Saga Rodu Stingów część II

game-of-thrones--i737469

Uwaga, spojlery do przygód “Podróż do Królewskiej Przystani” i “Czarnych Chmur nad Królewską Przystanią“.

Kiedy Maester Donal poszedł do kruków, by jednego z nich wysłać z odpowiedzią do Królewskiej Przystani, zauważył, że nie ma jednego z czarnych posłańców. Padło podejrzenie, że być może ktoś wysłał kruka do Beesburych lub Danettów, ale nie było wiadomo było z jakimi informacjami. Maester Donal przypuszczał, że być może dotyczyło to informacji, kto i ilu ludzi wyrusza do Królewskiej Przystani. Postanowiono więc rozpuścić plotki, że jednak Stingowie nie wyruszą na królewski turniej, w nadziei, że szpieg postanowi wysłać kruka jeszcze raz z nowymi wiadomościami. Zastawiono pułapkę, ale najwyraźniej szpieg (jeżeli istnieje) okazał się sprytniejszy, albo wiadomość dotyczyła czegoś całkiem innego.

W końcu po przygotowaniach, można było wyruszyć na turniej. Ser Alistair Sting i Jason Sting jako przedstawiciele rodu, oraz Maester Donal, Ser John Egerton i Brant Flowers (z Kłem) jako świta.

Podróż do Różanego Traktu, jak i do samego Wysogrodu przebiegała spokojnie. Kłopoty zaczęły się później.

7dc2faf7dccbb21ee940640980518460

Stado wron i innych padlinożernych ptaków zostało spłoszone. Bohaterowie odkryli w rowie trzy ograbione ciała. Nie znaleźli żadnych innych śladów, ale okazało się, że jedna z ofiar jeszcze jakimś cudem żyje. był to Jodrell, giermek Ser Tymona. Powiedział ostatkiem sił, że zostali napadnięci przed dobrze wyszkolonych bandytów, którym bliżej w działaniu było do wojskowych, niż do zwykłych bandytów. Dla chłopaka nie było jednak już ratunku, Jason Sting szybko skrócił jego cierpienia. W końcu, gdy zaczęło już zbierać się na solidny deszcz, grupa dotarła do zajazdu “Trzy Kwiaty“.

916ffca9cd26a7a9d4a64ae33c80606d

Stingowie nie zostali jednak miło przywitani. Wcześniej bowiem gościł tutaj młody Ser Adham Dannett, który naopowiadał o tym, jak ludzie Stingów pozabijali wieśniaków na ziemiach Dannettów. Dodatkowo świeżo upieczony rycerz wiezie ze sobą tarczę z herbem Stingów do Królewskiej Przystani, jako dowód zbrodni. Udało się jednak jakoś przekonać karczmarkę, że Ser Adham kłamie.

Było kilku gości, ale najbardziej wyróżniał się pokasłujący najemnik Corvin i jego bardzo młody pomocnik Kay, którym to przy każdej okazji pomiatał. Maester Donal chciał mu służyć pomocą, by pomóc coś na przeziębienie, ale najemnik nie przyjął pomocy. Również Ser John trochę poróżnił się z Corvinem (poszło o traktowanie chłopaka), ale obyło się bez większych scysji i rękoczynów.

O poranku (po tym jak został wysłany kruk do Ula, mówiący o oskarżeniach Dannettów) grupa wyruszyła dalej, nie zauważyła jednak nigdzie Corvina i jego chłopaka. Ale to wcale nie znaczyło, że ich jeszcze nie spotkają. Bo spotkali ich szybciej, niż sądzili.

To była zasadzka, Corvin w towarzystwie jakiegoś rycerza i z trzema łucznikami ukrytymi w krzakach, zaatakował Stingów na trakcie. Walka jednak była dosyć szybka. Szarżujący rycerz szybko został załatwiony przez Ser Johna. Górna połowa nieszczęśnika pacnęła na ziemię, zaś dolna część ciała pogalopowała na koniu dalej. Corvin okazał się lepszym przeciwnikiem, nawet ranił Maestra, ale Ser Alistair w końcu go (żywego) powalił. Dwóch łuczników zostało zabitych przez Jasona i Donala. Trzecim łucznikiem okazał się młody chłopak, który zaczął uciekać. Za wolno jednak biegł i Ser John… Nie, nie zrobił mu Szarżującego Dzieciobójczego Cięcia Ogara, tylko wciągnął go i przewiesił przez swojego konia. I gdy tak klepał go po tyłku, stwierdził, że chłopak jest… dziewczyną w przebraniu.

Kaya

Kay… Znaczy Kaya

Brant poszedł szukać konia który uciekł, natomiast reszta mogła przepytać jeńców. Ich zeznania pokrywały się ze sobą. Wyglądało na to, ze nie była to pułapka na Stingów. Po prostu upadły rycerz Ander napadał na rycerzy (w tym na martwą grupę, na którą natrafiono wcześniej) by zabrać ich ekwipunek. Robił to, bowiem chciał wystąpić na królewski turnieju i odzyskać część chwały. Jeńcy zaprowadzili też grupę do ich obozu. Tam postanowiono powiesić Corvina, ale ubłagał on o szybką śmierć z miecza. Chłopak Kay został przygarnięty natomiast przez Ser Johna.

Drużyna mogła znowu ruszyć dalej, tym razem wioząc ze sobą też tarcze z herbami poległych rycerzy (złota kura na zielonym tle, i rycerska rękawica na błękitnym tle), w nadziei, że odnajdą jakiś ich krewnych i przekażą złe wiadomości. Dotarli do kolejnego zajazdu.

inn_by_ideljenny-d5pjzzl

Sytuacja tutaj się powtórzyła, ludzie niezbyt chętnie odnosili się do Stingów (przez młodego Danetta oczywiście). trzeba było trochę dyplomacji, by załagodzić całą sytuację. Później wszyscy się zdziwili, gdy Ser John stwierdził, że Kay zostanie jego giermkiem (nie zdradził się, że zna jej tajemnicę, postanowił kontynuować tą zabawę). I jak to na giermka przystało, pomoże mu przy kąpieli. Brant trochę się zapomniał i zażartował z Ser Johna, za co został przez tego drugiego zbesztany, a Jason kazał Flowersowi iść do stajni. Później kasztelan rozmówił się z bękartem na osobności.

Tymczasem Maester Donal przysłuchiwał się plotkom. Zaciekawiło go to, że ktoś morduje członków rodu Greenwitchów. Ten pomniejszy ród urósł w siłę po zakończeniu wojny, gdy przejął majątki rodów, które nie złożyły hołdu Królowi Robertowi, w tym oczywiście majątek Crooków. Co ciekawe, na ciałach zabitych ktoś pozostawiał kość do gry.

Ser John w końcu powiedział, że zna tajemnicę Kaya… Czy tez Kayi. Przyrzekł, że przy nim będzie bezpieczna, pod warunkiem, że go nigdy nie zdradzi. pozwolił się też dziewczynie umyć w spokoju, jak na rycerza przystało. Rano, po pucowaniu, Brant Flowers przejrzał też młodego “chłopaka”, chociaż nic więcej nie powiedział.

ce86ac15466c16875efbbf7df87bbe8b

Niebezpiecznie musi być najwyraźniej w okolicy, bo znowu zauważono stado padlinożernych ptaków. Gdy tam podjechano, zauważono pięć ciał rozszarpanych przez wilki. Stado drapieżników szybko rzuciło się na Stingów, ale po szybkiej eliminacji dwóch zwierzaków, reszta stada uciekła.

Ciała wyglądały tak, jakby ktoś pozabijał ich we śnie. Twarze zostały pożarte i trudno było zidentyfikować zwłoki, ale jeden z nieszczęśników miał przy sobie charakterystyczny miecz. Rękojeść przyozdobiona była jeleniem, herbem Baratheonów, ale jeszcze bez korony. Nic więcej nie dało się odkryć, drużyna zabrała miecz i po oskórowaniu wilków przez Branta ruszyła dalej.

thumb-1920-511306

Karczma u Daga” przywitała tak samo niechętnie Stingów, jak poprzednie. Znowu trzeba było przekonywać o tym, jak to młody Dannett kłamie, jest tchórzem, i że to nie my ich, ale oni nas napadli. Troszkę tak od “niechcenia” grupa wypytywała też tutejszych, czy widzieli jakąś grupę ludzi zbrojnych tutaj ostatnio.

Karczmarz coś wspominał, że było tutaj sześciu najemników (ciał przy wilkach było pięć), których wynajął jakiś rycerz z lisem w herbie. Ale nic więcej nie pamiętał. Natomiast najemnik Garth Beczka, stały bywalec tej karczmy, był bardziej rozmowny.

garth

Garth Beczka nie porozmawiał sobie z Maestrem Donalem w cztery oczy…

Wspominał on Lisiego Rycerza, oraz że ten zbierał grupę najemników do “bardzo łatwej roboty”. było to jakieś 10 dni temu. Garth chciał też się wynająć, ale rycerz spławił go słowami, że nie poszukuje on “miejscowych”. Opisał też rycerza jako ponuraka (Garth natomiast sprawiał wrażenie wesołego i rubasznego człowieka).

W międzyczasie Maester Donal też przejrzał przebranie “Kaya“, natomiast Brant zaproponował “chłopakowi” lekcje strzelania z łuku.

Grupa w końcu udała się na spoczynek…

One thought on “Saga Rodu Stingów część II

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *