jestem mało doświadczona.”

Tymczasem Maester Donal postanowił odwiedzić Jonasa “Cwaniaka” Tumbleweeda, kupca w Królewskiej Przystani i ojca jego żony. Niestety, stróż przekazał złe wiadomości. Ponoć kupiec i jego rodzina spłonęła na statku który posiadali. Było to jakoś rok temu, a jego majątek został przejęty przez Greenwitchów. Najwyraźniej nie tego spodziewał się biedny Maester…

c213c07ff714c8e83b7dfde389f61e6e

Jason Sting z ciekawości zapytał się o te nowe dziewczyny. Bursztyn przybyła tutaj sama z siebie jakieś pół roku temu i teoretycznie można byłoby na tym zakończyć jej historię. Natomiast Lidda została ponoć uprowadzona przez niezbyt miłych ludzi, którzy ją najpierw wykorzystali, a później postanowili odsprzedać ją w burdelu. Dziewczyna najwyraźniej miała szczęście, że przynajmniej trafiła do Czerwonej Lilii, a nie do jakiegoś podrzędnego burdelu. Zaciekawiony kasztelan postanowił też porozmawiać z dziewczyną na jej temat, i poznać powód dla którego została uprowadzona. Ta jednak trzymała się tego, że po prostu była zbyt ładna, i to ją zgubiło. Jason jej uwierzył.

Wszyscy mogli udać się na spoczynek…

Kasztelan obudził się pierwszy i postanowił postawić wszystkich na nogi i zobaczyć, czy ktoś chce wyruszyć polować na lisa. Jakie było zdziwienie, gdy pod drzwiami do pokoju Ser Alistaira znaleziono mały pakunek. Ser John ostrożnie sprawdził zawartość i okazało się, że to bardzo pięknej roboty sztylet z rękojeści wykonanej ze smoczej kości. Była też karteczka z ładnym pismem, na której było napisane “Niech ci dobrze służy”.

2004x5.151_2

Chwilę później pojawił się Ser Joris Landseer i spytał się, kto idzie na łowy. Z zaproszenia skorzystał kasztelan, Maester i psiarczyk, natomiast dziedzic, błędny rycerz i giermek postanowili zobaczyć miejsce, gdzie ma się odbyć turniej…

CDN.

Saga Rodu Stingów część II

game-of-thrones--i737469

Uwaga, spojlery do przygód “Podróż do Królewskiej Przystani” i “Czarnych Chmur nad Królewską Przystanią“.

Kiedy Maester Donal poszedł do kruków, by jednego z nich wysłać z odpowiedzią do Królewskiej Przystani, zauważył, że nie ma jednego z czarnych posłańców. Padło podejrzenie, że być może ktoś wysłał kruka do Beesburych lub Danettów, ale nie było wiadomo było z jakimi informacjami. Maester Donal przypuszczał, że być może dotyczyło to informacji, kto i ilu ludzi wyrusza do Królewskiej Przystani. Postanowiono więc rozpuścić plotki, że jednak Stingowie nie wyruszą na królewski turniej, w nadziei, że szpieg postanowi wysłać kruka jeszcze raz z nowymi wiadomościami. Zastawiono pułapkę, ale najwyraźniej szpieg (jeżeli istnieje) okazał się sprytniejszy, albo wiadomość dotyczyła czegoś całkiem innego.

W końcu po przygotowaniach, można było wyruszyć na turniej. Ser Alistair Sting i Jason Sting jako przedstawiciele rodu, oraz Maester Donal, Ser John Egerton i Brant Flowers (z Kłem) jako świta.

Podróż do Różanego Traktu, jak i do samego Wysogrodu przebiegała spokojnie. Kłopoty zaczęły się później.

7dc2faf7dccbb21ee940640980518460

Stado wron i innych padlinożernych ptaków zostało spłoszone. Bohaterowie odkryli w rowie trzy ograbione ciała. Nie znaleźli żadnych innych śladów, ale okazało się, że jedna z ofiar jeszcze jakimś cudem żyje. był to Jodrell, giermek Ser Tymona. Powiedział ostatkiem sił, że zostali napadnięci przed dobrze wyszkolonych bandytów, którym bliżej w działaniu było do wojskowych, niż do zwykłych bandytów. Dla chłopaka nie było jednak już ratunku, Jason Sting szybko skrócił jego cierpienia. W końcu, gdy zaczęło już zbierać się na solidny deszcz, grupa dotarła do zajazdu “Trzy Kwiaty“.

916ffca9cd26a7a9d4a64ae33c80606d

Stingowie nie zostali jednak miło przywitani. Wcześniej bowiem gościł tutaj młody Ser Adham Dannett, który naopowiadał o tym, jak ludzie Stingów pozabijali wieśniaków na ziemiach Dannettów. Dodatkowo świeżo upieczony rycerz wiezie ze sobą tarczę z herbem Stingów do Królewskiej Przystani, jako dowód zbrodni. Udało się jednak jakoś przekonać karczmarkę, że Ser Adham kłamie.

Było kilku gości, ale najbardziej wyróżniał się pokasłujący najemnik Corvin i jego bardzo młody pomocnik Kay, którym to przy każdej okazji pomiatał. Maester Donal chciał mu służyć pomocą, by pomóc coś na przeziębienie, ale najemnik nie przyjął pomocy. Również Ser John trochę poróżnił się z Corvinem (poszło o traktowanie chłopaka), ale obyło się bez większych scysji i rękoczynów.

O poranku (po tym jak został wysłany kruk do Ula, mówiący o oskarżeniach Dannettów) grupa wyruszyła dalej, nie zauważyła jednak nigdzie Corvina i jego chłopaka. Ale to wcale nie znaczyło, że ich jeszcze nie spotkają. Bo spotkali ich szybciej, niż sądzili.

To była zasadzka, Corvin w towarzystwie jakiegoś rycerza i z trzema łucznikami ukrytymi w krzakach, zaatakował Stingów na trakcie. Walka jednak była dosyć szybka. Szarżujący rycerz szybko został załatwiony przez Ser Johna. Górna połowa nieszczęśnika pacnęła na ziemię, zaś dolna część ciała pogalopowała na koniu dalej. Corvin okazał się lepszym przeciwnikiem, nawet ranił Maestra, ale Ser Alistair w końcu go (żywego) powalił. Dwóch łuczników zostało zabitych przez Jasona i Donala. Trzecim łucznikiem okazał się młody chłopak, który zaczął uciekać. Za wolno jednak biegł i Ser John… Nie, nie zrobił mu Szarżującego Dzieciobójczego Cięcia Ogara, tylko wciągnął go i przewiesił przez swojego konia. I gdy tak klepał go po tyłku, stwierdził, że chłopak jest… dziewczyną w przebraniu.

Kaya

Kay… Znaczy Kaya

Brant poszedł szukać konia który uciekł, natomiast reszta mogła przepytać jeńców. Ich zeznania pokrywały się ze sobą. Wyglądało na to, ze nie była to pułapka na Stingów. Po prostu upadły rycerz Ander napadał na rycerzy (w tym na martwą grupę, na którą natrafiono wcześniej) by zabrać ich ekwipunek. Robił to, bowiem chciał wystąpić na królewski turnieju i odzyskać część chwały. Jeńcy zaprowadzili też grupę do ich obozu. Tam postanowiono powiesić Corvina, ale ubłagał on o szybką śmierć z miecza. Chłopak Kay został przygarnięty natomiast przez Ser Johna.

Drużyna mogła znowu ruszyć dalej, tym razem wioząc ze sobą też tarcze z herbami poległych rycerzy (złota kura na zielonym tle, i rycerska rękawica na błękitnym tle), w nadziei, że odnajdą jakiś ich krewnych i przekażą złe wiadomości. Dotarli do kolejnego zajazdu.

inn_by_ideljenny-d5pjzzl

Sytuacja tutaj się powtórzyła, ludzie niezbyt chętnie odnosili się do Stingów (przez młodego Danetta oczywiście). trzeba było trochę dyplomacji, by załagodzić całą sytuację. Później wszyscy się zdziwili, gdy Ser John stwierdził, że Kay zostanie jego giermkiem (nie zdradził się, że zna jej tajemnicę, postanowił kontynuować tą zabawę). I jak to na giermka przystało, pomoże mu przy kąpieli. Brant trochę się zapomniał i zażartował z Ser Johna, za co został przez tego drugiego zbesztany, a Jason kazał Flowersowi iść do stajni. Później kasztelan rozmówił się z bękartem na osobności.

Tymczasem Maester Donal przysłuchiwał się plotkom. Zaciekawiło go to, że ktoś morduje członków rodu Greenwitchów. Ten pomniejszy ród urósł w siłę po zakończeniu wojny, gdy przejął majątki rodów, które nie złożyły hołdu Królowi Robertowi, w tym oczywiście majątek Crooków. Co ciekawe, na ciałach zabitych ktoś pozostawiał kość do gry.

Ser John w końcu powiedział, że zna tajemnicę Kaya… Czy tez Kayi. Przyrzekł, że przy nim będzie bezpieczna, pod warunkiem, że go nigdy nie zdradzi. pozwolił się też dziewczynie umyć w spokoju, jak na rycerza przystało. Rano, po pucowaniu, Brant Flowers przejrzał też młodego “chłopaka”, chociaż nic więcej nie powiedział.

ce86ac15466c16875efbbf7df87bbe8b

Niebezpiecznie musi być najwyraźniej w okolicy, bo znowu zauważono stado padlinożernych ptaków. Gdy tam podjechano, zauważono pięć ciał rozszarpanych przez wilki. Stado drapieżników szybko rzuciło się na Stingów, ale po szybkiej eliminacji dwóch zwierzaków, reszta stada uciekła.

Ciała wyglądały tak, jakby ktoś pozabijał ich we śnie. Twarze zostały pożarte i trudno było zidentyfikować zwłoki, ale jeden z nieszczęśników miał przy sobie charakterystyczny miecz. Rękojeść przyozdobiona była jeleniem, herbem Baratheonów, ale jeszcze bez korony. Nic więcej nie dało się odkryć, drużyna zabrała miecz i po oskórowaniu wilków przez Branta ruszyła dalej.

thumb-1920-511306

Karczma u Daga” przywitała tak samo niechętnie Stingów, jak poprzednie. Znowu trzeba było przekonywać o tym, jak to młody Dannett kłamie, jest tchórzem, i że to nie my ich, ale oni nas napadli. Troszkę tak od “niechcenia” grupa wypytywała też tutejszych, czy widzieli jakąś grupę ludzi zbrojnych tutaj ostatnio.

Karczmarz coś wspominał, że było tutaj sześciu najemników (ciał przy wilkach było pięć), których wynajął jakiś rycerz z lisem w herbie. Ale nic więcej nie pamiętał. Natomiast najemnik Garth Beczka, stały bywalec tej karczmy, był bardziej rozmowny.

garth

Garth Beczka nie porozmawiał sobie z Maestrem Donalem w cztery oczy…

Wspominał on Lisiego Rycerza, oraz że ten zbierał grupę najemników do “bardzo łatwej roboty”. było to jakieś 10 dni temu. Garth chciał też się wynająć, ale rycerz spławił go słowami, że nie poszukuje on “miejscowych”. Opisał też rycerza jako ponuraka (Garth natomiast sprawiał wrażenie wesołego i rubasznego człowieka).

W międzyczasie Maester Donal też przejrzał przebranie “Kaya“, natomiast Brant zaproponował “chłopakowi” lekcje strzelania z łuku.

Grupa w końcu udała się na spoczynek…

Saga Rodu Stingów część I

603246-a-song-of-ice-and-fire-emblems-game-of-thrones-garyck-arntzen-house-house-baratheon-house-greyjoy-house-lanniste

Nasza historia zaczyna się w roku 294 Podboju Aegona. Wtedy to w Cytadeli zakończył swoje nauki Maester Donal. Został on przydzielony do Twierdzy Ul znajdującej się we władaniu rodu Stingów. Wystarczyło tylko ruszyć w podróż.

Niestety, plotki mówiły, że były to bardzo niebezpieczne okolice. Całe szczęście w tamtym kierunku podążał również Ser John Egerton, który wyglądał na zaprawionego w boju rycerza. Nasza dwójka bohaterów udała się więc razem do siedziby Lorda Waltera Stinga.

Podróż raczej przebiegała spokojnie. Dopiero będąc na ziemiach Lorda Waltera jakaś niezbyt przyjazna grupa chciała zaczepić maestra i rycerza. Ser John szybkim ciosem swojego miecza rozciął jednego z napastników na dwie połówki, co przeraziło resztę, która nagle stwierdziła, że lepiej szybko się ewakuować.

Niedaleko Ula nasi podróżni spotkali i zapoznali psiarza Branta Flowersa, który powiódł ich do nowego domu. Okazało się bowiem, że Ser John postanowił złożyć hołd Lordowi Stingowi, z którym znał się jeszcze z czasów Rebelii Roberta Baratheona.

Czas później mijał spokojnie. Kolejne dni mijały na wykonywaniu swoich obowiązków lub na zapoznawaniu się z mieszkańcami Ula. Jednym z ważniejszych wydarzeń był chyba pojedynek pomiędzy Ser Johnem Egertonaem, a Kasztelanem Jasonem Stingiem. Pojedynek był przez jakiś czas dosyć wyrównany, gdyż kasztelan pomimo swojego wieku i tuszy, bardzo zwinnie i szybko się poruszał. Kto wie, czy by nawet nie wygrał tej walki, gdyby władał mieczem bravooskim, a nie mieczem treningowym. Z drugiej strony, kto wie, czy i walka nie zakończyła się szybciej i brutalniej, gdyby rycerz walczył mieczem dwuręcznym, a nie patykiem…

anna

Anna, córka koniuszego Karla, “przyrodnia siostra” Branta, jedna z mieszkanek Ula

Niestety, pewnego dnia doszło do zdradzieckiego ataku. Tuż przed świtem ktoś zaatakował Zieleniec i podpalił małą wioskę. W Ulu szybko postawiono ludzi do działania. Lord Walter Sting zebrał kawalerię i popędził do Zieleńca, natomiast Ser John i kasztelan Jason wraz z pomocą Branta ruszyli do oddziału złożonego z więźniów. Trzeba było doprowadzić ich do stanu używalności. Ser Alistair i Roderyk przejęli dowodzenie nad garnizonem twierdzy.

Niestety, oddział początkowo niezbyt chciał współpracować, co skończyło się śmiercią trzech łotrów, którzy mieli pecha zmierzyć się rycerzem, kasztelanem i psem Branta, Kłem. Dalej było już łatwiej i można było ruszyć za Lordem Walterem.

bula

Buła, jeden z przestępców na służbie Lorda Stinga

Zieleniec został prawie cały zniszczony, z życiem uszła tylko połowa mieszkańców. Smutny Ser John odnalazł jeszcze w jednej z chat żywe niemowlę (rodzice już nie żyli). Odtransportowano żywych do twierdzy, gdzie Maester Donal szybko zajął się opatrywaniem ich ran. Tymczasem Lord Sting wydał dalsze rozkazy. Już był dzień, więc zabrał konnicę na patrol, objeżdżając pozostałe podległe wioski. Oddział łotrów z Jasonem Stingiem, Ser Johnem Egertonem i Brantem Flowersem ruszył natomiast tropem bandytów.

Poszukiwania na początku nie szły dobrze, ale w końcu Brant i jego psy podjęły odpowiedni trop. Niestety, wszystko wskazywało na to, że łotry przeszły przez granicę i znajdują się na ziemiach Lorda Alfrica Danneta, chorążego w służbie Beesburych.

Kasztelan Jason wydał jednak rozkaz “Przechodzimy!”, i tak po pewnym czasie natrafiono na łupieżców, którzy zaatakowali zdradziecko Zieleniec. Wywiązała się regularna walka. W boju dowodzenie przejął Ser John, który zmusił tą nędzną zbieraninę, by słuchała jego rozkazów. A tymczasem przeciwnik… No cóż, regularna walka, to nie napad na bezbronną wioskę. Przeciwnicy zostali wyrżnięci w pień. Pozostało tylko pole pełne trupów. Niewątpliwie walka wywarła największy wpływ na Branta Flowersa, który pierwszy raz w życiu zabił człowieka.

Wszystko pomału zaczęło wracać do normy. Zieleniec odbudowano, z bandy oprychów zrobiono bardziej zdyscyplinowany oddział. Wzmożono tylko patrole. Doszły plotki, że daleki kuzyn Dannettów został zabity…

Pewnego dnia przyleciał kruk z pieczęcią Królewskiego Namiestnika Jona Arryna. Było to zaproszenie na wielki turniej, jaki miał organizować Król Robert w Królewskiej PrzystaniLord Walter zadecydował, że na turniej pojedzie jego najstarszy syn, Ser Alistair Sting. Będzie mu towarzyszyć Ser John, Jason Sting, Maester Donal (bo będzie tez konklawe maestrów), oraz Brant Flowers.

Tego samego dnia co przyleciał kruk, pojawili się też goście. Przybył z obstawą Ser Adham Dannet, 16-letni syn Lorda Alfrica Dannetta.

rycerzyk

Ser Adham Dannet

Gość twierdził, że byli świadkowie, którzy mówili, że daleki jego kuzyn został zamordowany na ziemiach Dannetów przez bardzo wielkiego mężczyznę. A jedynym bardzo wielkim mężczyzną w okolicy jest Ser John.

Lord Sting stwierdził, że Ser John cały czas przebywał w twierdzy, od kiedy tutaj przybył. Rycerz tylko przytaknął. Młody Ser Adham nie dawał jednak za wygrana, i nawet coś wspominał o “Próbie Stali”, ale gdy Ser John jedną ręką podniósł miecz dwuręczny i rozciął spory pieniek na dwie połówki, młodszy z rycerzy opamiętał się.

Nieoczekiwani goście odjechali, a w Ulu zaczęto pomału przygotowywać się do wyjazdu do Królewskiej Przystani.

KONIEC

Pierwsza sesja za nami. Albo raczej wstęp i sesja, bo graliśmy dwa razy. Powyżej ważniejsze wydarzenia z tego, co się wydarzyło.

Większość sesji to były różne rozmowy pomiędzy graczami, albo z bohaterami niezależnymi.

Oprócz tego rozegrano jeden pojedynek i jedną małą bitwę. W świecie gry minęły dwa miesiące. Zasoby się powiększyły, Najważniejsze chyba jest to, że kara za niskie Prawo spadła z -10 do -5 do rzutów na Losy Rodu.

Oddział przestępców awansował na Doświadczonych Przestępców. Nawet słuchają teraz rozkazów i nawet maszerują tam gdzie trzeba.

Saga Rodu Stingów (Gra o Tron) – Dramatis Personae

e005d0_5452366

Tutaj będę w miarę regularnie wrzucał bohaterów jacy przewijają się przez naszą kampanię “Pieśń Lodu i Ognia RPG”. oraz uzupełniał ich opis o ważniejsze wydarzenia.

Coat_of_Arms_of_Vidzy

RODZINA STINGÓW

Ród Stingów powstał podczas Podboju Aegona. Wtedy doszło do rozłamu w rodzie Beesburych, i tak praprzodek dzisiejszych Stingów obrał nowe nazwisko. Rywalizacja i zła krew pomiędzy tymi dwoma rodami trwa do dnia dzisiejszego.

Ich ziemie nie są zbyt duże. Ród rezyduje w twierdzy Ul otoczonej dużymi łąkami, w której przebywa dobrze wyszkolony garnizon oraz 20 zaprawionych w boju kawalerzystów. W twierdzy znajduje się też Sept, a niedaleko znajdują się trzy małe wsie, Pszczółka, Zieleniec i Miodek.

Trochę dalej znajduje się duża wieś Barć (około 250-300 mieszkańców), która słynie z produkcji wyśmienitego miodu. Nie jest tajemnicą, że o tytuł najlepszego miodu w Siedmiu Królestwach rywalizują ze sobą Stingowie i Beesbury’owie.

Od jakiegoś czasu w okolicy zaczęły się nasilać napady bandytów. Problem jest o tyle duży, że Stingowie postanowili ogień zwalczać ogniem, i stworzyli oddział złożony z pojmanych łotrów, zbójów, okolicznych wioskowych brutalów i zabijaków, oraz przestępców których zwabiła wizja darowania im win. Nie wszyscy są z tego zadowoleni. Plotki mówią, że za atakami bandytów stoi Ród Beesbury.

Ród Stingów w herbie ma złotą pszczołę na czerwonym tle, a ich zawołanie rodowe to “Żądlimy do końca!”.

LORD WALTER STING

lord

Lord Walter Sting to 40-letni mężczyzna oraz głowa rodziny Stingów. Został Lordem, gdy 10 lat temu podczas Rebelii Roberta zginał jego ojciec. Jak inne rody z Reach, tak i ród Stingów walczył wtedy po stronie szalonego króla.

Lord Walter Sting to człowiek pełen pasji. Kocha walkę i kobiety, i jak się mówi, któraś z tych jego pasji zapędzi go kiedyś do grobu. Złośliwcy za jego plecami mówią, że ma więcej bękartów, niż król Robert Baratheon.

Lord wypełnia jednak swoje obowiązki. Tak jak chciał jego ojciec, pojął za żonę niezbyt urodziwą Melissę Florent. Ze związku narodził się syn Alistair Sting, który zdecydowanie więcej cech odziedziczył po ojcu, niż po matce. Niestety pewnego dnia wydarzył się wypadek i Lady Melissa wypadła z okna twierdzy. Ród Beesbury ma jednak całkiem inną teorię na temat tego, czy faktycznie to był wypadek.

Walter Sting jednak nie próżnował i dosyć szybko znalazł sobie drugą żonę, Myrcellę Tarly. Ma z nią dwoje dzieci, Randylla i Alyssę.

LADY MYRCELLA STING

lady

Myrcella Tarly kiedy miała 14 lat wyszła za mąż za Waltera Stinga, i została jego drugą żoną. Od tamtej pory minęło 16 lat, a ona obdarzyła Waltera dwójką zdrowych dzieci.

To miła i pełna ciepła kobieta, jednak trudno jej znosić ciągłe wyskoki męża. Dlatego też, pomimo dobrego charakteru, bardzo chłodno odnosi się do wszelkich Flowersów w okolicy. Chciałaby też, by to jej syn był dziedzicem Stingów, a nie jej pasierb.

SIR ALISTAIR STING

alistair

Sir Alistair Sting to wykapany ojciec, który wiele cech odziedziczył po Walterze (za wyjątkiem chyba nadmiernej miłości do wszelkich kobiet). Wiele się po nim oczekuje, jako po przyszłym dziedzicu.

Był giermkiem Sir Frederica Appletona, trzy lata temu został jednak pasowany na rycerza. Wówczas to zmienił też swój herb na złotą pszczołę na zielonym tle, który to miał symbolizować jego oddanie nie tylko dla rodziny, ale też dla Reach.

Obecnie ma 20 lat i ojciec szuka dla niego dobrej partii. Jednak sir Alistairowi najwyraźniej nie spieszno mu do ożenku.

RANDYLL STING

randyll

Bycie drugim synem, zwłaszcza pochodzącym od innej matki niż pierworodny dziedzic, jest pewnym brzemieniem dla 15-letniego Randylla. Dlatego często postępuje pochopnie i ryzykownie, by pokazać innym, że należy się z nim liczyć.

Imię dostał na cześć Randylla Turly, i jeżeli wierzyć, że wraz z imieniem kształtuje się charakter, być może wyrasta kolejny doskonały wojownik.

ALYSSA STING

młoda

Alyssa Sting to najmłodsze dziecko Lorda Waltera i jego jedyna córka. Ta 12-letnia dziewczynka jest pełna życia i życzliwości, i wszyscy w Ulu ją kochają. Mały promyk który przynosi wiele radości.

SEPTON FILIP STING

Filip

Filip Sting jako starszy brat Waltera powinien zostać głową rodu. Ale Walter i Filip są tak różni, jak Robert i Stannis. Filip wybrał służbę dla Siedmiu i zrzekł się swoich praw do Ula. Dalej jednak wspiera brata swoimi radami.

JASON STING (POSTAĆ GRACZA)

Jason

Jason to ponad 60-letni mężczyzna, miłośnik trunków, kasztelan Ula i wuj Waltera Stinga. Trochę gburowaty, trochę sarkastyczny, ale rodzinę wspiera całym sercem.

Nie należy jednak dać się zwieść, to szczwany lis o bystrym umyśle. Również jest bardzo dobrym i zwinnym wojownikiem, co moze zaskoczyć jego przeciwników. Niestety, nigdy się nie ożenił, i ponoć nie posiada żadnych potomków.

MAESTER DONAL (POSTAĆ GRACZA)

Donal

Maester Donal był kiedyś rycerzem i nosił nazwisko Crook (herbu kość do gry na czarno-białej szachownicy). Walczył po stronie szalonego króla i pod koniec wojny został ciężko ranny. Do dzisiaj kuleje, a jego oszpecona twarz nie posiada jednego oka.

Rodzina Crooków mieszkająca w Królewskiej Przystani nie złożyła nigdy hołdu Robertowi. Większość z nich uciekła, inni zostali skazani na śmierć. Kiedy sir Donal powrócił na rodzinne włości, okazało się, że najlepiej będzie, jeżeli sam też zniknie. Udał się do Cytadeli w poszukiwaniu rożnych odpowiedzi… Ale wyszedł po 10 latach z własnym łańcuchem i został przydzielony do Ula, gdzie ma teraz służyć Stingom.

BRANT FLOWERS (POSTAĆ GRACZA)

brant

Brant Flowers to tak naprawdę najstarszy syn Waltera… i jego bękart. Kiedy zakończyła się wojna, Lord Walter Sting przygarnął młodego chłopaka i dał mu posadę psiarczyka.

Brant jednak skrywa pewien sekret. Jest Wargiem, czyli człowiekiem potrafiącym wchodzić w ciało zwierzęcia i przejmować nad nim kontrolę. Tym zwierzakiem jest Kieł, jego bardzo wierny ogar.

SIR JOHN EGERTON (POSTAĆ GRACZA)

john

Sir John Egerton walczył po stronie szalonego króla. I pozostał mu wierny nawet wtedy, kiedy ród Egertona przeszła na stronę Roberta. Spowodowało to, ze ten rycerz nie był już mile widziany w rodzinnych stronach. musiał po wojnie ruszyć na szlak. Zmienił wtedy też swój rodzinny herb, zielono-białą szachownice, na zielono-czarną szachownicę.

10 lat po wojnie odwiedził Lorda Waltera Stinga, swojego dawnego druha z pola walki, i złożył mu hołd.

John to wysoki i dobrze zbudowany mężczyzna, który bez problemu walczy dwuręcznym mieczem, i to trzymając go w jednej ręce.

KONIUSZY KARL

karl

Rubaszny, przyjazny mężczyzna z lekkim piwnym brzuszkiem, 40 lat. Dawniej zajmował się też psiarnią i innymi zwierzętami. Potem dostał na ucznia Branta. Odkąd odpowiedzialność za psy i kruki spadła na barki Flowersa, zajmuje się już tylko końmi. Poniekąd można go też uznać za weterynarza. Pogodny gość o pokojowym usposobieniu, ale potrafi być surowy gdy się zdenerwuje. Ma żonę i dziesięcioletnią córkę (obie pracują w kuchni). Brant przezywa koniuszego wujaszkiem i pozostaje w dobrych stosunkach z nim i jego rodziną. Córka koniuszego traktuje go jak starszego brata i często namawia go na jakieś zabawy, albo biega po twierdzy wraz z Kłem (podobnie jak Alyssa, choć lady rzadziej ma ku temu okazję).

MYŚLIWY FRANZ

franz

Chorobliwie ambitny i zakompleksiony mężczyzna w wieku Branta. Jest zbrojnym z garnizonu lorda Waltera, ale z uwagi na jego zdolności dostał także rolę myśliwego. Potrafi zakładać wnyki, tropić i oprawiać zwierzynę. Służba plotkuje, że to kłusownik, który uciekł tu przed prawem albo bękart jakiegoś lorda z dalekich stron. Jeszcze inni że to syn któregoś z tych bandziorów, co regularnie napadają na Barć i okolice. Nikt nie wie jak jest naprawdę, Franz z nikim nie rozmawia o swojej przeszłości. Po prostu zaciągnął się do garnizonu parę lat temu, przybył tu z północy. Liczy, że namówi kiedyś sir Alistaira by wziął go na giermka i że szybko zasłuży na własny rycerski pas. Podlizuje się rodzinie lorda, szczególnie Stingowi i jego dziedzicowi. Kiedy tego chce, potrafi być wyjątkowo szarmancki i czarujący. Za to nisko urodzonym uparcie zatruwa życie lecząc swoje kompleksy. Gardzi Brantem (i innymi Flowersami w okolicy) – poniża go przy każdej okazji. Nieraz doszło między nimi do bijatyki. Brant go nie cierpi, zaś Franz znalazł sobie hobby w uprzykrzaniu życia Flowersowi. Mało kto ze służby lubi Franza, ale jest on faworytem lorda i przyjacielem dziedzica, więc nikt się nie skarży. Poza tym obowiązki wykonuje dobrze.

MISTRZ MIECZA RODERYK

Roderyk

Niewiele wiadomo o Roderyku, oprócz tego, że to doskonały wojownik oddany Lordowi Stingowi. Mimo młodego wieku, został nie tylko mistrzem miecza w Ulu, ale też dowódcą garnizonu.

Zawsze cichy, spokojny i skromny. Do wszystkich zwraca się z należytym szacunkiem. Wiele panien wodzi za nim swoim wzrokiem, ale on najwyraźniej nie zwraca na to uwagi.

SŁUŻĄCA REBEKA

rebeka

Dwa miesiące temu rodzina Rebeki przybyła do Pszczółki. Niestety, nie minął miesiąc, i zostali oni zabici podczas napadu. Zdruzgotana osierocona dziewczyna zwróciła się o pomoc do Lorda Stinga, a jego urzekła jej uroda. Rebeka dostała posadę służącej i pomocnicy kucharki, ale służba szepcze, że tak naprawdę chodzi o to, że “Żądło zapyli kolejny kwiatuszek”.