Beamhit Zalicza – Mortal Kombat II

mortal

Teraz wszyscy przeżywają Mortal Kombat X, a ja, skoro swego czasu przeszedłem jedynkę, postanowiłem od jakiegoś czasu przemęczyć część oznaczoną jako II (wydaną w Mortal Kombat Kollektion).

2015-04-10_00006

2015-04-10_00007

2015-04-10_00009

2015-04-10_00010

“Przemęczyć” jest tutaj słowem kluczem. Ale najpierw trochę mojej historii z MK II.

Mortal Kombat II pierwszy raz widziałem na automatach gdzieś we Włoszech. Patrzyłem na tytuł jak zaczarowany, kiedy dwoje graczy starało siebie zmasakrować. Moje próby zagrania w to na automatach przemilczę.

Później przyszedł czas zdobycia gry na 4 amigowych dyskietkach, i malownicze rżnięcie w to z kumplami, robienie turniejów grupowych, i w ogóle zachwycanie się na całego, i sikaniu po majtach, jak odkryło się jakiegoś fatala (nim wyszedł Secret Service z ciosologią).

Czasy odeszły. Myślę, że MK II może dalej być dobrą gra, zwłaszcza jak spotka się kilku starych kumpli, i przy piwie postanowi powspominać stare czasy. Ale ja tutaj chcę ocenić jak grało mi się z komputerem.

tl;dr – Gra jest chujowa.

Komputer to kawał sukinkota i oszusta, gra jakby przewidywał przyszłość, wykonuje szybciej ciosy specjalne, i w ogóle walka z nim to jeszcze mniejsza przyjemność, niż odczuwałem grając w część pierwszą. Skoki może działają tylko na pierwszych trzech przeciwników, jedyną skuteczną techniką jest dorwanie przeciwnika na podcięcie, i modlenie się, by łyknął tak z 4-5 takich pod rząd. A paradoksalnie, najłatwiejsi przeciwnicy to ostatni dwaj bossowie – Kintaro i Shao Kahn.

Jeżeli ktoś nie wie, czym się różni dwójka od jedynki, to tak w wielkim skrócie podaję. 12 grywalnych zawodników, zamiast 7. 5 postaci tylko dla komputera, wcześniej 3. Postacie mają teraz po 2 Fatality (niektóre nawet 3). Dodatkowe nie brutalne finishery zwane Friendship i Babalyty. 3 plansze ze swoim własnym fatalem (w jedynce tylko 1 taka plansza). Wywalono minigierkę z łamaniem desek. A teraz, parę słów o zawodnikach, i jak mi się nimi grało.

LIU KANG 2015-04-19_000032015-04-10_000012015-04-10_00003

Liu Kang to dobra postać. Dużą jego zaletą jest wysoki kopniak z wyskoku, co wyjątkowo czyni go dobrym zawodnikiem na Johny Cage i Mileena. Swoje strzelające pierdy może walić na dowolnej wysokości. Grało mi się nim dobrze, ale są oczywiście lepsi zawodnicy od niego, jeżeli chcemy zagrać z komputerem.

KUNG LAO2015-04-10_000122015-04-10_000142015-04-10_00015

Najlepszy zawodnik, jeżeli chcemy walczyć z komputerem. A sekretem jest jego specjalny cios z powietrza – wślizg. Oraz wysokie kopnięcia z wyskoku, dzięki którym obok Liu Kanga jest jedynym zawodnikiem, który ma gdzieś rzucane sai Mileeny i zielonego pierda Cage. Ale wracając do ciosu specjalnego – komputer po prostu łyka go jak pelikan. Pozostałe ciosy mało przydatne powyżej trzeciej walki. Rozcinanie zaś na pół, to jeden z lepszych fatali w MK II.

JOHNY CAGE2015-04-19_000042015-04-11_000032015-04-11_00004

Nasz aktorzyna powrócił, ale na komputer tak naprawdę nie jest za dobry. Wszystkie jego specjale, jak zielone pierdy, mirażowe kopniaki i ciosy z łokcia, oraz jajecznika, to najbardziej niewchodzący zestaw specjali w dwójce chyba. Gra nim to była prawdziwa męczarnia.

JAX2015-04-10_000112015-04-18_000032015-04-18_00004

Jax to nowy zawodnik, pierwszy czarnoskóry zabijaka w MK II, i chyba jedyny do tej pory (jeżeli się mylę, to sorry). Dobry zawodnik, gdyż jego cios specjalny, w którym łapie przeciwnika i nawala po ryju, wchodzi częściej w porównaniu do większości pozostałych ciosów specjalnych. Ma też przechwyt w powietrzu, co czasami ratuje tyłek. I fatality z wyrwaniem rączek, taki czarny humor.

RAIDEN2015-04-10_000042015-04-19_000112015-04-19_00012

Bóg piorunów powrócił, z zestawem najgłupszych do odpalenia fatality w MK II. Jego ciosy prawie te same co w jedynce, tylko lot może odpalić na dowolnej wysokości. Ale tak ogólnie czegoś mi w nim brakowało, chociaż lepszy od powolnego i nisko skaczącego Cage. A, jakoś tak z Dragon Ball’em mi się kojarzy.

KITANA2015-04-19_000062015-04-18_000012015-04-18_00002

Ładniejsza z bliźniaczek, oraz ta, która sobie lepiej radzi z komputerowym przeciwnikiem. Jej cios specjalny, ten w którym macha wachlarzami i wysyła przeciwnika w górę, bardzo łatwo wchodzi w komputerowego ciołka. Technika to ciągłe cofanie się, i czekanie jak przeciwnik podejdzie w zasięg. Cios wachlarzem (tył + HP) też niczego sobie. Dobra zawodniczka, może śmiało stanąć obok Kunga Lao.

MILEENA2015-04-19_000072015-04-19_000012015-04-19_00002

Czyli ta brzydsza z bliźniaczek, która nie ma takich możliwości jak Kitana. Czasami turlanie fajnie wejdzie, i można zrobić z tego combo, ale tak, to średnia postać do walki przeciwko komputerowi. No ale jest przynajmniej pierwsze oficjalne mortalowe Love Story 😉

SHANG TSUNG2015-04-19_000082015-04-11_000092015-04-11_00010

Główny Boss z jedynki powraca odmłodzony i kopie tyłki. Bo tak naprawdę, skoro może zamienić się w dowolną grywalną postać (a nawet w Kintaro przy jednym fatality), to znaczy, że zawsze może zostać najlepszą postacią w grze.

SCORPION2015-04-10_000052015-04-19_000092015-04-19_00010

Najlepsza postać na komputer z jedynki została zdegradowana do takiej sobie postaci. Jasne, przy walkach z żywym przeciwnikiem to niewątpliwie często wybiera postać, ale ani sznurowadło, ani teleport (pokraczne i nieprzydatne nożyce pominę) nie pomagają w walce z komputerowym przeciwnikiem.  Buuu…

SUB-ZERO2015-04-11_000022015-04-11_000072015-04-11_00008

 Sub-Zero też powraca, albo raczej – jego młodszy brat się pojawia. Podobny problem jak ze Scorpionem – dobra postać z jedynki, staje się taka sobie w dwójce (przeciwko komputerowi oczywiście). Ma jednak pewne przewagi nad żółtym ninja. Jedną jest wślizg, czasami przydatny. Druga to zamrożenie podłoża – specjal który potrafi sparaliżować komputer. Bo ten wtedy tylko stoi, i czasami nic nie robi. Wyrwanie głowy z kręgosłupem odeszło jednak do lamusa…

REPTILE2015-04-19_000132015-04-11_000052015-04-11_00006

Reptile to oczywiście nasz tajemniczy ninja (ukryty mini-boss) z części pierwszej, który powrócił w tej odsłonie jako grywalna postać. Ze starych ciosów został mu tylko wślizg, a tak może zostać niewidzialny (nawet trochę działa na komputer, pod warunkiem że pozwoli ci odpalić sekwencję), pluć jadem i rzucić jakąś dziwną kulę. Jakoś tak na komputer klasyfikuje mi się pomiędzy Sub-Zero, a Scorpionem, czyli taki sobie średniak. Ale fatality ze zjadaniem głowy fajne.

BARAKA2015-04-19_000052015-04-18_000052015-04-18_00006

Kolejna fajna postać do walki z komputerem, a to za sprawą jego szatkowania, które wchodzi często, jak zastosować odpowiednią technikę. I które na dodatek zabiera dużo punktów życia. Podobnie jak Kitana, ma też dobry cios “tył + HP”. Jeden z trzech najlepszych zawodników, jakiego możemy wybrać do walki z komputerem.

Do Mortal Kombat II, podobnie jak do Mortal Kombat I, już raczej nie powrócę (no, chyba że z kimś zagram na żywo). Kilka godzin męczarni. Ranking bohaterów? Na komputer najlepsze są trzy debiuty – Kung Lao, Kitana i Baraka. Tuż za nimi Liu Kang. Później cała reszta, jakoś z Jaxem na czele i Scorpionem na końcu. A tytuł najgorszego fightera do walki z komputerem zdobywa Johny Cage.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *