[Recenzja] Feng Shui 2

fengshui2_cover_final

“Feng Shui 2” przybyło i kopie tyłki. Druga edycja prawie dwudziestoletniego erpega powróciła dzięki ubiegłorocznej zbiórce na Kickstarterze. I co ma ciekawego do zaoferowania? Czytajcie, a się dowiecie.

“Feng Shui 2” to system który nie bez powodu nosi podtytuł “Action Movie Roleplaying”. Z założenia ma emulować sceny akcji z filmów Made in Hong Kong / China, które skupiają się na udowadnianiu, że moje Kung Fu jest lepsze od twojego. Albo shotgun. Albo Mustang Cobra 1980. Przy okazji dorzuca do tego tani melodramatyzm. Wiecie, takie tam krzyczenie “Nie-e-e-e-e-e!!!” gdy ginie twoja druga połówka, myślenie o nadchodzącej ciężkiej operacji matki pomiędzy zleceniami jakie odbębniasz dla Triady, oraz o umieraniu w deszczu z dogasającym petem w ustach.

Autorem tego dzieła natomiast jest Robin D. Laws, sławna persona na zgniłym zachodzie, ale mam wrażenie, że mało zauważona w kraju nad Wisłą. Wszyscy tutaj znają tylko Wicka, Trzewika, Cooka i Gygaxa. A szkoda, bo Laws maczał paluchy przy takich erpegach jak “Star Trek”, “Earthdawn” i “DnD”, oraz dał światu “GUMSHOE“, “Hillfolk” oraz “Over the Edge” (wraz z Jonathanem Tweetem). No i oczywiście “Feng Shui”. Wróćmy więc do samej gry.

fs1

 KOPIĘ TYŁKI I ŻUJĘ GUMĘ

Mechanika jest prosta i przyjemna – tyle w kwestii tl;dr.

Nie jest to typ gry który przypadnie do gustu mechanicznym “cruncherom”, którzy potrafią całymi godzinami wymyślać ten jedyny uber-duper combos. Już sam proces tworzenia postaci może spowodować płacz każdego porządnego optymalizatora i min-maxa. Bo tworzenie postaci polega na wybraniu jednego z 36 dostępnych archetypów, wpisaniu tam imienia, melodramatycznego haczyka, kilka słów o sobie, i tyle.

Same rzuty wykonuje się dwiema “kaszóstkami”, gdzie jedna daje wartości dodatnie, a druga ujemne. Jak łatwo się domyślić, sumujemy wynik i dodajemy (lub odejmujemy) od odpowiedniej cechy lub umiejętności. Jak wypadnie na którejś “6”, to rzuca się nią dalej. Każdy bohater ma jeszcze pulę Szczęścia/Chi/ Magii/Genomu, którą może wykorzystać do polepszenia swojego wyniku, lub aktywacji specjalnych zdolności.

Cechy i umiejętności… Nie ma tego dużo, zapomnijcie o wielkiej dedekowej szóstce cech z długaśna listą umiejętności. Właściwie najważniejsza cecha jaka się liczy, to jak dobrze nasz bohater leje po pysku (albo strzela ze spluwy). Umiejętności są uproszczone na maksa i są bardzo pojemne. I tak na przykład umiejętność “Policja” pozwala nam skutecznie przesłuchiwać, znajdywać ślady na miejscu zbrodni, znać prawo i znać kilku paserów w mieście. Natomiast jeżeli nie masz czegoś napisanego na karcie postaci, to masz to na 7. Proste.

enzfftybznulkzjgws0z

Ach, walka… Walka składa się z sekwencji, ujęć i klatek kluczowych, i nie bez powodu stosowany jest tutaj żargon filmowy. Tak jak w filmach akcji z lat 80 czy anime, czas płynie tutaj w dziwny sposób (czytajcie: Scena “Planeta Namek wybuchnie za 5 minut” będzie trwała 40 odcinków), dubeltówka Asha Williamsa strzela 5 razy przed kolejnym załadowaniem (a mieści dwa naboje), a James Bond walczy w każdym ujęciu w innym miejscu, mimo że nigdzie się nie poruszył. Magia Kina.

Na początku każdy losuje swoją inicjatywę, później w kolejności od najwyższej wykonuje swoje akcje, płacąc je w ujęciach. Standardowa prawie każda akcja kosztuje 3 ujęcia. Czyli jeżeli twoja inicjatywa wynosi 11, to na niej zadziałasz pierwszy. Po twoim ataku twoja Inicjatywa nowa to 8. po kolejnym to 5. I tak dalej. Aż wszyscy skończą swoje akcje w Sekwencji, i będzie losowana od nowa inicjatywa.

Do śledzenia inicjatywy przydaje się specjalna plansza, na której przedstawia się kolejność przy pomocy kolorowych pionków, żetonów czy figurek. Jedna jest w podręczniku, do wydrukowania, sam zaś osobiście używam planszy punktowej do Carcassonne.

I na koniec – nie ma tutaj punktów doświadczenia. Po sesji albo wszyscy dostają rozwinięcie, albo nikt nie dostaje rozwinięcia – wpływa na to kilka czynników i element losowy. Ale nie martwcie się, wszystkie grywalne postacie są kompetentne już na starcie.

20150510_193419

 I’M FUCKING AWESOME

Podręcznik to jedna wielka kopalnia zajebistych Tropes. Prawie wszystko co charakterystyczne dla filmów z Hong Kongu i Chin, zachodniej epoki VHS i nowszych produkcji, można tutaj znaleźć. Popatrzmy na Archetypy, zarówno te te typowe z azjatyckiej kinematografii, jak zimny zabójca (Ah Jong), gliniarz z Hong Kongu (Chan Ka-Kui), stary  mistrz (Pijany Mistrz), duch (Nip Siu-sin) i mnich-egzorcysta (Yin Chik-ha), oraz na te, które kojarzą się z zachodnią produkcją – włóczęga (Desperado), ronin autostrady (Mad Max), zamaskowany mściciel (Rorschach i Daredevil), waleczny dzieciak (Hit-girl) czy szpieg (Harry Hart).

guns

Każdy bohater ma swoje sztuczki. Czego tu nie mamy? “Kawaleria Nadciąga” pozwala pojawić się w dowolnej właśnie toczącej się walce. “Nie-e-e-e-e-e-e!!!” zwiększa zadawane przez nas obrażenia, za każdym razem jak któryś z naszych towarzyszy otrze się o śmierć. “Zajebista Kurtka” daje ci Podrywanie na 11, kiedy ją nosisz. “Torba pełna spluw” pozwala wyciągać podczas walki kolejne modele kulomiotów. “Karnawał Jatki” pozwala eliminować duże hordy przeciwników w mgnieniu oka. “Potęga Miłości” pozwala trzymać w objęciach umierającego przyjaciela, i kiedy łzy spadają na policzki denata, może wykonać jeszcze jeden rzut sprawdzający, czy faktycznie umarł.

fs2

Bohaterowie są dosyć żywotni. Właściwie dopóki nie dojdą do poziomu 35 obrażeń, są bezpieczni. Do tego czasu mogą bez problemu szarżować na stanowisko z ckm-ami, co oczywiście jest często jedyna słuszną i zajebistą opcją w tym systemie. Przeciwnicy mają się trochę gorzej. Mooks (tłumoki sobie tłumaczę) schodzą po jednym celnym trafieniu. Ważne postacie schodzą po 35. Boss i Uberboss to twardziele nad twardzielami, trudni do pokonania, z limitem 50 punktów. A mogą złośliwe bydlaki przyjąć o wiele więcej na klatę.

Należy teraz wspomnieć o generatorze trafień dla tłumoków, który jest dostępny tutaj. Przed sesją sobie takie coś generujesz, i na sesji zamiast rzucać na hordy złoczyńców, po prostu skreślasz kolejne wyniki i szybko opisujesz, co się dzieje. Przetestowane przeze mnie łopatologicznie, bardzo dobrze się sprawdza na sesji.

TO MA BYĆ POWAŻNA SESJA

Czy sesje mogą być poważne i mroczne? Mogą. Mogą być też wesołe i sielankowe. Głupkowate. mogą udawać realizm, albo mogą być hurrrrrraaaaaa-sieczką bez konsekwencji. Dostajecie mechanikę, opis jak wygląda walka, to jest kolor. Jak będziecie chcieli opisywać swoje akcje, zależy już od waszej interpretacji. Poniżej kilka kultowych scen, każda z nich jest do zrealizowania w “Feng Shui 2”. Jak nie chce ci się oglądać, przeturlaj sobie dalej. A tak, ostatni filmik to klasyka Kung Fu NSFW. Proszę nie włączać, jeżeli sexualne techniki walki cię przerażają.

TOUR DE POLOGNE

Wypada coś napisać o przedstawionym świecie. Świat w Feng Shui to cztery okresy historyczne – starożytność, XIX wiek, czasy współczesne i przyszłość, które są ze sobą połączone. To ważne, bo te cztery okresy są jedną stałą, bo oprócz nich pojawiają się też “bańki czasowe” prowadzące do innych okresów, ale ich stabilność zostawia sporo do życzenia. Jest też wielka Wojna Chi, gdzie różne siły starają się zdobyć odpowiednio położone geomantycznie miejsca, które dają pewne możliwości ich właścicielom. I bohaterowie tak sobie skaczą od jednej ery do drugiej, zmieniają historię i walczą o te miejsca. Po co walczą? Bo między innymi to właśnie te miejsca (zdobyte, lub spalone przez naszych herosów), pozwalają na wykupywanie rozwinięć.

Można oczywiście olać też Wojnę Chi i podróże w czasie, są do tego odpowiednie zasady w podręczniku. Z których to chętnie korzystam.

Oprawa? Powiem, że podoba mi się średnio. Niby kolorowe rysunki, full-color, ale jakoś niektóre z nich za piękne nie uważam. Osobistym moim “faworytem” jest pani prywatny detektyw, czyli Nadgniły Michael Jackson z Cyckami.

pimichael

 FLAWLESS VICTORY

Werdykt? To solidny erpeg, prosty i łatwo przyswajalny przez każualowych graczy, z drugiej strony, nie jest to pozycja (powtarzam się) dla lubiących grzebać w cyfrach. Ale bierzesz kartę bohatera, siadasz, i grasz. Doświadczony MG po dwóch-trzech sesjach powinien nawet bez problemu poprowadzić sesję z marszu, bez żadnych przygotowań. Sam nigdy nie grałem w poprzednią edycję, ale “Feng Shui 2” zdobył moje serce 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *