Monthly Archives: March 2015

Beamhit Zalicza – Blackguards

BlackGuards

Pomalutku, pomalutku, przeszedłem sobie Blackguards (z jedynym dostępnym DLC). Przeszedłem ją łącznie w 40 godzin.

Średnia gra (chyba jak większość sygnowana “Czarnym Okiem”), ale jednak można fajnie sobie pograć, jak ktoś lubi gry taktyczne. Niby RPG, ale tak naprawdę chodzimy od walki do walki. Niby jesteśmy takimi niby łotrami z pod ciemnej gwiazdy, ale nie gwałcimy, nie zjadamy dzieci, i nie wyznajemy mrocznych bogów.

Fabuła? Jesteśmy sobie jakimś tam chłopkiem (lub panienką), które ponoć pewnego dnia morduje jakąś tam księżniczkę. I tak lądujemy w lochu na torturkach, przyjaciele się od nas odwracają, a my czekamy na nasz nędzny koniec.

No ale w tym momencie poznajemy innych parszywców, którzy pomogą nam uciec z więzienia, zemścić się, i przy okazji uratować 1001 raz świat. Mimo, że jesteśmy ściganymi mordercami.

das_schwarze_auge_blackguards

Zgraja która do nas dołącza, to z założenia malownicze typki. Krasnolud, który morduje i pali wszystko, co ma związek ze smokiem (nawet jeżeli jest to “Smocza Karczma”). Niezbyt atrakcyjny czarodziej łamany z klasą pies-na-baby. Elfka narkomanka. Dzikus gladiator. I wiedźma kultystka. W praktyce, to typowa drużyna z DnD ma więcej na sumieniu. Ale przynajmniej jeden plus. Nie wszyscy dożyją do końca przygody.

Ale skoro już narzekam, to dorzucę jeszcze kilka minusów. Grafika taka sobie, modele postaci tak brzydkie, że nikt nie pokusił się o “nude patch”, spolszczenie wyrywkowe i mieszająca płeć bohatera, AI czasami dziwnie działa (dość powiedzieć, że ostatni boss… sam się zabił; ja po prostu stałem i klikałem “następna tura”), w angielskich dialogach słychać silny niemiecki akcent, a w ogóle głos naszej głównej bohaterki kojarzy mi się z jakąś dobrą ciotką przy herbatce, a nie ściganą morderczynią i wojowniczką (po prostu mnie wkurzał). No i jakoś tak mało ekwipunku. Jak na postać, która specjalizowała się w walce na miecze jednoręczne, to znalazłem tylko trzy typy mieczy (krótki, długi i jeden specjalny).

Ale… O dziwo, grało mi się przyjemnie.

katze

Moja postać na końcu drogi

No właśnie, pomimo wielu błędów, niedociągnięć, takiej sobie fabuły, to te taktyczne walki były niczego sobie. Jasne, ze większość przechodziło się z palcem w nosie, ale zdarzały się mi restarty, bo coś poszło nie tak. Ta gra ma też dla mnie jedną fajną zaletę. Mogłem sobie ją odpalić, zagrać jedną lub dwie walki, i wyłączyć. Jak wracałem czasami po tygodniu do gry, nie czułem się zaginiony. Tak, tak właśnie mam z niektórymi dużymi erpegami. jeżeli odłożę jakiś tytuł na tydzień, to później nie wiem po odpaleniu, do czego mam ręce wsadzić.

Tutaj tego problemu nie miałem. Po prostu klikałem sobie kolejne kółko na mapie i przeprowadzałem następną walkę.

blackguardsfight

Czyli co? Średniak bez fajerwerków, tyłka nie urywa. Ale pograć jak najbardziej można.

Armie Apokalipsy Trailer

Erpegowe Piekiełko ma zaszczyt przedstawić nieoficjalny trailer Armii Apokalipsy.

Twórcy klipu chcą pozostać anonimowy (nawet my w Piekiełku nie znamy ich personaliów), ale podziękowania dla autorów systemu RPG, że pozwolili mi dojść do tego filmiku.

Film oczywiście dla dorosłych, NSFW, porno, bondage, i takie tam.

PS. Czekam na inne trailery dla polskich systemów, jak Nemezis, Fajerbol, Charakternik czy Głębia Przestrzeni. Nie musi być ich 10, jak do Kryształów Czasu.

PS2. Już nie powinno zamulać.

Program do tworzenia kart postaci

charsheet-screen-1-large

Zaryzykuję stwierdzenie, że prawie każdy erpegowiec wcześniej czy później tworzy kartę postaci. Nie ważne, czy spolszcza wersję angielską, tworzy kartę do swojego heartbreakera, czy po prostu chce stworzyć bardziej mroczną i jesienną kartę do I edycji Warhammera.

Dzień gdzie w ruch idą Wordy, darmowe Gimpy, mniej darmowe Corele i Photoshopy, arkusze kalkulacyjne i pedeefmajkery nadchodzi.

Do tej gromadki warto dodać program NBOS Character Sheet Designer v2.0.

Program który może nie tworzy arcydzieł wizualnych, przy których oczy tryskają ze szczęścia. Ale tworzy karty funkcjonalne.

Inne istotne cechy tego programu to:

– Możliwość trzymania wypełnionych kart postaci i możliwość ich edycji w NBOS Character Sheet Viewer
– Automatycznie potrafi obliczać wartości
– Możesz dodawać własne skrypty
– Prostota
– Jest darmowy

Jako bonusowo możecie też załapać sobie program do generowania różnych nazw, czyli Inspiration Pad Pro v3.0.

 

O trójkątach w RPG

artur

Jak powszechnie wiadomo (albo i nie) konflikt na sesji rpg nie musi ograniczać się do walki, zemsty, wojny i podziału łupów. Chcę porozmawiać o zazdrości. O tym, co się może stać, gdy pojawi się ten trzeci lub trzecia. O konflikcie moralnym bohatera. O słabościach i chuci.

Część ludzi grających w rpg lubi tworzyć związki, zakładać rodziny i robić wszystko dla wybranka lub wybranki. Takie tam symulacjonistyczne pierdoły jakby to powiedzieli niektórzy. Ogólnie sprowadza się to do tego, że gracz jest szczęśliwy, a jego ukochany NPC (specjalnie pomijam związek dwójki bohaterów graczy, bo te zawsze rządzą się niepojętnymi prawidłami), od czasu do czasu jest porywany przez Wielkiego Złego Bossa.

A teraz drogi Mistrzu Gry pobawimy się w Nolanowskiego Jokera. Po prostu zrobimy rzecz, i będziemy patrzeć jak wali się domek z kart.

W życiu NPC pojawi się ktoś trzeci.

Najważniejsze – nie musi to być od razu zdrada łóżkowa. Przypomina mi się scena z CthulhuTech, gdzie wystarczyło że ukochany jednej graczki na dyskotece zatańczył z pewną egzotyczną pięknością. Graczka chciała rozszarpać “sukę i zdzirę” na miejscu.

Pytanie teraz najważniejsze – co zrobi nasz bohater? Wybaczy? Pobije tego drugiego? Odejdzie? Zabije obydwoje kochanków? Stworzą zgodny trójkąt (kłania się “Savages”)? Lub (oh my God) sam się zabije?

I pytanie niemniej ważne – dlaczego? Bohater wolał szlajać się po podziemiach z kumplami niż siedzieć w domu z ukochaną? Brak zaspokojenia seksualnego, lub niechęć partnera wobec fantazji seksualnych ukochanego? Czar lub inny Urok? Brak potomstwa? Bo MG jest wredny i nie potrzebuje powodu? A może Zeus czy inny Uther podszył się pod bohatera?

Ilu graczy, ile grup, tyle pewnie możliwości (pomijam oczywiście graczy/grupy gdzie takie elementy jak romanse czy zabawa w simsy nie występują).

Sookie-Has-Threesome-Dreams

A teraz coś dla graczy. Nie bądź betonem.

Gracze lubią grać monolitami. Albo są bardziej prawi, paladyńscy i dobrzy niż Matka Teresa, albo bardziej źli i zepsuci niż potomek Stalina, Jasona Voorheesa i Theodora Bundego. Ewentualnie są tak neutralni, że aż nieneutralni.

Monolity nie są złe. Ale zaproponuję wam je trochę skruszyć. Zwłaszcza te dobre. Każdy chyba słyszał o Lancelocie?

Po prostu niech twój bohater zakocha się w nieodpowiedniej osobie. Paladyn w żonie swojego wasala. Barbarzyńca w kobiecie swojego brata. Amazonka w niewolniku innej amazonki. Samurai-Ko (kobieta samuraj, jeżeli nie wiesz co to Legenda 5 Kręgów) w żonie Pana (bo czemu nie?).

Stwórz graczu konflikt, nie bój się.

Oczywiście, ten trzeci w związku nie musi być osobą. To może być bóg (kapłanka lub kapłan żyjący w czystości zaczyna czuć zakazane uczucia do innej postaci), zakon rycerski, korporacja lub Pikachu. Coś co może być równie ważne dla bohatera, jak inna osoba. Ale to raczej temat na inny wpis.

PS. Pamiętajcie, że gracze są różni. Niektórzy zbyt angażują się w imaginowane światy i zdrada ich “wymyślonego ukochanego” może spowodować darcie szat i popsucie stosunków wewnątrz grupy.

Wpis ten pierwotnie pojawił jako wpis do 36 edycji Karnawału Blogowego (październik 2012), w miedzy czasie przekonałem się, że nie tylko ja myślę o “trójkątach”, jako o podstawie napędzania fabuły. Vincent D. Baker zachęca do tego chociażby w Apocalypse World, gdzie pisze wprost, że dobry bohater niezależny to taki, który tworzy trójkąt z dwójką graczy. I nie chodzi tu tylko o zależność typowo seksualną, o nie nie. Ukochany jednego z graczy, nich będzie wrogiem drugiego. I takie tam inne ciekawe zależności 🙂

 

[Recenzja] Savage Worlds: Horror

Savage-Worlds-Horror-300x424Niedawno do sprzedaży w naszym rodzimym języku pojawił się kolejny “Companion” do Savage Worlds. Tym razem, po superbohaterach, przyszedł czas na horror.

Czemu Horror, a nie SF lub Fantasy? Być może przyjęto (być może słusznie), że Polska to kraj mroku, gdzie dalej systemy mroczne, cierpiętnicze i straszne najlepiej się sprzedają.

No ale do rzeczy. Wita nas okładka, która mnie osobiście z horrorem się nie kojarzy, natomiast pierwsze skojarzenia to “rosomak” i (przepraszam za słownictwo) “wpierdol”. Ale jak wiadomo, książki po okładce się nie ocenia, ważna jest treść. Chociaż należy dodać, że według mnie jest to i tak lepsza okładka, niż ta oryginalna.

gjpg1-e1334100640572

Dodatek liczący 118 stron można właściwie podzielić na trzy części. Pierwsza część, to zbiór zasad mających dać nam możliwość rozegrania brawurowego horroru. Nowe zawady i przewagi to standard w takich dodatkach, wiec nie zabrakło ich też tutaj. Dostajemy do dyspozycji też nowe “potworne” rasy (mało zbilansowane mi się wydają, taki anioł na przykład ze startową Siłą k12), czary, przedmioty magiczne, jak i całkiem zwykły sprzęt (zamawiał ktoś naboje czosnkowe?).

I zasady Poczytalności. Bo czym byłaby sesja horrorystyczna bez zbierania (lub tracenia) punktów odpowiedzialnych za zdrowie psychiczne naszych milusińskich? No i kto nie kocha dopisywać siedemnastej choroby psychicznej na karcie postaci?

jasonNajobszerniejsza część “Horroru” to bestiariusz. Dostajemy tutaj całą gamę najróżniejszych klasycznych potworów znanych z literatury i kina grozy. Demony, diabły, kultyści, psychopatyczni zabójcy i inne Beamhity w maskach, krwiożercze klauny, pełzające dłonie, czy opętane samochody. Jest to naprawdę pokaźny zbiór straszności, które to można śmiało wykorzystywać w wielu settingach do Savage Worlds, nie tylko tych opartych na grozie. Dla samej tej zawartości uważam, że warto zakupić ten niedrogi dodatek, bo o ile przydatność dodatkowych zasad jest dyskusyjna (nie każdemu się przydadzą), to stworki w większości przypadków łatwo wcisnąć wszędzie.

horror

Ostatnia część, najmniejsza, to porady jak prowadzić sesje grozy. Są napisane dobrze i rzetelnie w moim odczuciu. Kiedyś takie teksty pojawiały się w starej Magii i Mieczu, a obecnie według mnie brak takich tekstów almanachowych (oprócz chyba serii “Graj…” gdzie ich przydatność jest dyskusyjna, i kilku wpisów na blogach). Dobry tekst dla nowych graczy. Ale no właśnie, chyba tylko dla nowych.

Kupić, nie kupić? To zależy, czego kupujący oczekuje. Ja osobiście raczej chyba nie będę stosował zasad dodatkowych, bo i średnio jakoś mi te zasady pasują do większości settingów które posiadam. Z drugiej strony, strzelam, że na pewno znajdzie się ktoś, kto będzie chciał użyć dodatkowych zasad w “Martwych Ziemiach” czy “Inkwizycji”. Bestiariusz to jedyna część, która naprawdę może przydać się każdemu MG. “Ponad 100 nowych potworów…” jak to można przeczytać na okładce, to naprawdę solidna porcja mechanicznego mięsa. Porady na końcu zaś, to znowu część która może się przydać, a nie musi. Ale patrząc obiektywnie, oceniam dodatek wysoko.

 

Wolsung – Atuty Narodowe

Wolsung-Magia-Wieku-Pary-_bn21148

W Wolsungu istnieje coś takiego jak Atuty Narodowe. Problem polega na tym, że:

1. Są rozrzucone po różnych podręcznikach.

2, Są rozpisane alfabetycznie, a nie według narodowości, co według mnie utrudnia ich szukanie i ogarnięcie, kto ile ma Atutów Narodowych.

Dlatego też poniżej tabela, która zawiera wszystkie (nie posiadam tylko Sławii, więc nie wiem czy tam jakieś się znajdują) Atuty Narodowe, odpowiednio posegregowane.

Atuty Narodowe

NarodowośćAtutyPodręcznik i strona
AkwitaniaEsprit de corps
Republikanin
Sztuka wymaga ofiar
Almanach Nadzwyczajny str. 44
Wolsung 1.5 str. 64
Almanach Nadzwyczajny str. 46
AlfheimAlfheimska kultura
Alfheimskie opanowanie
Młodość w Koloniach
W służbie Jej Królewskiej Mości
Almanach Nadzwyczajny str. 43
Wolsung 1.5 str. 63
Wolsung 1.5 str. 64
Wolsung 1.5 str. 65
Alfheim (Avalon)Avaloński cwaniakAlmanach Nadzwyczajny str. 43
Alfheim (Kaledonia)Kaledoński kupiecAlmanach Nadzwyczajny str. 44
Atlantyda
(Tzitzimime i Dorzecze Acamunu)
Barwy maskujące
Cień wśród drzew
Niezwykła cywilizacja
Wolsung 1.5 str. 63
W pustyni i w puszczy str. 67
W pustyni i w puszczy str. 68
BawencjaByć jak Holben de Selva
Przypływ adrenaliny
Urodzony negocjator
Almanach Nadzwyczajny str. 43
Almanach Nadzwyczajny str. 45
Wolsung 1.5 str. 64
CzarnoborzeLudowe wierzenia
Na zamek
Światło w mroku
Almanach Nadzwyczajny str. 44
Almanach Nadzwyczajny str. 44
Wolsung 1.5 str. 64
EoliaCzyny herosów
Dziecko morza
Zwierzę polityczne
Almanach Nadzwyczajny str. 44
Wolsung 1.5 str. 63
Almanach Nadzwyczajny str. 47
HrimthorstWychowanek puszczy
Samotny wilk
Zimowe sagi
Wolsung 1.5 str. 65
Almanach Nadzwyczajny str. 46
Almanach Nadzwyczajny str. 47
JotunheimMieszczanin doskonały
Pogromca duchów
Tajemnice przeszłości
Wolsung 1.5 str. 63
Almanach Nadzwyczajny str. 45
Almanach Nadzwyczajny str. 46
KoriolaOgnisty temperament
Walcząc z wiatrakami
Zawadiaka
Wolsung 1.5 str. 64
Almanach Nadzwyczajny str. 47
Almanach Nadzwyczajny str. 47
LemuriaWiatr na sawannieWolsung 1.5 str. 65
Lemuria (Aksum)Tajemnice dżungliW pustyni i w puszczy str. 69
Lemuria (Khemre)Młodość na pustyni
Przesądny Khemrejczyk
W pustyni i w puszczy str. 67
W pustyni i w puszczy str. 68
Lemuria (Transalanea)Etos Reformancki
Światło cywilizacji
W pustyni i w puszczy str. 67
W pustyni i w puszczy str. 69
MorgowiaCo w sercu, to na języku
Dla rozgrzewki
Za Matuszkę Morgowię
Almanach Nadzwyczajny str. 43
Almanach Nadzwyczajny str. 44
Wolsung 1.5 str. 65
PontyfikalNa uświęconej ziemi
Płomień wiary
Pod opieką Świętej Pary
Almanach Nadzwyczajny str.44
Wolsung 1.5 str. 64
Almanach Nadzwyczajny str. 45
PurgatoriaProwizorka
Urodzony przestępca
W pustyni i w puszczy str. 68
W pustyni i w puszczy str. 69
Scylla i CharybdaPogaduchy przy obiedzie
Więzy krwi
Vendetta
Almanach Nadzwyczajny str. 45
Wolsung 1.5 str.65
Almanach Nadzwyczajny str. 46
SerenissimaDym i lustra
Nieprzenikniona maska
Podniebne pojedynki
Wolsung 1.5 str. 63
Almanach Nadzwyczajny str. 45
Almanach Nadzwyczajny str. 45
SławiaNieustraszony
Przeklęta ziemia
Slawijski upór
Wolsung 1.5 str. 64
Almanach Nadzwyczajny str. 45
Almanach Nadzwyczajny str. 46
SunnirCzarka herbatyWolsung 1.5 str. 63
Sunnir (Atman)Dziecko starej dzielnicy
Ze skrzyżowania światów
W pustyni i w puszczy str. 67
W pustyni i w puszczy str. 69
Sunnir (Dekan)Sztuka uwodzenia
Wschodnia mistyka
W pustyni i w puszczy str. 69
W pustyni i w puszczy str. 69
Sunnir (Ozumu)Kodeks Bushido
Pozwolisz, że to sfotografuję?
W pustyni i w puszczy str. 67
W pustyni i w puszczy str. 68
Sunnir (Shang-In)Mądrość Sun Fu Zi
Smocza pamięć
W pustyni i w puszczy str. 67
W pustyni i w puszczy str. 69
TrójmonarchiaCesarsko-królewskiWolsung 1.5 str. 63
Trójmonarchia (Nordia)Wśród starożytnych zaklęćAlmanach Nadzwyczajny str. 47
Trójmonarchia (Sudria)Sudryjska zajadłośćAlmanach Nadzwyczajny str. 46
WestriaJak w zegarku
Mistrz księgowości
Śnieżne stoki
Wolsung 1.5 str. 63
Almanach Nadzwyczajny str. 44
Almanach Nadzwyczajny str. 46
Winlandia (Alfheim Zamorski)Dobry interes
Imperialne korzenie
W pustyni i w puszczy str. 67
W pustyni i w puszczy str. 67
Winlandia (Liga Wolnych Hrabstw)Niepokorny duch
Ryzykant
Ulubieniec tłumów
Wolsung 1.5 str. 64
W pustyni i w puszczy str. 68
W pustyni i w puszczy str. 69
Winlandia (Wyspy Karmazynowe)Niech żyje bal
Weteran katastrof
W pustyni i w puszczy str. 68
W pustyni i w puszczy str. 69
WotaniaDobry Wotańczyk
Porządek musi być!
Wotuńska technologia
Wolsung 1.5 str. 63
Wolsung 1.5 str. 64
Wolsung 1.5 str. 65
Wotania (Heimburg)Podnosząc się z ruinAlmanach Nadzwyczajny str. 45
Wotania (Kwellonia-Hartenfelsja)Lokalny patriotaAlmanach Nadzwyczajny str. 44
Wotania (Susdenia-Hauen)Forpoczta postępuAlmanach Nadzwyczajny str. 44
YsNiecodzienne kontakty
Skandalista z Ys
Tajemniczy nieznajomy
Wolsung 1.5 str. 64
Almanach Nadzwyczajny str. 46
Almanach Nadzwyczajny str. 46

[Recenzja] Jalizar – City of Thieves

image description

 

“Jalizar: City of Thieves”, to 200 stronicowy podręcznik opisujący tytułowe miasto. Co też znajdą na jego stronicach miłośnicy Bestii i Barbarzyńców, oraz Savage Worlds? Wiele, bardzo wiele. Podręcznik wręcz kipi swoją zawartością, dostarczając wiele informacji fabularnych, jak i mechanicznych.

Jalizar (zwane też Miastem Złodziei, Miastem Szarych Wież, Kwiatem Północy, Ostatnią Panią Valków) to jedne z najstarszych miast, jakie istniej w świecie Bestii i Barbarzyńców. Jego historię (tą znaną z legend, jak i bardziej prawdziwą), codzienne życie mieszkańców, ich zwyczaje religijne, modę, konflikty, ciekawe miejsca i główne rodziny kupieckie poznajemy bardzo dobrze. Jedna czwarta podręcznika to fabularny opis miasta, który powinien zadowolić wszystkich miłośników lubiących czytać materiały settingowe. Znajdzie się też tutaj ciekawa zasada mechaniczna dotycząca przerabiania zębów swoich przodków (pierwotni mieszkańcy Jalizar to Lud Kurhanów) na kości do gry, które przynoszą szczęście (albo pecha) prawowitemu właścicielowi.

jalizar1

Jeżeli kogoś interesują głównie nowe zdolności, nie powinien się też czuć rozczarowany. W podręczniku znajdziemy więc nowe zawady (w tym moja ulubiona: Ostry Język), nowe przewagi (w tym, jakże inaczej, związane z płaszczem, bo czym byłby złodziej bez płaszcza z kapturem), kilka dodatkowych zasad związanych z kalectwem, żebraniem (i innymi rzeczami jakie robi się w złodziejskim fachu, jak śledzenie, kradzież kieszonkowa, fałszerstwo i inne), oraz informacje dotyczące współpracowania z poszczególnymi gildiami. Poświęcono też trochę miejsca Magii Kanałów, którą może uprawiać każdy Czarnoksiężnik odwiedzający Jalizar, i na którego zwrócą uwagę mroczne, bluźniercze potęgi przebywające pod miastem (ktoś z Ostrym Językiem, nazwałby je pewnie Gównianymi Potęgami).

Nie zapomniano też o Alchemikach Lotosu, oraz tych, co podążają Ścieżką Oświecenia. W końcu w Jalizar żyje wielu Lohobańczyków, i nigdy nie wiadomo, kiedy spotka się mnicha, albo skorumpowanego przez Magię Kanałów zimnego mordercę, który zszedł ze Ścieżki Oświecenia.

jalizar2

Mamy oczywiście też nowy sprzęt (płaszcze i sztuczne nogi tutaj wiodą prym), a dla chcących bawić się w handlarzy dodano mini-zasady dotyczące zabawy w poważanego kupca.

Połowa podręcznika to księga Mistrza Gry. Zawarte tutaj są porady opisujące jak prowadzić w Jalizar (według mnie, są to bardzo dobre porady dla początkujących MG, strzelam, że weterani raczej już będą większość z tego znali), jak i kilka dodatkowych modyfikacji, które można wprowadzić na swoją sesję, jeżeli MG tego zachce. Mamy więc premię dla odgrywaczy, którzy dobrze powiedzą przeciwnikowi, kim była jego matka, i co robiła zapuszczając się do stajni. Mamy też zasady składania przysiąg (głównie dla samych siebie, jak “Na Croma, jutro twoje ścierwo będzie leżeć pod bramą!”). No i moje ulubione, zasady dotyczące sympatii, zakochania, nieszczęśliwych miłości, i całej tej romantyczności pod znakiem pulpy.

jalizar3

Nie samymi poradami MG żyje, dlatego też zostają przed nim odkryte wszystkie tajemnice Miasta Złodziei. Dostajemy więc wgląd w najważniejsze organizacje, jak i w potęgi żyjące pod miastem.  Dostaniemy też opis wielu stworów, typowych bohaterów niezależnych, jak i kilku tajemniczych mieszkańców Jalizar (jednego z nich można znaleźć w przygodzie PWYW Grains of Dead).

Miłośnicy losowości, czy tez staroszkolnego grania, dostają do dyspozycji kilka generatorów – miejsc, pułapek, przypadkowych ludzi, Wszystko oparte na kartach lub kościach. Ale najważniejsze chyba, dostajemy też zasady do poruszania się po kanałach.

jalizar4

Kanały to sam w sobie nie taki mały rozdział, gdzie mamy umieszczone wszystkie najważniejsze zasady dotyczące poruszania się po tym nieprzyjaznym obszarze. Dowiemy się, jak sprawdzić, czy bohaterowie się nie zgubili, albo czy nie natrafili na coś wyjątkowo paskudnego i głodnego.

Czy warto inwestować w Jalizar? Jasne że warto. Sam, chociaż głosowałem na Gladiatorów w ostatniej ankiecie, chętnie bym ujrzał ten podręcznik po polsku, jako uzupełnienie kolekcji Bestii i Barbarzyńców. Umberto Pignatelli odwalił naprawdę kawał dobrej roboty.

 

Monty Oum [1981-2015]

1 lutego 2015 roku zmarł Monty Oum. Być może większość z was nie ma pojęcia, kim był ten człowiek, i co on ma wspólnego z RPG. Bo teoretycznie, z RPG faktycznie nie miał nic wspólnego. Praktycznie natomiast jego prace były dla nas, miłośników fajnych nierealistycznych walk w RPG, dobrym źródłem inspiracji. Filmiki tego animatora często były przywoływane przy sesjach do takich systemów jak Exalted, Double Cross czy Armie Apokalipsy. Sami twórcy Armii Apokalipsy w swoich wpisach odwoływali się też do jego dzieł, jak Dead Fantasy i RWBY. Ba, ostatnio nawet podczas luźnej rozmowy ze znajomym dostałem tekstem “fajny serial oglądam, RWBY, fajne walki, chciałbym sesję w Wolsungu w takich klimatach”.

Niestety, Monty Oum odszedł. Można powiedzieć, że los spłatał mu głupią, nieoczekiwaną śmierć. Zmarł na reakcję alergiczną, której nabawił się podczas rutynowej kontroli medycznej. Miał 33 lata, nie minął jeszcze rok od jego ślubu.

Pozostawił jednak po sobie kilka dobrych amatorskich animacji, przyłożył rękę do późniejszych epizodów Red vs. Blue, współpracował z twórcami gier (jak Midway czy Namco Bandai) jako Combat Designer, w końcu zostawił po sobie RWBY, internetowy serial który dalej żyje własnym życiem.

Spoczywaj w Pokoju.

[Wspomnień Czar] Exclusive – Saga o Katanie

Gdzieś w poprzednim roku napisałem taką oto małą głupotkę, nim została wydana Saga o Katanie. Ot, taki mały mój własny hołd dla gry, przy której spędziłem wiele czasu. A przy okazji było to puszczenie oka do znawców tematu, parodia, i trochę prześmiewcze spojrzenie na crowfunding związany z Sagą o Katanie. Coś, co miało przeczytać być może 100 osób.

Niestety, wpis zaczął żyć własnym wpisem. zaczął być szerowany, licznik dobił 3000, zostałem przy okazji oskarżony o pisanie sponsorowanych artykułów i tworzenie czarnego pijaru na zamówienie. Niestety, kiedy wyszła książka, okazało się ponoć, że trudno odróżnić parodię od oryginału.

Tym samym, dla potomności, przerzucam moje dzieło na erpegowe piekiełko.

Katan ruszył przed siebie krokiem zwykłym powolnym typowym dwunożnym. Oto nadeszła jego chwila, tak jak kiedyś nadeszła chwila poprzedniego Katana, przedostatniego Katana, przed-przedostatniego Katana i w ogóle każdego poprzedniego Katana. Największe wyzwanie, legendarny Labirynt Śmierci, jeden z siedmiuset tajemniczych Labiryntów Śmierci, stał przed nim otworem. A należy zauważyć, że tylko Katan, albo najodważniejsze grupy poszukiwaczy przygód na wysokich poziomach doświadczenia odważali się wejść do Labiryntu Śmierci.

Katan szedł krokiem zwykłym powolnym typowym dwunożnym sam. Ale to wcale nie znaczyło, że chciał iść sam krokiem zwykłym powolnym typowym dwunożnym. Wiedział, że potrzebuje towarzysza, kogoś, kto będzie godny wiecznej nieśmiertelności. Wysłał wiele zaproszeń do najpotężniejszych z najpotężniejszych, między innymi do takich legend jak paladyn Arturius czy upadły paladyn Shadowtears, jak Kurzymiś, jak Signur i jak Yossa. Niestety, żaden z nich nie kwapił się z wpłaceniem wejściówki do Labiryntu Śmierci, bowiem 500000 złotych dla większości z nich było granicą nie do przeskoczenia. Co prawda Yossa próbował utargować obniżkę proponując coś innego w zamian (Kładź się dziwko?), ale Katan był nieugięty na takie amory.

I tak Katan szedł krokiem zwykłym powolnym typowym dwunożnym przez pierwszy korytarz na pierwszym poziomie. A poziomów było siedemset, a na każdym było siedmiuset przeciwników, a każdy z nich należał do innej z siedmiuset ras. A to był dopiero poziom pierwszy. Z siedmiuset.

I czuł Katan, że regeneracja i infrawizja jest z nim, i czuł, że się samozauważa. Czuł, ale postanowił uciec się do podstępu, i w prawicy dzierżył pochodnię zwykłą typową jednoręczną, by zmylić przeciwnika w ten sposób. Chciał, by przeciwnik poczuł, że Katan nic nie czuł.

Nagle, za pierwszym z siedmiuset zakrętów na tym poziomie, półboskie uruk-haiskie oczęta dostrzegły coś. To był ociosany arcy-pal dwuręczny wbity w ziemię. I jak zawsze do ociosanego arcy-pala dwuręcznego była przymocowana ludzka niewiasta. Jak zawsze naga i jak zawsze dobrze związana, tak jak nakazywała tradycja.

Katan szybko przyjrzał się dziewoi i jej lewej piersi nienaturalnie jędrnej jednoręcznej i prawej piersi nienaturalnie jędrnej jednoręcznej. Przed jego półboską infrawizją nie mógł schować się żaden zakamarek jej wspaniałego ciała. Katan samozauważył też, że jego arcy-kuśka wielka dwuręczna też się ożywiła. Zrozumiał, że musi ją uwolnić (dziewoję, nie arcy-kuśkę wielką dwuręczną) i dorzucić do swojego haremu Katana. Bo w haremie Katana zawsze było miejsce na kolejną niewiastę. Bo jak mówiło stare sharańskie przysłowie – tylko trzy rzeczy są nieskończone: Astral, głupota pół-orków i harem Katana.

Ale tam gdzie była naga i związana niewiasta, zawsze czaił się potwór. Zazwyczaj jak była naga kobieta, to i była naga krokodylowa w pobliżu, ale nie była to reguła. W końcu Katan zauważył potwora. Potwór zauważył też Katana. Katan też się samozauważył. Potwór się nie samozauważył, bo nie miał do tego predyspozycji półboskich. Z dzikim okrzykiem ruszyli na siebie.

Katan w myślach starał się szybko zidentyfikować potwora, ale nie było to łatwe zadanie. Recytacja siedmiuset rodzajów potworów z poziomu pierwszego Labiryntu Śmierci Typowego Grupowego było zawsze mało ciekawym zajęciem dla naszego bohatera. Ale nagle dostał przebłysku. To była strzyga. Teraz tylko trzeba było zrozumieć, czy była to strzyga tępogłowa czy miękkogłowa. Jak było wiadomo, tępogłowe martwiaki były tępe i szarżowały na oślep, a miękkogłowe były sprytne i stosowały wymyślną taktykę. Katan zdawał sobie sprawę, że od następnej decyzji wynikającej z poprawnej oceny sytuacji, miał zależeć jego następny ruch. Natarcie czy powstrzymanie? Nagle jednak przez jego głowę przeszła kolejna złowróżbna myśl. A co, jeżeli jest to strzyga miękkogłowa, a stwór za życia był debilem? W końcu na Orchii praktycznie co piąta osoba miała jakąś ułomność, a co pięćdziesiąta osoba z ułomnością była debilem. Katan szybko więc obliczył, że szansa na debilną strzygę miekkogłową wynosi dwieście-pięćdziesiąt do jednego. A to nie była taka mała szansa. W końcu z tysiąca oddanych gwardzistów Katana czterech było debilami. A przy okazji czterech innych było nekrofilami, czterech było jąkałami, a czterech było tchórzami. A to nie był koniec listy ułomności. Ba, najgorsze było to, że czterech oddanych gwardzistów na tysiąc cierpiało na arcyułomność. I wygrywaj tu bitwy, jak jedna piąta armii to jednostki które nie powinny tam w ogóle trafić.

Katan postanowił jednak postawić wszystko na jedną kartę. Nie na natarcie, nie na powstrzymanie, ale na młynek. Dwa razy wolniejszy atak, ale dwa razy więcej odciętych kończyn. Musiał jeszcze tylko zdecydować czy sięgnąć po szalapar typowy zębaty półtoraręczny, czy po tarsar typowy długi jednoręczny. Zdecydował się odrzucić pochodnię zwykłą typową jednoręczną i sięgnąć ostatecznie po szlapar typowy zębaty półtoraręczny. Chwilę później cios krytyczny odrąbał łapę strzygi niewiadomojakiejgłowej. Ale jak na martwiaka przystało, taki krytyk był dla strzygi tylko draśnięciem. Strzyga szybko rzuciła się z drugą ręką, na której były pazury zakrzywione półtoraręczne, ku szyi (jak to miały w zwyczaju) Katana.

Katan musiał wejść w obronę, bowiem strzyga po pierwszym ataku zaczęła wyprowadzać kombinację ciosów. Okazało się, że martwiak dobrze opanował sztuki walki aniko, drajiku i branniu. Wskazywało to też, że strzyga nie była debilem.

Katan musiał szybko coś wykombinować. Najpierw przycelował, ale i tak nie trafił. Chwilę później roztrącenie okazało się też mało skuteczną techniką, zwłaszcza w walce z jednym przeciwnikiem. Wysadzenie jeźdźca z siodła też dziwnym trafem nie dało pożądanych rezultatów. Walka w trudnych warunkach i walka w tłoku były zdecydowanie bardziej przydatnymi zdolnościami w tej chwili. Niestety, kiedy miał wykonać już śmiertelny cios, wykonał przystawienie. Było to na tyle niepoważne, że zaskoczyło to nie tylko strzygę, ale i Katana. W końcu Katan nie wytrzymał, i potwór poznał czym jest legendarny Gniew Katana. Najpierw nasz bohater wpadł w szał bitewny, a później w fanatyzm (bo jak wiadomo, Katan jest sam dla siebie pracodawcą), a kilka precyzyjnych pchnięć i cięć szybko zakończyło tą nierówną walkę.

Niestety, Katan nagle zauważył, że u jego stóp leża nagie rozkrwawione zwłoki niedoszłej kolejnej nałożnicy z jego Haremu. A skoro tu leżała dziewoja, oznaczało to, że przy ociosanym arcy-palu dwuręcznym jest strzyga miękkogłowa. Katan zrozumiał, że jego odporność na iluzję go zawiodła. Odwrócił się w ostatniej chwili, by zobaczyć szpony potwora zbliżające się do jego tętnicy. W takiej sytuacji mógł zrobić tylko jedno. Samozauważyć siebie i samozawierzyć sobie. Przemiana półboska była jedynym rozwiązaniem z tej parszywej sytuacji…