[Recenzja] Savage Worlds: Horror

Savage-Worlds-Horror-300x424Niedawno do sprzedaży w naszym rodzimym języku pojawił się kolejny “Companion” do Savage Worlds. Tym razem, po superbohaterach, przyszedł czas na horror.

Czemu Horror, a nie SF lub Fantasy? Być może przyjęto (być może słusznie), że Polska to kraj mroku, gdzie dalej systemy mroczne, cierpiętnicze i straszne najlepiej się sprzedają.

No ale do rzeczy. Wita nas okładka, która mnie osobiście z horrorem się nie kojarzy, natomiast pierwsze skojarzenia to “rosomak” i (przepraszam za słownictwo) “wpierdol”. Ale jak wiadomo, książki po okładce się nie ocenia, ważna jest treść. Chociaż należy dodać, że według mnie jest to i tak lepsza okładka, niż ta oryginalna.

gjpg1-e1334100640572

Dodatek liczący 118 stron można właściwie podzielić na trzy części. Pierwsza część, to zbiór zasad mających dać nam możliwość rozegrania brawurowego horroru. Nowe zawady i przewagi to standard w takich dodatkach, wiec nie zabrakło ich też tutaj. Dostajemy do dyspozycji też nowe “potworne” rasy (mało zbilansowane mi się wydają, taki anioł na przykład ze startową Siłą k12), czary, przedmioty magiczne, jak i całkiem zwykły sprzęt (zamawiał ktoś naboje czosnkowe?).

I zasady Poczytalności. Bo czym byłaby sesja horrorystyczna bez zbierania (lub tracenia) punktów odpowiedzialnych za zdrowie psychiczne naszych milusińskich? No i kto nie kocha dopisywać siedemnastej choroby psychicznej na karcie postaci?

jasonNajobszerniejsza część “Horroru” to bestiariusz. Dostajemy tutaj całą gamę najróżniejszych klasycznych potworów znanych z literatury i kina grozy. Demony, diabły, kultyści, psychopatyczni zabójcy i inne Beamhity w maskach, krwiożercze klauny, pełzające dłonie, czy opętane samochody. Jest to naprawdę pokaźny zbiór straszności, które to można śmiało wykorzystywać w wielu settingach do Savage Worlds, nie tylko tych opartych na grozie. Dla samej tej zawartości uważam, że warto zakupić ten niedrogi dodatek, bo o ile przydatność dodatkowych zasad jest dyskusyjna (nie każdemu się przydadzą), to stworki w większości przypadków łatwo wcisnąć wszędzie.

horror

Ostatnia część, najmniejsza, to porady jak prowadzić sesje grozy. Są napisane dobrze i rzetelnie w moim odczuciu. Kiedyś takie teksty pojawiały się w starej Magii i Mieczu, a obecnie według mnie brak takich tekstów almanachowych (oprócz chyba serii “Graj…” gdzie ich przydatność jest dyskusyjna, i kilku wpisów na blogach). Dobry tekst dla nowych graczy. Ale no właśnie, chyba tylko dla nowych.

Kupić, nie kupić? To zależy, czego kupujący oczekuje. Ja osobiście raczej chyba nie będę stosował zasad dodatkowych, bo i średnio jakoś mi te zasady pasują do większości settingów które posiadam. Z drugiej strony, strzelam, że na pewno znajdzie się ktoś, kto będzie chciał użyć dodatkowych zasad w “Martwych Ziemiach” czy “Inkwizycji”. Bestiariusz to jedyna część, która naprawdę może przydać się każdemu MG. “Ponad 100 nowych potworów…” jak to można przeczytać na okładce, to naprawdę solidna porcja mechanicznego mięsa. Porady na końcu zaś, to znowu część która może się przydać, a nie musi. Ale patrząc obiektywnie, oceniam dodatek wysoko.

 

3 thoughts on “[Recenzja] Savage Worlds: Horror

  1. karp

    Oprócz potworów, masz całkiem sporo przedmiotów, które pasują do wielu settingów, a są całkiem smakowe, zwłaszcza po małym liftingu.

    Reply
  2. Piotr

    Słusznie, że Johann kojarzy Ci się z pewnym bohaterem Marvela, bo jego wygląd był właśnie na nim bazowany. 🙂 Ja napiszę zupełnie szczerze, że nie lubię nowej okładki. Grafika z Rippersów powinna być – i tu pewnie wszystkich zaskoczę – w Rippersach. Wolę już tą starą – głównie dlatego, że po prostu lubię rude dziewuchy.

    Odnośnie zawartości Horroru, to ja też głównie korzystam z bestiariusza i rzeczywiście jest to najmocniejsza strona dodatku. Fajne są też zasady Rytuałów, które wprawdzie sporadycznie, ale jednak przydają się Graczom, których protagoniści bawią się magią.

    Co do polskiej edycji, to nie kupię z prostej przyczyny: jest to tak stary dodatek, że znam go prawie na pamięć, a choć cena niewysoka, to jednak wydanie angielskie jest IMO dużo lepsze. Co nie znaczy, że suplementu nie polecę. Jeżeli ktoś nie zna Horror Companion, a lubi prowadzić sesje grozy na Savage Worlds, to wydaje mi się, że zawartość podręcznika, a to jest jednak najważniejsze, w ogóle go nie zawiedzie.

    Reply

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *