Monthly Archives: May 2015

[Recenzja] Mad Max – Fury Road

Mad-Max-Fury-Road-lovely-day

Super! Zajebiaszczy! 11/10! Orgazm! Ruchałbym! Mogę już umrzeć!

Tak krzyczy internet.

Ja się jednak do chóru nie przyłączę.

“Mad Max – Fury Road” to film akcji, nastawiony tylko na akcję, na bycie wspaniałym widowiskiem, na bycie ucztą dla oczu. I właściwie tylko tyle.

mad_max_fury_road_wallpaper_1920x1080_by_sachso74-d8r49ti

Fabułę chyba znają już wszyscy – pewien twardy babsztyl buntuje się przeciwko głównemu bossowi na zrujnowanych post-apokaliptycznych terenach, porywa jego baby rozpłodowe, po drodze zgarnia Mad Maxa i spierdala wielką ciężarówką. Boss wysyła za nimi wszystko co ma. I tyle. Cała reszta to jeden wielki pościg. A czego można się spodziewać po filmie?

AKCJI – właściwie cały film to jedna wielka akcja z pomniejszymi postojami. Co tam się nie dzieje, co tam nie wybucha.

POPRAWNEGO AKTORSTWA – Tom Hardy jako bardzo znerwicowany Mad Max, którego głównym zadaniem jest stać, mrocznie gadać i wyglądać na kolesia “co ja tu kurwa robię” wypadł poprawnie. Charlize Theron którą kojarzę głównie z ról seksownych blondynek, jako bezręka twarda baba wypadła lepiej niż poprawnie. Nicholau Hoult, który ma już za sobą jedną dziwną bladą rolę (Zombie R w “Warm Bodies”), jako fanatyczny Nux, wypadł obłąkańczo zajebiście (zresztą jedno z haseł reklamowych nowego Mad Maxa – “What a Lovely Day”, pada właśnie z jego ust). Hugh Keays-Byrne jako Immortan Joe wypadł też poprawnie. A cała reszta dziwaków i innych wariatów wypada równie kolorowo i zajebiście, jak armia orków do Warhammera 40000,

filmy-2015-premiery-1500x937

NIEZŁEJ MUZYKI – Ścieżka dźwiękowa daje radę. Daję też wam słowo, że zakochacie się w filmowym gitarzyście,

TWARDYCH BAB – Główna bohaterka Imperator Furiosa jest bohaterką o jaką walczą feministki, i bohaterką przy której płacze MRA. Ale mamy też zaradny gang emerytek na motorach, a i same dziewczyny Immortan Joego nie są też typowymi “Damami w opałach”.

ZAJEBISTYCH POJAZDÓW – Jest to fetysz-raj dla wszystkich masturbujących się ludzi do pojazdowej stylistyki post-apo.

mad-max-fury-road-vehicles

FAJNYCH WIDOKÓW – To co widać w plenerach wygląda zajebiście. A to przecież głównie pustynia.

PUSZCZANIE OCZKA DO FANÓW MAD MAXA – A to broń nie zadziała w dziwnie znajomy sposób, a to przez chwilę pojawi się ręczna pozytywka. i pewnie cała masa innych dupereli, których fani będą się doszukiwać.

Innych rzeczy w filmie nie ma. Zapomnijcie o ciekawych dialogach, bo tych ogólnie jest jak kot napłakał. Zapomnijcie o jakimś głębszym przedstawieniu postaci – to po prostu doba z życia bohaterów, w czasie której dostaniemy kilka szczątkowych informacji na ich temat. Bohaterowie po prostu “są”, i brakowało mi czegoś, co kazałoby mi się do nich bardziej przywiązać. Nie czuję też potrzeby zobaczenia tego filmu jeszcze raz. Ale nie muszę, grupa fanów jest już wielka, i dla nich film już jest kultowy.

Tak, to najlepszy film post-apo od “Mad Max 2”. Co raczej wskazuje, jak słabo lub beznadziejnie jest to eksploatowany gatunek filmowy. Ale właściwie, gdyby ostra muzyka leciała cały czas, i wycięto by tych kilka scen z przestojami, to wyszedłby nam 1.5 godzinny teledysk MTV.

MadMax-FuryRoad-ImmortanJoe

I to jest właściwie równocześnie zaletą, jak i zgubą tego filmu. Szybkie kino akcji, które właściwie poza akcją, nie ma nic więcej do zaoferowania. Oglądało mi się dobrze (żona usypiała), ale za pół-roku raczej wiele już pamiętać z tego nie będę.

PS. Wróżę wysyp sesji w “Neuroshimie”, “Apocalypse World” i innych post-apo systemach.

[Test Fight] Feng Shui 2 – tworzenie postaci

enzfftybznulkzjgws0z

“Test Fight” to seria wpisów analizująca systemy mechanicznie – głownie pod względem tworzenia postaci, oraz przeprowadzenia walki (lub innej konfrontacji).

Na początku należy stworzyć drużynę. Decyduję się na 4 fikcyjnych graczy, którzy chcą zagrać w klimatach “kung-fu karate action a’la VHS ’80”.

JACKIE

Pierwsza postać to Jackie, gliniarz z Hong-Kongu. Gracz decyduje się więc na “Karate Cop”. Zahaczka melodramatyczna? Niejaki Tong, nim uciekł do USA, zabił partnera Jackiego. Jackie chce go dorwać, bo uważa, że to jego wina i niedopatrzenie. Sprawę pogarsza fakt, że partner Jackiego osierocił piękną żonę i dziecko, Gracz wybiera więc odpowiednią kartę, i wpisuje tam Imię, wkleja obrazek i zapisuje swoje melodramatyczne demony.

Karate Cop

Jak widać Jackie jest typem “im bardziej mnie biją, tym bardziej wstaję”. Jeżeli oberwie z piąchy, lepiej sam trafi ze swojej (Glutton fo Punishment). Osłabieni przeciwnicy nie są wstanie tak dobrze go zranić, jak ci w pełni sił (Underdog Desperation). Kary za otrzymane obrażenia  nie wlicza się do Sztuk Walki, czyli zawsze bije tak samo dobrze (Indefatigable). Ma też pecha, bo gdy nie trafi ze swojego Kung Fu, to robi sobie krzywdę. Ale następny atak wychodzi mu już lepiej, i może uleczyć przytrzaśnięte paluszki lub zwichniętą rękę (Ouch!).

Te cztery specjalne zdolności są stricte przypisane tylko do tego archetypu (pomarańczowe, ze znakiem odcisku palca). Dwie ostatnie zdolności pozwalają bez testu zatrzymać dowolną uciekającą postać z placu boju (Stop Right There!) oraz strzelić gościowi trzymającego zakładnika prosto w między oczy (Take the Shot).

Jeżeli ktoś jeszcze nie zajarzył, postać jest już dawno zrobiona, a ja tylko wyjaśniam specjalne cechy “Karate Cop”.

JET

Jet to zabójca z Triady (Archetyp Killer). Były zabójca. I o czym nikt nie wie, był bratem partnera Jackiego. Jet pracował dla Tonga, i tak naprawdę to on zabił swojego brata. To był przypadek, ale stało się. By zapewnić utrzymanie rodziny swojego brata, wziął dobrze płatne zlecenie na Tonga (który miał wielu wpływowych wrogów). Nim wyruszył do Ameryki, zjednoczył siły z Jackiem, bo wróg mojego wroga, jest moim tymczasowym sprzymierzeńcem.

Killer

Zabójca jak widać, nie ma swoich własnych ekskluzywnych specjalnych zdolności. Za to pięknie bohatersko krwawi, co oznacza, że otrzymuje więcej obrażeń, niż inni bohaterowie (Heroic Bloodshed). Tak, to czarne z kciukiem w dół to wada. I wady też są tylko przypisane do archetypów. Ale co powoduje, że warto grac zabójcą? Fajnie strzela naraz z dwóch pistoletów (Both Guns Blazing II) oraz kosi Mooks (wrodzy statyści występujący w większych grupach, padają po każdym trafieniu) z szybkością “czterdziestu chłopa na minutę filmu” (Carnival of Carnage III). Posiada też bardzo wysoki współczynnik “Guns” oraz dostęp do wielu rodzajów broni palnej. Czyli tafia często i boleśnie.

DOLPH

Dolph to twardy nieprzekupny glina (Archetyp Maverick Cop) z Ameryki, chwilowo zawieszony za brutalne pobicie pedofila na komisariacie. Jego dodatkowy problem? Kocha dalej swoją byłą żonę. A ta jak na złość, kręci ona ostatnio z Gonzo, szefem mafii i partnerem w interesach z Tongiem. A Dolph kiedyś powiedział Gonzo, że go dorwie. Bo to twardy typ jest. Dolph Ostatnio zaczął kręcić się z dwoma Azjatami, którzy chcą dorwać Tonga. Bo tam gdzie Tong, tam i Gonzo. 2+2=4

Maverick Cop

Dolph celnie zabija każdego totalnego skurwysyna, jakiego spotka na drodze (Justice Bringer). To ekskluzywna cecha naszego gliniarza. Pozostałe rzeczy? Dolph oprócz byłej żony, kocha też swojego S&W 29, a S&W 29 w przeciwieństwie do byłej żony, jest wierniejszy i wypełniony miłością robi większe dziury w ludziach, których Dolph nie lubi (Signature Weapon). Co ciekawe, kiedy Dolph rzuci fajnym “one-linerem”, to zadaje większe obrażenia (Blam Blam Epigram). Jest też niezłym kierowcą, dobrze ściga inne samochody (Hot Pursuit) oraz wie jak się samochodem rozpierdolić bezpiecznie (Tight Roll I).

CYNTHIA

Ostania osoba w drużynie to Cynthia. Cynthia to twarda baba, która jest zawodowym łowcą nagród (Archetyp Bounty Hunter). Pomaga chłopakom, bo oficjalnie chce dostać 1/4 nagrody za Tonga i Gonzo. Ale… Tak naprawdę Gonzo uprowadził jej siostrę i zamierza ją wysłać gdzieś do nielegalnego burdelu w Azji. Czas ucieka, a Cynthia coraz częściej zaczyna sięgać po środki, którymi wcześniej się brzydziła.

Bounty Hunter

Cynthia to Łowca Nagród, więc posiada zdolności oparte na wyznaczaniu celu. Podczas walki jeden z przeciwników może być na taki cel wyznaczony (The Quarry). Dzięki temu otrzymuje premię to trafiania tego przeciwnika (Crosshairs), oraz może też premią obdarzyć swoich towarzyszy (Share the Homework). Dodatkowo pierwszy atak wykonany przez cel w Cynthię zawsze pudłuje (Due Diligence).

Oprócz tego posiada swój ulubiony shotgun nazwany Lucille (albo Sebastian, jak kto woli), który zadaje większe obrażenia (Signature Weapon). Tutaj dodatkowa uwaga o shotgunach (ja wiem, że to strzelba gładkolufowa po naszemu, ale każdy przyzna, że “shotgun” brzmi cool). Jeżeli pokażesz jak przeładowujesz shotguna (charakterystyczny ruch pompki) i wydasz odgłos dźwiękonaśladowczy (krzy-krzy, ka-ching, czy jak to by się to zapisało), to jeszcze zwiększysz jego obrażenia. Cynthia też dodatkowo szybko strzela (Fast Draw I).

I koniec. Postacie stworzone. Następnym razem zobaczymy, jak zwalczają zło w Ameryce.

[Recenzja] Feng Shui 2

fengshui2_cover_final

“Feng Shui 2” przybyło i kopie tyłki. Druga edycja prawie dwudziestoletniego erpega powróciła dzięki ubiegłorocznej zbiórce na Kickstarterze. I co ma ciekawego do zaoferowania? Czytajcie, a się dowiecie.

“Feng Shui 2” to system który nie bez powodu nosi podtytuł “Action Movie Roleplaying”. Z założenia ma emulować sceny akcji z filmów Made in Hong Kong / China, które skupiają się na udowadnianiu, że moje Kung Fu jest lepsze od twojego. Albo shotgun. Albo Mustang Cobra 1980. Przy okazji dorzuca do tego tani melodramatyzm. Wiecie, takie tam krzyczenie “Nie-e-e-e-e-e!!!” gdy ginie twoja druga połówka, myślenie o nadchodzącej ciężkiej operacji matki pomiędzy zleceniami jakie odbębniasz dla Triady, oraz o umieraniu w deszczu z dogasającym petem w ustach.

Autorem tego dzieła natomiast jest Robin D. Laws, sławna persona na zgniłym zachodzie, ale mam wrażenie, że mało zauważona w kraju nad Wisłą. Wszyscy tutaj znają tylko Wicka, Trzewika, Cooka i Gygaxa. A szkoda, bo Laws maczał paluchy przy takich erpegach jak “Star Trek”, “Earthdawn” i “DnD”, oraz dał światu “GUMSHOE“, “Hillfolk” oraz “Over the Edge” (wraz z Jonathanem Tweetem). No i oczywiście “Feng Shui”. Wróćmy więc do samej gry.

fs1

 KOPIĘ TYŁKI I ŻUJĘ GUMĘ

Mechanika jest prosta i przyjemna – tyle w kwestii tl;dr.

Nie jest to typ gry który przypadnie do gustu mechanicznym “cruncherom”, którzy potrafią całymi godzinami wymyślać ten jedyny uber-duper combos. Już sam proces tworzenia postaci może spowodować płacz każdego porządnego optymalizatora i min-maxa. Bo tworzenie postaci polega na wybraniu jednego z 36 dostępnych archetypów, wpisaniu tam imienia, melodramatycznego haczyka, kilka słów o sobie, i tyle.

Same rzuty wykonuje się dwiema “kaszóstkami”, gdzie jedna daje wartości dodatnie, a druga ujemne. Jak łatwo się domyślić, sumujemy wynik i dodajemy (lub odejmujemy) od odpowiedniej cechy lub umiejętności. Jak wypadnie na którejś “6”, to rzuca się nią dalej. Każdy bohater ma jeszcze pulę Szczęścia/Chi/ Magii/Genomu, którą może wykorzystać do polepszenia swojego wyniku, lub aktywacji specjalnych zdolności.

Cechy i umiejętności… Nie ma tego dużo, zapomnijcie o wielkiej dedekowej szóstce cech z długaśna listą umiejętności. Właściwie najważniejsza cecha jaka się liczy, to jak dobrze nasz bohater leje po pysku (albo strzela ze spluwy). Umiejętności są uproszczone na maksa i są bardzo pojemne. I tak na przykład umiejętność “Policja” pozwala nam skutecznie przesłuchiwać, znajdywać ślady na miejscu zbrodni, znać prawo i znać kilku paserów w mieście. Natomiast jeżeli nie masz czegoś napisanego na karcie postaci, to masz to na 7. Proste.

enzfftybznulkzjgws0z

Ach, walka… Walka składa się z sekwencji, ujęć i klatek kluczowych, i nie bez powodu stosowany jest tutaj żargon filmowy. Tak jak w filmach akcji z lat 80 czy anime, czas płynie tutaj w dziwny sposób (czytajcie: Scena “Planeta Namek wybuchnie za 5 minut” będzie trwała 40 odcinków), dubeltówka Asha Williamsa strzela 5 razy przed kolejnym załadowaniem (a mieści dwa naboje), a James Bond walczy w każdym ujęciu w innym miejscu, mimo że nigdzie się nie poruszył. Magia Kina.

Na początku każdy losuje swoją inicjatywę, później w kolejności od najwyższej wykonuje swoje akcje, płacąc je w ujęciach. Standardowa prawie każda akcja kosztuje 3 ujęcia. Czyli jeżeli twoja inicjatywa wynosi 11, to na niej zadziałasz pierwszy. Po twoim ataku twoja Inicjatywa nowa to 8. po kolejnym to 5. I tak dalej. Aż wszyscy skończą swoje akcje w Sekwencji, i będzie losowana od nowa inicjatywa.

Do śledzenia inicjatywy przydaje się specjalna plansza, na której przedstawia się kolejność przy pomocy kolorowych pionków, żetonów czy figurek. Jedna jest w podręczniku, do wydrukowania, sam zaś osobiście używam planszy punktowej do Carcassonne.

I na koniec – nie ma tutaj punktów doświadczenia. Po sesji albo wszyscy dostają rozwinięcie, albo nikt nie dostaje rozwinięcia – wpływa na to kilka czynników i element losowy. Ale nie martwcie się, wszystkie grywalne postacie są kompetentne już na starcie.

20150510_193419

 I’M FUCKING AWESOME

Podręcznik to jedna wielka kopalnia zajebistych Tropes. Prawie wszystko co charakterystyczne dla filmów z Hong Kongu i Chin, zachodniej epoki VHS i nowszych produkcji, można tutaj znaleźć. Popatrzmy na Archetypy, zarówno te te typowe z azjatyckiej kinematografii, jak zimny zabójca (Ah Jong), gliniarz z Hong Kongu (Chan Ka-Kui), stary  mistrz (Pijany Mistrz), duch (Nip Siu-sin) i mnich-egzorcysta (Yin Chik-ha), oraz na te, które kojarzą się z zachodnią produkcją – włóczęga (Desperado), ronin autostrady (Mad Max), zamaskowany mściciel (Rorschach i Daredevil), waleczny dzieciak (Hit-girl) czy szpieg (Harry Hart).

guns

Każdy bohater ma swoje sztuczki. Czego tu nie mamy? “Kawaleria Nadciąga” pozwala pojawić się w dowolnej właśnie toczącej się walce. “Nie-e-e-e-e-e-e!!!” zwiększa zadawane przez nas obrażenia, za każdym razem jak któryś z naszych towarzyszy otrze się o śmierć. “Zajebista Kurtka” daje ci Podrywanie na 11, kiedy ją nosisz. “Torba pełna spluw” pozwala wyciągać podczas walki kolejne modele kulomiotów. “Karnawał Jatki” pozwala eliminować duże hordy przeciwników w mgnieniu oka. “Potęga Miłości” pozwala trzymać w objęciach umierającego przyjaciela, i kiedy łzy spadają na policzki denata, może wykonać jeszcze jeden rzut sprawdzający, czy faktycznie umarł.

fs2

Bohaterowie są dosyć żywotni. Właściwie dopóki nie dojdą do poziomu 35 obrażeń, są bezpieczni. Do tego czasu mogą bez problemu szarżować na stanowisko z ckm-ami, co oczywiście jest często jedyna słuszną i zajebistą opcją w tym systemie. Przeciwnicy mają się trochę gorzej. Mooks (tłumoki sobie tłumaczę) schodzą po jednym celnym trafieniu. Ważne postacie schodzą po 35. Boss i Uberboss to twardziele nad twardzielami, trudni do pokonania, z limitem 50 punktów. A mogą złośliwe bydlaki przyjąć o wiele więcej na klatę.

Należy teraz wspomnieć o generatorze trafień dla tłumoków, który jest dostępny tutaj. Przed sesją sobie takie coś generujesz, i na sesji zamiast rzucać na hordy złoczyńców, po prostu skreślasz kolejne wyniki i szybko opisujesz, co się dzieje. Przetestowane przeze mnie łopatologicznie, bardzo dobrze się sprawdza na sesji.

TO MA BYĆ POWAŻNA SESJA

Czy sesje mogą być poważne i mroczne? Mogą. Mogą być też wesołe i sielankowe. Głupkowate. mogą udawać realizm, albo mogą być hurrrrrraaaaaa-sieczką bez konsekwencji. Dostajecie mechanikę, opis jak wygląda walka, to jest kolor. Jak będziecie chcieli opisywać swoje akcje, zależy już od waszej interpretacji. Poniżej kilka kultowych scen, każda z nich jest do zrealizowania w “Feng Shui 2”. Jak nie chce ci się oglądać, przeturlaj sobie dalej. A tak, ostatni filmik to klasyka Kung Fu NSFW. Proszę nie włączać, jeżeli sexualne techniki walki cię przerażają.

TOUR DE POLOGNE

Wypada coś napisać o przedstawionym świecie. Świat w Feng Shui to cztery okresy historyczne – starożytność, XIX wiek, czasy współczesne i przyszłość, które są ze sobą połączone. To ważne, bo te cztery okresy są jedną stałą, bo oprócz nich pojawiają się też “bańki czasowe” prowadzące do innych okresów, ale ich stabilność zostawia sporo do życzenia. Jest też wielka Wojna Chi, gdzie różne siły starają się zdobyć odpowiednio położone geomantycznie miejsca, które dają pewne możliwości ich właścicielom. I bohaterowie tak sobie skaczą od jednej ery do drugiej, zmieniają historię i walczą o te miejsca. Po co walczą? Bo między innymi to właśnie te miejsca (zdobyte, lub spalone przez naszych herosów), pozwalają na wykupywanie rozwinięć.

Można oczywiście olać też Wojnę Chi i podróże w czasie, są do tego odpowiednie zasady w podręczniku. Z których to chętnie korzystam.

Oprawa? Powiem, że podoba mi się średnio. Niby kolorowe rysunki, full-color, ale jakoś niektóre z nich za piękne nie uważam. Osobistym moim “faworytem” jest pani prywatny detektyw, czyli Nadgniły Michael Jackson z Cyckami.

pimichael

 FLAWLESS VICTORY

Werdykt? To solidny erpeg, prosty i łatwo przyswajalny przez każualowych graczy, z drugiej strony, nie jest to pozycja (powtarzam się) dla lubiących grzebać w cyfrach. Ale bierzesz kartę bohatera, siadasz, i grasz. Doświadczony MG po dwóch-trzech sesjach powinien nawet bez problemu poprowadzić sesję z marszu, bez żadnych przygotowań. Sam nigdy nie grałem w poprzednią edycję, ale “Feng Shui 2” zdobył moje serce 🙂