Jak stworzyliśmy ród w Grze o Tron

1

Czy też raczej w “Pieśni Lodu i Ognia RPG”. Ale i tak każdy mówi “Gra o Tron”.

Zebraliśmy się dzisiaj, stworzyliśmy nasz ród, jego historię, oraz czworo bohaterów z nim powiązanych. Zeszło nam na to jakieś pięć godzin, jeżeli kogoś by interesował czas poświęcony na tą przyjemność. Sesyjnie zdążyliśmy odegrać tylko wprowadzenie.

Na początek należy wybrać krainę z której pochodziliby nasi milusińscy. Gracze zastanawiali się pomiędzy Żelaznymi Wyspami albo Dorne. Nie byli zdecydowani, również nie bardzo się upierali przy swoim, postanowiono zdać się na los. Wypadło Dorzecze, ale padło stwierdzenie, że to już lepiej być z Reach. I tak już zostało.

Losowanie rodu było raczej zabawne. Gracze na zmianę rzucali kościami i decydowali o poszczególnych elementach. Koniec końców, jeżeli kogoś interesuje ostateczny wynik, oto on:

Bogactwo: 39
Ludność: 24
Prawo: 10
Siła Zbrojna: 20
Warowność: 28
Wpływy: 35
Ziemie: 21

No i wyszedł ród bogaty, ale o małej ilości ziemi i sporych problemach z bandytami. Jak gracze wydali swoje zasoby?

Ziemie: Równiny z wsią (15), równiny z łąką (6)

Warowność: Twierdza na równinie z łąką (20)

Bogactwo: Maester (10) i Sept (15) w twierdzy, mistrz rzemiosła (+1 do rzutów na losy rodu) (10) we wsi

Siła Zbrojna: Garnizon Weterani (7), Kawaleria Weterani (10), Przestępcy Początkujący (2)

Wpływy: Pierworodny (20), młodszy syn (10), młodsza córka (5)

Ludność daje modyfikator +1 do rzutów na los rodu.

Prawo daje modyfikator -10 do rzutów na los rodu. Grubo!

Uwaga, błędy w podręczniku: Koszt Siły Zbrojnej Garnizonu podany jest w tabeli 6-8 na str. 108 jako +3, a powinno być +2. Koszt przykładowej Straży Dworskiej na stronie 110 jest liczona poprawnie.

No i powstał początkujący zarys naszego rodu. Trochę burzy mózgu, i wyszedł oto on. Ród Stingów z herbem złota pszczoła na czerwonym tle. Dewiza? Żądlimy do końca! Początkowo miało być co prawda ‘Strzeż się żądła!”, ale okazało się, ze już jest ród o podobnym zawołaniu, i to też z Reach… Dwa do dwóch i wyszła nam taka oto historia:

Ród Stingów powstał podczas Podboju Aegona. Wtedy doszło do rozłamu w rodzie Beesburych, i tak praprzodek dzisiejszych Stingów obrał nowe nazwisko. Rywalizacja pomiędzy tymi dwoma rodami trwa do dnia dzisiejszego, i wszystko wskazuje na to, że grasujące po ziemiach Stingów bandy rabusiów opłacane są przez zawistnych Beesburych.

Podczas buntu Roberta Baratheona Stingowie walczyli oczywiście po stronie króla, jak całe Reach. Wtedy zginął ojciec Waltera Stinga, obecnego lorda Sting.

Lord Walter Sting to przystojny 40-letni mężczyzna, niestety straszny kobieciarz. Obecnie jest już drugi raz żonaty, z 30-letnią Myrcellą z rodu Tarly. Ma z nią dwoje dzieci, 15-letniego syna Randyll’a (nazwanego tak na część prawdziwego twardego męskiego skurczybyka, Randylla Tarly) i 12-letnią córkę Alyssę (dziewczynkę którą kochają wszyscy). Dziedzicem rodu z pierwszego małżeństwa jest 20-letni Alistair Sting, syn brutalnie zmarłej Melissy z rodu Florentów. Ta niezbyt urodziwa kobieta wypadła przez okno, a złośliwe plotki rozsiewane niewątpliwie przez Beesburych mówią, że pomogły jej osoby trzecie.

Lord Walter jednak zapylił wiele kwiatuszków, i wielu bękartów spłodził. Nie podoba się to Lady Myrcelli. Również niewątpliwie na miejscu dziedzica chciałaby widzieć swojego syna Randylla, a nie pasierba Alistaira.

inni ważni członkowie rodziny to starszy brat Waltera, Septon Filip Sting. Porzucił on dawno temu prawo do dziedziczenia i poświęcił swoje życie Siedmiu. Przebywa w Sepcie w Ulu (Ul to nazwa twierdzy Stingów) i stara się nieskutecznie kontrolować swego brata. Jest jeszcze kasztelan Jason Sting, wuj Waltera (brat jego ojca), ale o nim trochę później.

Wioska Barć leżąca we włościach Stingów znana jest z tego, że wytwarza bardzo dobry i znany w okolicach miód.

Po stworzeniu rodu, przyszła pora na stworzenie naszych bohaterów. jest ich czworo, i oto oni:

Kasztelan Jason Sting – ten 66-letni mężczyzna pomimo wieku dalej jest znakomitym wojownikiem. A nawet nieźle sobie radzi z zarządzaniem włościami (albo tym “burdelem na pszczołach”, jak to mówi), kiedy jego bratanek akurat bzyka kolejną panienkę. Jest sarkastycznym starym dziadem, wszystko krytykuje, cały czas pod nosem mamrocze niepochlebne opinie na jakiś temat. Dużo pije i może pochwalić się sumiastymi wąsami. Nigdy nie był ponoć żonaty, nie wiadomo też nic o jego ewentualnych bękartach. Był młodszym bratem ojca Waltera Stinga.

Brant Flowers – jest 22-letnim psiarzem, ale ogólnie opiekuje się większością zwierząt w twierdzy. Jest najprawdopodobniej najstarszym synem Waltera Stinga. Po zakończeniu ostatniej wojny kiedy panem na Ulu został Walter, pozwolono mu zamieszkać w twierdzy. Towarzyszy mu cały czas wierny ogar Kieł. Brant ma jeszcze jedną tajemnice, oprócz tej, że jest synem lorda. Jest Wargiem i potrafi przejmować kontrolę nad swoim psem.

Maester Donal Crook – 44 letni wysoki mężczyzna o oszpeconej twarzy i jednym oku. Walczył po stronie króla, tak jak jego ród Crooków. Jego herb to kość do gry na czarno-białej szachownicy, według legend, praprzodek wygrał tytuł szlachecki w grze w kości od Aegona. Crookowie nie złożyli nigdy hołdu Robertowi i zostali wygnani. Donal który pod koniec wojny został ciężko ranny, gdy powrócił w rodzinne strony, nie zastał nikogo ze swojej rodziny. Dowiedział się też, ze niezbyt mądrze jest odnosić się ze swoim pochodzeniem. Wyruszył to Cytadeli, bo myślał ze tam znajdzie wskazówki do odszukania swojej rodziny… A spędził tam 10 lat, wykuł swój łańcuch, i przestał używać swojego nazwiska. Ostatnio przybył do Ula, gdyż rodzina Stingów zdobyła dostateczne wpływy, by znowu mieć Maestra na swoje usługi (a Beesburowie nie mają Maestra, kolejny powód do zazdrości i nienawiści). 10-letni okres kiedy szlifował swój umysł odcisnął jednak swoje piętno na jego umiejętnościach bojowych, które trochę “przytępiały”.

Sir John Egerton – 38-letni rycerz który walczył ramię w ramię z Lordem Walterem Stingiem podczas Buntu Roberta. Jego rodzina (herb to biało-zielona szachownica) kiedy armia króla zaczęła przegrywać, zmieniła stronę konfliktu i opowiedziała się po stronie Roberta. Sir John jednak został dalej po stronie króla, gdyż stwierdził, ze to właśnie jemu przysiągł wierność. Jak to powiedział Lord Walter – “byłeś wierniejszy od Królobójcy”. Po wojnie poróżnił się totalnie z rodziną (zmienił herb na czarno-zieloną szachownicę) i błąkał się po traktach przez wiele lat. Ostatnio jednak miał okazję eskortować pewnego Maestra do twierdzy Ul, w której to rządził jego dawny przyjaciel Walter. Sir John Egerton złożył hołd Lordowi Stingowi. Rycerz ten charakteryzuje się bardzo duża posturą, z daleka można go nawet pomylić z sir Gregorem Cleganem. W walce używa dwuręcznego miecza trzymanego w jednej ręce!

I tak to wygląda na wstępie naszej przygody z erpegiem “Pieśń Lodu i Ognia”.

8 thoughts on “Jak stworzyliśmy ród w Grze o Tron

  1. Janek

    No ico Szokwajw? B£ąd goni b£ąd. Dalej fapisz? Taka jakość w niskiej cenie!! Idz prostować bananka Puszonowi.

    Reply
    1. Kane

      Uuuu. Widzę, że dziecko które samo gówno potrafi ale innych krytykować i obrażać sprzed monitora tak już tak. Przyjedź synku na jakiś konwent i powiedz ludziom w oczy swoje uwagi.

      Reply
    2. Shockwave

      Oj Jasiu, Jasiu. Kolega niżej przywołał do porządku, ale ja jeszcze dorzucę swoje. Widać za młody jesteś, by pamiętać jak oryginalny wydawca pokpił sprawę na całej linii, gdy wydał drugą edycję A Song of Ice and Fire (Game of Thrones Edition) ze wszystkimi błędami wersji oryginalnej (plus kolejne, które udało im się dorzucić) i bez erraty, która miała ze dwadzieścia stron. Jeśli umiesz, to poszukaj sobie w sieci nerdrage’a, który się wtedy rozpętało. W porównaniu do tego, babolki Ramela i Puszona są niczym. A teraz idź zmienić pieluchę. Adieu, ma chérie.

      @Beam
      Piendź godzinuf to mało-wiele czasu. Ile tak naprawdę zajęła kostkologia (rzucanie, zliczanie, wybieranie opcji), a ile fabularna rozkmina nad rodem graczy? Mechanizmy w podstawce wydają się proste, ale to może być bardzo złudne.

      Reply
      1. Zielin

        Ja osobiście z jakości wydania podręcznika podstawowego jestem bardzo zadowolony. Za niewysoką (jak na standardy podów do RPG) cenę dostaliśmy świetny produkt, w twardej oprawie z naprawdę porządnej jakości gramaturą papieru. Całość szyta, miód malina. Szkoda koloru w podręczniku ale jak już niektórzy zauważyli miałoby to znaczny wpływ na cenę.

        Błędy w korekcie się zdarzały, zdarzają i będą zdarzać. Nie są w stanie uchronić się przed tym nawet największe wydawnictwa na rynku, i to te wydające podręczniki w swym ojczystym języku a co dopiero przy przekładzie na inny język. Uważam, że w przypadku Fajne RPG na tym polu jest coraz lepiej. Błędów interpunkcyjnych, ortograficznych itp nie dostrzegłem żadnych, co oczywiście nie oznacza że ich tam nie ma. Ja po prostu nie jestem z wykształcenia polonistą który byłby wyczulony na tym punkcie. Czytając podręczniki do RPG, czy też zwykłe książki, nie skupiam się też na tym, aby takie błędy wyłapywać. Dopóki dopóty więc nie będzie to naprawdę jakiś rażący błąd korekty, który wali obuchem po łbie, zwykły czytelnik (a za takiego się uważam) raczej przejdzie nad nim nawet go nie zauważając. Co do frustratów pokroju Janka, to cóż. Oby ludzie mieli tylko takie problemy 🙂

        Raport z tworzenia rodu bardzo fajny. Na pewno będę dalej śledził losy rodu Sting. Ja z moją drużyną będziemy to przerabiać w najbliższy weekend.

        Czy ktoś wie, czy w planach jest wydawanie innych pozycji PLIO GOT w naszym języku?

        Reply
        1. Beamhit Post author

          Bezpośrednio chyba były tylko dwie duże pozycje (kampania i Nocna Straż). Nocna Straż wyjdzie, jeżeli sprzeda się podstawka. Tak było mówione.

          Reply
      2. Beamhit Post author

        Ród zrobiło się w godzinę (kostkologia plus myślenie). Później po godzinie na bohatera. Najbardziej upierdliwe chyba było kupowanie ekwipunku. Ceny w jednym rozdziale, statystyki w drugim.

        Reply
  2. Janek

    Nie badz Pan smieszny Szok£ejw. Co mnie obchodzi ze stare wydanie mialo 20 stron erraty? Argument z ty£ka. Psim obowiazkiem wydawcy jest zrobic korekte nawet po 30 razy, a nie odwalac maniany jak Galmadriny czy inne Imaginatory. Niestety od kilku lat Gramel/Fajne RPG ida w identycznym kierunku. Oszczedzac na wszystkim nawet na korekcie bo zrobi ja zona Puszona albo kolezanka Ramela…
    Brawo brawo oklaski. Wspanialych wydawcow mamy. Powinszowac!

    Reply

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *