Monthly Archives: June 2016

Recenzja Weird War II

xjpg2-e1334686243315

“Weird War II” to dodatek do Savage Worlds, który swego czasu został wybrany w ankiecie zorganizowanej przez Fajne RPG. Sam osobiście na niego nie głosowałem, ale skoro wygrał, wyszedł i jest do kupienia, to miejmy nadzieję, że głosujący na tą pozycję teraz nie wycofają się rakiem.

Przede mną leży wydanie w twardej oprawie (było dostępne tylko w przedsprzedażny). Podręcznik liczy 240 stron i wygląda na solidnie wydany. Czarno-białe Ilustracje sąsiadują z autentycznymi zdjęciami z okresu drugiej wojny światowej. Dodam od siebie, że jak na moje gusta, ilustracje w większości przypadków nie zachwycają – są albo takie sobie, albo oryginały były dużymi ładnymi kolorowymi ilustracjami, które wiele straciły w pomniejszeniu i po przerobieniu na czarno-białą wersję (taka jest pewnie cena obniżenia kosztów, a część ludzi i tak pewnie będzie narzekać, że 50 zeta za podręcznik to tak drogo, że chuj). Przynajmniej ilustracje są jednak o wiele jaśniejsze, niż te w podstawce “Savage Worlds 3.0”, a co za tym idzie, czytelniejsze. Poniżej sobie można porównać ilustrację oryginalna z podręcznikową.

WW2_spy

obraz2

Czy był sens wydawać “WW II” po polsku? Myślę, że tak (ale jak zwykle czas zrewiduje). Duża część erpegowców to w końcu stare byki z mojego pokolenia. Z pokolenia, które za gówniarza właziło na furmankę czy inny trzepak, i udawało, że to Rudy 102. Albo latało się z kijkami służącymi za karabiny po lesie i strzelało się do Niemców. Albo się było innym Hansem Klossem.

wallpaper_us-1024x768

Czasy się jednak zmieniły (dzisiaj dzieciaki biegają i krzyczą Allah Akbar, oraz bawią się w Call of Duty, jeżeli w ogóle wychodzą jeszcze gdzieś faktycznie na dwór). Moje pokolenia zaś wydoroślało i zajęło się głównie zabawą w “Korporacje i Kapuchę”. Część jednak z nas kontynuuje dalej dziecięce zabawy, typ razem nazywając je RPG.

Czy to znaczy, że “WW II” sprzeda się głównie opierając na sentymentach? Mam nadzieję, że nie. A to dlatego, że to solidna cegła z przeogromem informacji wciśniętych na 240 stronach. Czego tu nie ma! Chcecie wiedzieć więcej? To zapraszam dalej do czytania.pancerni

Wojna to wojna, rządzi się własnymi prawami. Podobnie będzie też z naszą grupą bohaterów, którzy w przeciwieństwie do klasycznego systemu, zazwyczaj nie będą tutaj przypadkową zbieranina przegrywów zapoznaną w karczmie. Dlatego też znajdziemy tutaj dużo zasad i informacji, jak stworzyć grupę dzielnych żołnierzy, którzy będą działać ze sobą ramię w ramię na placu boju. I przezywać kolejne niesamowite i przerażające przygody.

Tak, “Weird War II” oprócz tego, że jest dobrym podręcznik który pozwala przeżywać nam quasi-historyczne przygody w świecie ogarniętym drugowojennym szaleństwem, pozwala nam dorzucać do tego całą masę dziwnych elementów. Wampiry, upiory, wilkołaki-SS, nazi-okultyści, tajne bronie Hitlera, czy inne pulpowe legendy – to wszystko może czyhać na naszych dzielnych bohaterów. Tylko od nas zależy, czy będziemy się bawić w normalną wojnę, czy dziwną wojnę. Podręcznik pozwala nam na obydwa warianty.

Jak napisałem, podręcznik zachęca przede wszystkim do stworzenia jednej grupy, działającej wspólnie jako jeden oddział wojskowy. Możliwe, że będzie to oddział komandosów wykonujący misje specjalne (Tylko dla orłów), być może grupa czołgistów w swoim czołgu (Rudy 102, Furia), grupa pilotów latająca w swoich maszynach (Bitwa o Anglię) lub w jednym bombowcu (Ślicznotka z Memphis). Możliwości jest wiele (nawet takie z mroczniejszym odcieniem, jak sesje o Powstaniu Warszawskim), a jeżeli dodamy do tego sprawy paranormalne i granie przedstawicielami na przykład Biura Operacji Specjalnych (przygody w stylu Hellboya), to nasze możliwości się podwajają.

kaniowski_rifleman_by_perun_tworek-d4py44n

Dostajemy oczywiście też do dyspozycji nowe zasady (jak zasady awansu w wojsku czy otrzymywania odznaczeń wojskowych, przesłuchania NKWD), wady i zalety, oraz całą masą sprzętu. A tego ostatniego naprawdę jest cała masa. Broń, czołgi, samoloty, okręty. Wszystko to podzielone i rozpisane według poszczególnych krajów – USA, Wielka Brytania i ZSRR po jednej stronie, III Rzesza, Włochy i Imperium Japońskie po drugiej.

W wydaniu polskim otrzymujemy jednak też materiał dodatkowy, gdzie mamy rozpisany sprzęt, jakim dysponowali nasi chłopcy w ’39. Znajdziemy więc tutaj statystyki PZL.37B Łoś, ORP Orzeł, PF 508 Łazik (ojojoj, błędnie napisano, że wersja 508 III/W to Junak, ale to był Łazik), Wz. 35 Vis, ale też polskie oznaczenia i stopnie wojskowe.

Polski Fiat 508 III/W Łazik

Zwolenników grania w długie kampanie ucieszy pewnie fakt, że duża część podręcznika poświęcona jest prowadzeniu długoterminowych kampanii na różnych frontach wojennych. Znajdziemy tu pomysły, przygody, oraz wiele różnych tabel do generowania losowych misji. Możemy bronić Stalingradu, albo przeżyć wojnę jako żołnierz Wielkiej Czerwonej Jedynki (niczym bohaterowie filmu z Lee Marvinem i Markiem Hamilem pod tym samym tytułem) i przejść szlak wojenny, od Afryki Północnej w 1942 do Berlina w 1945. Oczywiście, można też się skupić też na kampanii w służbie w tajemniczym Biurze Operacji Specjalnych, gdzie podczas polowaniu na tajemnicze istoty i okultystyczne tajemnice, można sobie pozwolić na większa swobodę podczas kreacji bohaterów.

Nordfrankreich, Michael Wittmann auf Panzer VI (Tiger I)

Michael Wittmann rozwalił 21 pojazdów w 20 minut, a ty mówisz, że World of Tanks jest nierealistyczne

W podręczniku znajduje się tez cała masa rozpisek mechanicznych wszelkiej maści przeciwników, na jakich możemy natrafić. Oprócz całej masy zwykłych żołnierzy, oficerów, asów przestworzy czy innych zwykłych ludzi, dostajemy też do dyspozycji rozdział, gdzie mamy różne nienaturalne potwory, czekające tylko na to, by Marszałek Gry (tutejsza nazwa Mistrza Gry) mógł je wypuścić na naszych milusińskich. Większość stworów to klasyczni przedstawiciele znani z bajek i legend, ale posiadający drugowojenny twist. Znajdzie się tu też oczywiście miejsce na tak lubiane przez wszystkich nazistowskie eksperymenty i nazistowskich okultystów.

WW2_sovietsvswerewolves

“Weird War II” to naprawdę bardzo solidna pozycja, która, powinna zawędrować na półkę każdego miłośnika Savage Worlds. nawet jeżeli kogoś nie interesują klimaty okołowojenne, to znajdzie tutaj wiele materiału, który będzie mógł zaaplikować do swojej kampanii. Natomiast miłośnicy klimatów z II Wojny Światowej mają okazję, by przyjrzeć się Savage Worlds w końcu bliżej.

/Beamhit

Na pokładzie Exalted część 11

tumblr_o21nwihyCR1uh4yaro1_1280

Kolejna sesja (chyba jubileuszowa, bo 20) za nami, kolejny raport. I trochę zmian – przechodzimy z notek z fejsbuka znowu do publikowania na blogu.

Tym razem drużyna ma okazję skonfrontować się z tajemniczym slicerem Root oraz odwiedzić zapomniane sanktuarium Jedi. Druga część raportu zawiera spojlery do przygody “Chronicles of the Gatekeeper”, ale zostaniecie (jeżeli to kogoś interesuje) ostrzeżeni w odpowiednim momencie.

wjp7h9i_GCA

Drużyna starała się przemyśleć sprawę, co zrobić z tajną kryjówką Falko oraz co zrobić z Root, który najwyraźniej bardzo się nimi zaczął interesować (i Gelem Marcolfem). Po  dłuższej dyskusji oraz zaproszeniu i zapoznaniu się ze zdaniem Herne (który był bardzo zainteresowany zabezpieczeniami Root, jakie podobno zamontował w tamtej bazie), drużyna postanowiła sprawdzić i przeczesać spuściznę po Falko. Przy okazji drużyna w końcu postanowiła się dowiedzieć, dlaczego Herne ma jedną rękę bezwładną.

Herne: Jestem uczulony na cybernetykę, taka odmiana rzadkiej choroby.

Bez większego problemu podlecieli pod stary opuszczony kompleks fabryczny. Po przeczesaniu terenu (na pokładzie pozostały tylko Jade i Kaya, z drużyną natomiast ruszył Herne) został odnaleziony jakiś niezbyt wysoki bunkier z dużą bramą wjazdową zabezpieczoną jakimś terminalem. Herne zabrał się do roboty i stwierdził, że jak na robotę legendarnego Root, to była jakaś fuszerka (brzmiał trochę na rozczarowanego). Dalsze ostrożne przyczesywanie budynku zaprowadziło naszych herosów do dużego pomieszczenia z dwoma transporterami A-A5.

A-A5_heavy_speeder_truck

Trast A-A5 Heavy Speeder Truck

Oprócz transporterów, troje drzwi na przeciw, pary schodów na wyższy poziom, nie było tutaj widać nic więcej ciekawego. Ale Ree stwierdziła, że te transportery wcale nie wyglądają na takie, które by stały tutaj od dłuższego czasu. jakby na potwierdzenie jej obserwacji, za kamiennych balustrad z wyższego poziomu wyłoniło się kilku ludzi z bronią gotową do strzału. Nie wyglądało to za ciekawie. Ale przynajmniej nikt jeszcze nie pociągnął za spust.

Chwilę później za drużyną przyszła Kaya… Trzymająca na muszce Jade! Co tu się kurwa wyrabia?

Wywiązała się rozmowa pomiędzy Kayą i Hernem. Okazało się, ze niebieski mały Chiss wcale nie nazywa się Kaya… Tylko to Root we własnej osobie. Od dłuższego czasu chciała przejąć Herne, ale nie miała ku temu okazji. Najwyraźniej tych dwoje slicerów już od ponad roku ścierało się ze sobą w sieci. Okazało się też, że jest starsza (ale jej drobna budowa ciała pozwala udawać jej słodkie dziecko) i tak naprawdę nie jest siostrą Falko. Wszystko było grą, na którą nabrała się cała drużyna.

Root chciała wymienić Herne za Jade. Powiedziała, że nie chce niczyjej śmierci tutaj, gdyż drużyna to bardzo przydatne narzędzie. Najbardziej chyba zrozpaczona była Roxy, która przecież czuła dużą mięte do Herne i Jade.

Roxy: Chcesz się wymienić?
Herne: Tak, oczywiście, tak będzie najlepiej w tej sytuacji.
Roxy: Nie zostawimy ciebie tak… Odbijemy ciebie…
Herne: Zaufaj mi Roxy.

Jade i Herne ruszyli ku sobie. Kiedy już się prawie mijali, Herne powiedział coś w stylu “najlepsze w byciu kaleką jest to, ze nikt ciebie nie docenia”. W tym momencie uniósł swoją lewą bezwładnie zwisającą rękę do góry (Ree się skapnęła, że użył Mocy do tego), rozerwało się na niej ubranie i zostały wystrzelone jakieś pociski. Chwilę później ostre białe światło oślepiło wszystkich i zaczęła się strzelanina.

Shootout_at_StarForge_Station

Co to była za walka. Nikt prawie nic nie widział, ale każdy starał się coś trafić. Roxy starała się ostrzeliwać górę. Ree postanowiła osobiście odwiedzić wyższy teren i zaczęła się tam przedzierać swoim mieczem świetlnym. Pechowo jednak jeden z najemników wykopnął jej broń, która poleciała z powrotem w dół. Niewiele się namyślając Ree skoczyła za nim bardzo bolesnym w skutkach skokiem bohatera. Herne używał Mocy, by wyrzucać kolejnych przeciwników kryjących się za balustradą. Nieuzbrojona Jade schowała się za transporterami. Ekhri chciał sprzątnąć Root, ale nie trafił. Zaszarżował więc na nią, a ta wykorzystała jego masę i pęd przeciwko niemu, i rozłożył się jak długi. Root ruszyła dalej, ale na odchodne boleśnie trafiła naszego ex-komandosa śmierci (jeden z dwóch krytyków jakie zaliczył w tym starciu). Spark ostrzeliwał się z pozostałymi najemnikami, ale kiedy zauważył Root, postanowił załatwić ją z ogłuszających. W końcu Root otoczona przez Ekhriego I Sparka padła od ciosu tego drugiego, ale przed snem poczęstowała go kopniakiem w krocze. Chwilę później niedobitki od Root się poddały i wycofały się z bunkra.

W bunkrze nie było nic ciekawego, oprócz transporterów. Było jasne, że była to tylko pułapka, pytanie tylko co należało zrobić z Root (ponoć Imperium płaciło przynajmniej 20000, Ekhri chciałby powyrywać jej ręce, Ree chciałaby oddać ją Gelowi, Herne chciałby pogadać, Roxy chciałaby… puścić wolno). Drużyna zebrała się więc na stare lądowisko,a Ekhri i Spark zabrali się za prowadzenie dwóch A-A5.

Ekhri: Od dzisiaj jestem rasistą, nienawidzę wszystkich Chissów!

Później, kiedy Root już doszła do siebie, można było ją przesłuchać, pogrozić jej, wyciągnąć jakieś informacje i zdecydować co zrobić z nią dalej. Root jednak stwierdziła, że lubi być przygotowana na każdą ewentualność, ze zna ich (naszą drużynę znaczy się), lepiej, niż oni sami siebie znają, i ze planuje dwa ruchy do przodu. Powiedziała też, że Gel Marcolf to przydatne narzędzie, oraz że wcale nie ma zamiaru krzywdzić kogoś takiego jak Herne. bo takich geniuszy się nie krzywdzi. Nie była już tym słodkim dzieckiem, które używało imienia “Kaya”. Była to zimna, inteligentna i amoralna dziewczyna.

Jej kartą przetargową miało być to, że… Że wiedziała, że brat Roxy tak naprawdę żyje. I że Herne o tym też wie. I że może odszukać dane mówiące o tym, gdzie w najbliższym czasie ma odbyć się transport Jessie’go Kaine.

13244879_572358322924977_3095805271907013801_n

Jessie Kain, miał ponoć nie żyć

Najwyraźniej coś musiało być na rzeczy, bo zdenerwowany Herne wyszedł z pokoju. Ruszyła za nim Roxy. Z rozmów pomiędzy nimi wynikało, że faktycznie Herne zdawał sobie sprawę, ze jej brat naprawdę żyje. Ale ukrywał ta informację przed nią. Nastąpiła bardzo melodramatyczna scena. Takie wiecie, z hasłami “nie wiem czy mogę być z tobą” i inne takie pierdu pierdu z wyciskaczy łez. Było widać, że Herne jeszcze coś gryzie.

W końcu stanęło na tym, że Root zostanie wypuszczona (ale zapowiedziała, że nie odpuści sobie zdobycia Herne). Powiedziała, że w najbliższym czasie przekaże dane o transporcie Jessie’go. Ostrzegła też, że nie tylko ona szuka Herne. Inkwizytor Nolah również jest nim zainteresowany. Oraz, że ostatnio też dla Inkwizytora pracowały Wdowy.

Kiedy odeszła Root, Herne postanowił najwyraźniej zrzucić z siebie cały ciężar, by powiedzieć Roxy jak było naprawdę z jej bratem, i czy po tym naprawdę chce być ona z nim dalej. Jessie był rebeliantem i uczniem Herne, ale zaczął zadawać się z bardziej radykalnym odłamem Rebelii. Jessie był na misji, która miała zniszczyć pewną placówkę Imperium, ale przy okazji miało zginąć wielu niewinnych cywili. Herne się temu sprzeciwiał, i w ostateczności sam sabotował pojazd Jessie’go. Pod koniec rozmowy zapłakana Roxy stwierdziła, że jednak nie chce go tracić.

Tutaj zaczynają się spojlery do “Chronicles of the Gatekeeper”.

KnVOEg9

Po odpoczynku i dojściu do siebie, postanowiono w końcu wsadzić drugi kryształ Strażnika Bramy. Ree stwierdziła, że to będzie dobre ćwiczenie dla Roxy. Strażnik Bramy zdobył więc dalsze wiedzę, oraz mógł się podzielić tym, co wiedział o dalszych losach Suljo Warde.

Suljo Warde faktycznie przewidywał kolejne zdrady wśród Neimodianów, co było powodem wielu aresztowań na Cato Neimodia. Suljo przewidział też, że rozmowy o zawieszeniu broni to tylko przykrywka, i że w najbliższym czasie dojdzie do kolejnego zdradzieckiego ataku ze strony Neimodianów. Chciał przekonać swoich dwoje towarzyszy, ale ci go nie słuchali. Dlatego podczas rozmów pokojowych zaatakował pierwszy i pozabijał prawie wszystkich dyplomatów. Rzucili się jednak na niego jego towarzysze, których pokonał i zabił (tak twierdzi Strażnik Bramy… Ale w pałacu było tylko jedno ciało Mistrza Jedi!). Został jednak śmiertelnie ranny i postanowił uciec na Moraband (legendarną planetę Sithów), które ze swoich tylko znanych pokręconych powodów wybrał na miejsce swojego spoczynku.

Okazało się, ze dane na temat Moraband zostały wykasowane ze wszystkich możliwych danych. Po prostu taka planeta nie istniała. Strażnik Bramy stwierdził, że być może na drugim księżycu Delriss znajdą dane do skoku na Moraband. Tam kiedyś znajdowało się dobrze ukryte Sanktuarium Jedi. Problem polegał jednak na tym, że księżyc był cały pokryty jednym wielkim oceanem.

Drużyna postanowiła się przygotować. opchnęła cały zebrany sprzęt z bunkra wraz z dwoma transporterami u Szarego, w zamian zakupili Pojemnik z Bactą, cztery kombinezony do głębokościowego nurkowania (ponoć Sanktuarium znajdowało się 1000 metrów pod poziomem wody) oraz spłacili część długów Roxy.

bakta

Od pierwszej sesji planowali zakup…

Jeszcze tylko Ekhri postanowił zabrać “F” na statek (no bo teraz masz wolne, a wiesz, jak ostatnio się skończyło, gdy mnie przy ciebie nie było…) i można było odwiedzić Delriss (tutaj dane były łatwo dostępne). Podróż miała trwać 48 godzin, więc drużyna mogła się oddać wylegiwaniu się w Baniaku Bacta, albo wylegiwaniu się na swoim partnerze lub na wyszukiwaniu nowych miejsc na Exalted, gdzie się jeszcze tego nie robiło. Ekhri na “F”, Ree na Sparku i Roxy na Jade.

tumblr_o206egvVIC1uederdo9_1280

Przygody na (S)Exalted wyglądają tak

W końcu drużyna mogła odwiedzić drugi księżyc Delriss. Na powierzchni planety było widać tylko wzburzone wale i sylwetki gigantycznych wodnych stworów. Statek co prawda nie był przygotowany do pływania, ale nie było to niemożliwe. Roxy, pomimo problemów, dopłynęła do Sanktuarium. Nie było widać, by były tu jakieś ślady życia.

Jade w towarzystwie Ekhriego i Sparka opuściła pokład i starała się otworzyć wrota do doku, a później uruchomić zasilanie w Sanktuariam. Udało się to zrobić wszystko bez większych problemów, i drużyna ruszyła na przeczesywanie oświetlonego kompleksu (Tylko “F” została na pokładzie).

Kompleks był opuszczony, ale nie natrafiono na żadne ślady życia, ani nie znaleziono żadnych ciał. Był raczej w kiepskim stanie, na dodatek trudno się po nim poruszało, bo był przechylony w jedną stronę.

Pierwszym ciekawym pomieszczeniem okazała się biblioteka. Niestety, większość zwojów i ksiąg nie nadawała się do niczego (podobnie jak tutejsze komputery). Ale drużyna miała nadzieję odszukać tutaj coś ciekawego. Opuszczając pomieszczenie, drużyna wzbogaciła się o następujące pozycje:

– “Historia Świątyni Jedi”
– “Pamiętnik Separatysty”
– “Pełna specyfikacja techniczna lekkiego myśliwca Delta-7 Aethersprite”

Drużyna dotarła do hangaru, gdzie znajdował się jeden z myśliwców Delta-7. Wbudowany w niego astromech droid był zniszczony, ale można byłoby było przejrzeć jego dane na temat różnych skoków (służył za komputer nawigacyjny).

Jedi_Starfighter_EpII

Delta-7 Aethersprite

Bingo! Udało się wyciągnąć koordynaty na Moraband. trochę przestarzałe, ale jak się nie ma co sie lubi, to się lubi co się ma. Niestety, w tym momencie zatrzęsło całym kompleksem, i przerażona drużyna zobaczyła, jak w oddali jakieś przerośnięty bydle przegryza się przez jeden z tuneli. Najwyraźniej kogoś rozdrażniły światła w opuszczonym Sanktuarium.

ICadZX85_uM

Fuck Fuck Fuck!

Należało się szybko ewakuować, ale nie było łatwo.  Co chwilę kolejne wstrząsy zwalały drużynę z nóg. Najgorzej było już pod sam koniec, kiedy rozerwało się poszycie w przejściu i mocny strumień wody prawie potopił naszych milusińskich. Ree straciła nawet przytomność i swój miecz świetlny. Ale na szczęście udało się go odzyskać.

Powrót na statek wcale nie oznaczał końca problemów. Najpierw trzeba było się przebić przez bramę w dokach, a później uciec przed potworem, który po rozwaleniu Sanktuarium, postawił jeszcze coś małego wrzucić na ząb. Ekhri starał się z działka opóźnić pośćig (strzelanie pod woda nie szło jednak tak łatwo), a Roxy i Spark starali się wyprowadzić maszynę w powietrze. Ale się udało!

Kolejne dwa dni później Exalted przybywa na Moraband…

Moraband

Morabnad

I tyle. Co drużyna odkryje na Moraband i co się stało z Suljo Warde, o tym na kolejnej sesji.

Beamhit

Rzut Okiem na Undying

kly

Chcecie poczytać o wampirzym erpegu “Undying”, który jest hołdem złożonym “Wampirowi: Maskaradzie”, a ubranym w uproszczoną bezkostkową mechanikę “Apocalypse World”.

To zapraszam, klikać tutaj.

Dodałem też stronę z wpisami dotyczącymi naszej kampanii w Star Wars, jak ktoś chce poczytać, to zapraszam na pokład Exalted. Druga kampania grana równolegle pojawi się też, za jakiś czas.

Klikać tutaj.