Saga Rodu Stingów część III

 

tyrellhousegraphic

Kolejna sesja za nami, a oto co się wydarzyło. Ale uwaga, wpis zawiera spojlery do przygody z podręcznika “Czarne chmury nad Królewska Przystanią”, dlatego potencjalnym graczom nie zalecam czytania dalej.

O poranku orszak Ser Alistaira pomału zbierał się do drogi. O ile było im wiadomo, przed zmierzchem powinni dotrzeć do następnej karczmy, Pod Wielkim Jeleniem.

Podróż raczej przebiegała spokojnie, chociaż większość spotkanych na Różanym Trakcie osób patrzyło z nieufnością na naszych bohaterów. Największy problem sprawiło spotkanych trzech młodzieńców z Rodu Claviger, którzy byli królewskimi posłańcami. Zachowywali się oni bezczelnie i bardzo obraźliwie w stosunku do Stingów. Mogło się skończyć nawet źle, bo poirytowany Ser Alistair wyciągnął miecz w pewnym momencie, ale cała sytuacja została uspokojona przez resztę bohaterów. W dalszej drodze kasztelan schował symbole, które mogłyby zdradzić jego przynależność (dziedzic jednak tego nie zrobił). W końcu wieczorem dotarli wszyscy do karczmy.

EsEBAJj

Sytuacja jednak wyglądała tak jak poprzedni. Większość odnosiła się chłodno do naszych bohaterów, a właścicielka nawet powiedziała, że nie mają pokoi. W ruch musiały ruszyć dyplomatyczne sztuczki… i znowu się udało przekonać ludzi, że “my, to nie jesteśmy tymi złymi”.

I wydawało się, ze to będzie kolejna spokojna noc w karczmie, ale Ser John postanowił zagadać do trochę nerwowego typa, który wyglądał na najemnika. Najemnik jednak nie okazał się zbyt rozmowny, chociaż był już trochę pijany. Ba, wprost kazał spierdalać naszemu błędnemu rycerzowi (bełkocząc też pod nosem, że “on tego nie zrobił”). Mówił też coś, że pokonał pięciu bandytów. Całością zainteresował się kasztelan… Który postawił dzban najemnikowi.

Najemnik był coraz bardziej pijany i coraz bardziej rozmowny, a Jason Sting coraz bardziej był jak dobry wujek. No to więc nasza pijaczyna zaczął gadać wujowi o wszystkim.

…O tym jak został najęty wraz z kilkoma innymi najemnikami przez Lisiego Rycerza, który służy Dannettom. O tym jak napadli na chłopów na ziemiach Dannettów. Jak ich pozabijali. I jak tam tarczę zostawili z herbem Stingów. O tym, jakie to musiało być głupie, by wynająć najemników, by napaść na własnych ludzi, ale najemnik jest od machania, nie od myślenia. O tym, że parę dni temu Lisi Rycerz wszystkich pozabijał we śnie. I że tylko on został oszczędzony. Ponoć przez to, że służył Targaryenom podczas Wojny Uzurpatora. I…

I tyle, bo najemnik padł pijany. Postanowiono więc zawlec go do jego pokoju, tam go związać solidnie i przeczekać do rana. W międzyczasie Brant i Kay(a) wyszli zaczerpnąć świeżego powietrza i trochę porozmawiać. Brant obiecał, że będzie też uczyć jeździć konno młodego giermka Ser Johna.

O poranku przesłuchano jeszcze raz najemnika, chociaż dowiedziano się jeszcze tylko, że nazywa się Hamish Flowers. Pozostała tylko decyzja, co zrobić z najemnikiem. Początkowo Jason Sting chciał zawlec go do Królewskiej Przystani jako świadka, ale Maester Donal stwierdził, że słowo które nie pochodzi od arystokraty, jest nic nie warte. Jakoś też nikomu nie chciało się zabijać nieszczęśnika, zwłaszcza, że mogłoby to być “dowodem”, że Ród Stingów to faktycznie krwiożercza rodzina mordująca kogo popadnie. Wypuszczono więc Hamisha, a Jason Sting kazał mu ruszyć do Barci i tam zgłosić się do Buły na służbę.

Na początku droga przez las była spokojna, a Brant skupił się na uczeniu Kaya podstaw jeździectwa. Niestety w pewnym momencie wystrzelona zdradziecko strzała trafiła Ser Alistaira, a z lasu wyskoczyło dwóch najemników, krzycząc “Dannett!”…

I jak szybko wyskoczyli, tak szybko padli. Jednego rozłożył Jason, drugiego Brant i Ser John. Na ich szczęście, ciosy nie okazały się jednak mordercze. Strzała która wbiła się w dziedzica również nie zrobiła na szczęście większej krzywdy. Po strzelcu nie było już żadnego śladu.

Przesłuchani najemnicy powiedzieli, że zostali wynajęci przez samego Lorda Alfrica Dannetta. Mieli ze sobą tez kontrakt na najem. Kasztelan znał jednak Lorda Dannetta z dawnych czasów, i opis pracodawcy najemników się w ogóle nie pokrywał (zwłaszcza, że wspominali coś o tym, ze miał on tarczę z lisem w herbie) z tym, co pamiętał Jason. Sam kontrakt zresztą też wyglądał na sfałszowany. Przeklinali też pracodawcę, bowiem ich zdradził. Miał im bowiem towarzyszyć mały oddział łuczników, a tu najwyraźniej zostali sami na placu boju.

Drużyna puściła najemników i ruszyła (już bez większych kłopotów) do Królewskiej Przystani.

king-landing-telltale-game-thrones

Był już wieczór, kiedy przybyli pod Królewską bramę. Niestety strażnicy zgarnęli ich (puścili tylko kupca) na dosyć dogłębną rewizję. Na szczęście sierżant Simoen był starym znajomym Jasona (który dosyć często tu przyjeżdżał w interesach). Powiedział, że tylko trochę ich przetrzyma i puści po znajomości. Zdradził też, że był tu jakiś człowiek od Dannettów, który mu zapłacił, by uprzykrzyć bohaterom trochę życia. Ale koniec końców, drużyna mogła iść dalej.

Niektórzy powrócili tu po 10 latach, inni byli tu pierwszy raz w życiu. Tylko kasztelan Jason czuł się jak u siebie w domu. Zebrał wszystkich i ruszył na drugi kraniec miasta, na Ulicę Jedwabną, do karczmy “Pod mosiężnym knurem“.

 

Karczma okazała się dużym przestrzennym budynkiem, który był wypełniony ludźmi, którzy przybyli na Królewski Turniej. Właścicielem okazał się Duncan Porter, bardzo stary znajomy Jasona Stinga.

barman

Duncan Porter – “Kochajmy się jak bracia, rachujmy się jak Żelazny Bank.”

W karczmie wydarzyło się kilka rzeczy.

Najpierw Jason poróżnił się z Ser Alistairem, co spowodowało, że dziedzic postanowił udać się na spoczynek i zostawić resztę na dole karczmy.

Duncan dopytywał się Jasona, czy ten ma zamiar odwiedzić pobliski burdel “Czerwona Lilia“. Co najwyraźniej zainteresowało też Ser Johna i Branta, oraz speszyło trochę Kaya. Jako że tylko Stingowie nie znają sekretu naszego giermka, Jason zaczął opowiadać o tym, że młody jest w odpowiednim wieku, by się dowiedział w końcu co i jak.

Do bohaterów dosiadł się później młody szlachcic, niejaki Rick Lugus, miłośnik alkoholu i kobiet. Był bardzo rozmowny… Dopóki nie przedawkował alkoholu.

rick

Rick Ludus – “A zawołanie me rodowe, to: Piwo, Wino, Wóda!”

Kiedy grupa wznosiła toast za ród Stingów, doszło do niezbyt miłego zaznajomienia się z Ser Casterem Castleyork (herbu 8 zajęcy na zielonym tle), który bardzo donośnie powiedział, co myśli o Stingach. A myślał tak, że ocenzurujemy dalsze jego wypowiedzi. Skończyło się jednak tylko na opryskliwej wymianie zdań.

Caster2

Ser Caster Casteryork – “Chuj ci w dupę.”

Po tym dosiadła się do naszych bohaterów jeszcze jedna osoba, która przedstawiła się jako Orten Castleyork. Bardzo różnił się od brata Ser Castera, bo jak sam powiedział, kiedy tworzyli ich bogowie, to on sobie wybrał sobie rozum, a Caster resztę. Powiedział też, by nie przejmować się bratem, bo “on tylko tak dużo gada, a wojownik z niego co najwyżej średni”.

orten2

Orten Castleyork – “Służę mojemu rodowi umysłem.”

Duncan wskazał siedzącego obok i palącego fajkę Ser Jorisie Landseer, który twierdził, że Dannettowie cały czas kłamią o Stingach. Powiedział też, że rycerz poluje na Lisiego Rycerza, który nie złożył hołdu Królowi Robertowi Baratheonowi, a który to od jakiegoś czasu terroryzuje okoliczne ziemie, gnębiąc “popleczników uzurpatora”. Jason dosiadł się do Ser Jorrisa, by dowiedzieć się parę rzeczy. Stary rycerz poznał kiedyś Lorda Waltera Stinga, i ma o nim dobre zdanie. Powiedział też, że poluje na Lorda Claytona Archaya, zwanego Lisim Rycerzem. Już miał kilka razy dopaść łotra, ale ten zawsze jakimś cudem umykał. Na wspomnienie o ostatnim z Archayów, Orten przyznał się, że zna tego człowieka. Jakiś czas temu Lord Archay złożył bowiem hołd Lordowi Castleyork, ale ostatnio poszedł w samowolkę. Ser Joris wspomniał też, że o świcie rusza znowu “zapolować na lisa”, i jeżeli ktoś tego pragnie, może się do niego przyłączyć. Drużyna poruszyła też temat innych rozbójników i “zbójcerzy” w okolicznym lesie. Usłyszeli więc przy okazji legendy o Upiornym Rycerzu, który ma całą twarz obandażowaną, a na zbroi ma wygrawerowaną kość do gry.

landseer

Ser Joris Landseer – “Już prawie go dopadłem, lisiego syna…”

Brant natomiast podsłuchał rozmowę jakiegoś przybysza z Dorne. Rozmawiał on z kimś o ludziach, którzy potrafią wchodzić w ciało zwierzęcia i przejmować nad nim kontrole, czyli o Wargach. Brant zapamiętał jego twarz.

warg

Ten od warg… Znaczy wargów.

W końcu Kaya poszła na spoczynek, Jason, Ser John i Brant udali się do burdelu, a Maester Donal poszedł się przejść…

brothelmadame1200_tizianobaracchi_by_thaldir-d9549y9

Czerwona Lilia” okazała się jednym z tych lepszych burdeli w mieście, ustępował chyba tylko domom uciech podległych pod Littlefingera. Jakie było jednak zdziwienie, kiedy pojawiła się właścicielka (z ewidentną domieszką dornijskiej krwi) tego domu, i w akompaniamencie kolejnych plaskaczy wymierzonych w twarz kasztelana, zaczęła go wyzywać. Kiedy kobieta już się uspokoiła, została przedstawiona jako Jasmin Tiren. Dodatkowo okazało się, że jest to córka Jasona Stinga!

corka2

Jasmin Tiren – “Macie być dobrzy dla moich dziewcząt.”

Chwile później doszło do kolejnego incydentu. Kiedy przedstawił się Ser John Egerton, wyskoczył nagle jakiś młody chłopak szybko wciągający spodnie. Był bardzo zdenerwowany, i najwyraźniej bardzo, ale to bardzo nienawidził Ser Johna. Oskarżył rycerza o zamordowanie ojca… i swojego brata. Ser John Egerton odparł tylko smutnym głosem, że to była uczciwa walka na placu boju. Bratanek naszego rycerza, Kevan Egerton zaczął się coraz bardziej unosić, ale ostudził go cios Jasmin. Ten, szybko opuścił lokal, odgrażając się wujowi.

Kevan3

Kevan Egerton – “Witaj, nazywam się Kevan Egerton! Zabiłeś mojego ojca! Szykuj się na śmierć!”

Rycerzowi i bękartowi zaproponowano dwie nowe dziewczyny. Bursztyn była trochę starsza, o mniejszych piersiach i przeciętnej urodzie, ale ponoć była bardzo dzika i nieujarzmiona w łożu. Lidda była nieśmiałą młodą 18-letnią dziewczyną, która mogła poszczycić się ładnymi dużymi piersiami. Brant zabrał się za dziką, rycerz wybrał nieśmiałą. Ich wyczyny łóżkowe były jakże inne. Pierwszy miał noc pełną dzikich żądz i zwierzęcego instynktu, po której to pozostały mu pamiątki w postaci szram na plecach i ugryzieniach na szyi. Drugi był spokojny, romantyczny, bardziej mu chyba zależało na bliskości… I zadowoleniu dziewczyny. W ogóle jakoś rycerz wyglądał na smutnego. Psiarczyk całkiem przeciwnie.

Lidda

Lidda – “Przepraszam panie, jestem mało doświadczona.”

Tymczasem Maester Donal postanowił odwiedzić Jonasa “Cwaniaka” Tumbleweeda, kupca w Królewskiej Przystani i ojca jego żony. Niestety, stróż przekazał złe wiadomości. Ponoć kupiec i jego rodzina spłonęła na statku który posiadali. Było to jakoś rok temu, a jego majątek został przejęty przez Greenwitchów. Najwyraźniej nie tego spodziewał się biedny Maester…

c213c07ff714c8e83b7dfde389f61e6e

Jason Sting z ciekawości zapytał się o te nowe dziewczyny. Bursztyn przybyła tutaj sama z siebie jakieś pół roku temu i teoretycznie można byłoby na tym zakończyć jej historię. Natomiast Lidda została ponoć uprowadzona przez niezbyt miłych ludzi, którzy ją najpierw wykorzystali, a później postanowili odsprzedać ją w burdelu. Dziewczyna najwyraźniej miała szczęście, że przynajmniej trafiła do Czerwonej Lilii, a nie do jakiegoś podrzędnego burdelu. Zaciekawiony kasztelan postanowił też porozmawiać z dziewczyną na jej temat, i poznać powód dla którego została uprowadzona. Ta jednak trzymała się tego, że po prostu była zbyt ładna, i to ją zgubiło. Jason jej uwierzył.

Wszyscy mogli udać się na spoczynek…

Kasztelan obudził się pierwszy i postanowił postawić wszystkich na nogi i zobaczyć, czy ktoś chce wyruszyć polować na lisa. Jakie było zdziwienie, gdy pod drzwiami do pokoju Ser Alistaira znaleziono mały pakunek. Ser John ostrożnie sprawdził zawartość i okazało się, że to bardzo pięknej roboty sztylet z rękojeści wykonanej ze smoczej kości. Była też karteczka z ładnym pismem, na której było napisane “Niech ci dobrze służy”.

2004x5.151_2

Chwilę później pojawił się Ser Joris Landseer i spytał się, kto idzie na łowy. Z zaproszenia skorzystał kasztelan, Maester i psiarczyk, natomiast dziedzic, błędny rycerz i giermek postanowili zobaczyć miejsce, gdzie ma się odbyć turniej…

CDN.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *