Cyberpunk – czy potrzebne są kable?

kable

Luźne przemyślenia.

Jestem starym erpegowym graczem (pochodzącym z drugiej fali, czyli z chwili kiedy pojawiło się w 1993 pismo Magia i Miecz na rynku). A to znaczy, że cyberpunk kojarzy mi się z topornymi komputerami, topornym sprzętem i toną kabli wystającą z tej czy innej części ciała. Tak to bowiem kiedyś wyglądało. “Niestety” wszystko poszło na przód, i w wyobrażaniu o cyberpunku zagościły nowe twory. Zamiast kabli, mamy jakieś Wi-Fi czy inne Bluetoothy, obok wirtualnej przestrzeni mamy rzeczywistość rozszerzoną, zamiast metalowych topornych kształtów mamy sterylne gładkie kuliste plastiki. I miniaturyzację.

Efekt jest taki, że w większości przypadków wizja kabli wystająca z różnych części ciała odeszła do lamusa (retropunk? vintagepunk?). Podstawowe jednak pytanie – czy stare dobre kable mają dalej zastosowanie w świecie, gdzie wszystko jest do siebie podłączone niewidzialną siecią?

kable2

I zaczynam sobie luźno gdybać. Oczywiście, że kable są zajebiste i powinny być podstawą egzystencji każdego szanującego się cyberpunka z ulicy. Bo nie oszukujmy się – wszystko co znajduje się w otwartej sieci, da się kontrolować.

Masz swój pistolet, który odbiera sygnał z twojego cyberoka? Samochód, który łączy się z twoimi myślami? Masz w sobie 20 kilogramów sprzętu bojowego, który świeci w rozszerzonej rzeczywistości jak choinka bożonarodzeniowa? Nazywasz siebie cyberpunkiem, shadowrunnerem, solosem i ulicznym samurajem, a ja nazwę cię trupem.

kable3

Korporacje i rządy mają tylko jeden cel – kontrolować biedne owieczki. Decydują, co mogą oglądać, co kupić, co posiadać. A wszystko, co jest dostępne z poziomu sieci, da się kontrolować. Da się wyłączyć, tak po prostu. Broń palna, środek transportu, komputer (czy tez odpowiednik takowego w danym świecie) i lodówka. PSTRYK! I nie strzeli, nie pojedzie, nie ściągniesz filmu z torrenta 3500, zgniłe śmierdzące żarcie stanie się jeszcze bardziej zgniłe i śmierdzące.

kable4Nie zdziwiłoby mnie to, gdyby podstawowa jednostka służb bezpieczeństwa / policji korporacyjnej / policji prywatnej składałaby się z trzech osób. Z hackera, którego zadaniem byłoby wyłączenie wszystkiego co podłączone do sieci u przeciwnika, i dwóch gości, którzy pilnowaliby inteligenta. Podobnie wjazd grup antyterrorystycznych lub antycyberpsychopatycznych – najpierw szarża mózgowców, później mięśniaków.

Kabli nie da się kontrolować. Twój smartgun podpięty pod kabel w twojej łapie nie zawiedzie ciebie, samochodem do którego podepniesz bezpośrednio swój mózg uciekniesz, odpowiednik peceta nie złapie wirusa i nie spowoduje, że spam w twojej głowie nakaże ci żreć tylko chrupki Mishima. A lodówce zagrozi tylko brak prądu.

Nie będzie mnie dziwić, jeżeli sprzęt wyłączony z sieci, a łączący się z innymi peryferiami tylko poprzez kable, zostanie prawnie zakazany. Nielegalny handel kablowym sprzętem będzie podstawą dla cyberkillerów. A spotkanie na ulicy gości z wystającymi kablami będzie na zwykłego obywatela działało tak, jak dzisiaj na zwykłych obywateli działa grupa pseudokibiców – nie patrzeć, nie prowokować, spierdalać.

Stary tekst, który miał pojawić się jeszcze na starym blogu, ale tak jakoś nigdy nie miałem czasu dokończyć. Ale co tam, niech ujrzy światło dzienne. Trochę zredagowany, trochę poprawiony, kilka zdań dopisanych.

2 thoughts on “Cyberpunk – czy potrzebne są kable?

  1. car insurance quotes

    Eu adoro a Band Black Rio! Especialmente esse primeiro disco, que é de 77!Os outros dois, quando passam a ser cantados, decaíram um pouquinho, mas Maria Fumaça e obra-prima!Abração Ico!

    Reply

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *