O Bondzie słów chaotycznych kilka (filmy 13-16)

Kontynuacja bondowskiego cyklu. Tym razem dwa ostatnie filmy z Rogerem Moorem, i dwa jedyne filmy z Timothym Daltonem.
bond13

To już trzynasty Bond, “Ośmiorniczka” obejrzana.

Jak na film, który często ląduje w “Top Listach” najgorszych Bondów, to całkiem fajny film.

Na początku mamy Fidela Castro, który oczywiście nie może być nazwany w filmie Fidelem Castro.

I mamy mały mini-odrzutowiec, który udaje zad konia.

A później scena jak z horroru. Morderczy clown wpada przez okno! Och, to tylko agent 009 w przebraniu.

Znowu mamy typową szpiegowską sprawę, i brak megalomaniaka milionera. Za to mamy Generała Orlova który chce podbić Europę i Generała Gogola który jest temu przeciwny. Dobry i Zły Glina w wydaniu Dobry i Zły Rusek.

A później jest mapa, na której jest Polska, i na tej mapie widać, że Polska z każdej strony otoczona jest przez dywizje pancerne Układu Warszawskiego. #przejebanecałeżycie

Polska

To Bond w którym James żegna się ze swoim Waltherem PPK, a wita się z Waltherem P5.

Dla fetyszystów broni – najprawdopodobniej pierwszy film w którym pokazano Steyr AUG.

Tytułowa Ośmiorniczka pojawia się dopiero w połowie filmu. Przy czym na początku pokazują ją, jak jakiegoś Blofelda w pierwszych Bondach. Czyli nie pokazują twarzy, pełna tajemnica.

Możliwe, że to dlatego, że aktorka już wystąpiła w jednym z poprzednich Bondów. Była to kochanka Christophera “Scaramangi” Lee (Spoczywaj w Pokoju) w “Człowieku ze złotym pistoletem”.

Ośmiorniczka to takie guru, które prowadzi wyspę dla samych bab. Oczywiście, ładnych i seksownych.

Ta grupa to świetnie wyszkolone wojowniczki, kochanki, tancerki i wioślarki.

A jedna ośmiornica to udaje facehuggera.

facehugger

Bond zaś udaje zombie. I krokodyla.

A chwilę później, wszystko chce go zabić. Ludzie, słonie, tygrysy, węże, krokodyle, pająki. I nawet jedna pijawka chce go zagryźć. Wszystko goni naszego agenta 007. Wszystko.

Kontakt Bonda udający zaklinacza węży gra na swej fujarce muzyczny motyw przewodni.

Chwilę później chcą Bonda zastrzelić z zajebistego garłacza.

Chcą też go później zabić przy pomocy piłowego yo-yo.

W ogóle jak widać, chcą go zabijać co chwilę.

A tak, główny przeciwnik Bonda. Wbrew pozorom, nie jest to Orlov, tylko jego wspólnik Khan.

Jak na takie wielkie i groźne nazwisko, to ma budowę wypierdka mamuta.

Ale pomaga mu wielki i silny arab.

I bliźniacy nożownicy, Grishka i Mishka.

Bond przebrany za klauna wygląda bardzo smutno…

Za goryla też się przebiera.

Wyjątkowo duża rola Q. Nasz specjalista od dziwnych zabawek przewinął się w filmie aż kilka razy (w poprzednich Bondach występował zazwyczaj w jednej, góra dwóch scenach).

No tak, zabawki. Pióro z podsłuchem i kwasem, oraz zegarek z lokalizatorem. Bardzo tak… mało rozrywkowo.

bond14

 

“Zabójczy widok” to czternasty Bond. Jest to zarazem siódmy i ostatni film z Moorem. Tym samym zakończyła się pewna era.

Na wstępie napiszę, że jest to jeden z najniżej ocenianych filmów z Bondem. Najwyraźniej się nie znam, bo ja tam się dobrze bawiłem.

Na początku wita nas informacja, że fikcyjna firma “Zorin” z filmu nie ma nic wspólnego z firmą “Zorin” z naszego świata. Tak to jest, jak ktoś nie odrobi lekcji, i stworzy “złą firmę związaną z komputerami o nazwie Zorin”, a później się okaże, ze firma Zorin istnieje naprawdę. Pół biedy, gdyby ta prawdziwa firma tworzyła cukierki. Ale nie, jak na złość okazało się, że jest to “firma zajmująca się komputerami”. Sprawa sądowa skończyła się polubownie.

W filmie głównym złym jest Max Zorin, nowa jakość w filmach o Bondzie i genetycznie zmodyfikowany człowiek z nazistowskich eksperymentów (science!). W tej roli Christopher Walken. Najwyraźniej spodobała mu się rola demonicznego blondyna o imieniu Max, gdyż w “Batman Returns” zagrał rolę Maxa Shrecka.

Max jest geniuszem, psychopatą i kontynuuje dzieło Blofelda w zabijaniu swoich podwładnych. Jest też byłym agentem KGB. I jest młody i przystojny. I się śmieje jak umiera.

Jest to pierwszy główny przeciwnik Bonda, który pokazuje na ekranie, że ma jakieś potrzeby erotyczne. Zazwyczaj do tej pory źli geniusze siedzieli na swoich tronach, a wybrani piękni i zdrowi mieli się rozmnażać wokół niego. No okey, Blofeld w wydaniu Tellego Savalasa podrywał przyszłą żonę Bonda, ale to nie wiadomo, czy z powodu chuci, czy z powodu, że była arystokratką.

Jak na nazistowski eksperyment nie pogardza swoją czarnoskórą ochroniarką, May Day. W tej roli androgeniczna piosenkarka Grace Jones, która rok wcześniej zaliczyła występ w Conanie.

May Day to twarda baba. Jest zabójcą, i jeżeli mnie pamięć nie myli, to jak ten ninja uśmierca przynajmniej trzy osoby na ekranie. Ma super krzepę, podnosi biednych białych uciśnionych mężczyzn nad swoją głowę, oraz 180 kilko na kołowrocie. I nie należy jej zdradzać, bo cały genialny plan zniszczenia Doliny Krzemowej idzie w pizdu. I się śmieje, jak umiera.

Zorin otacza się też innymi pomagierami. Jest jego nazistowski ojciec (stworzyciel?) który kojarzy mi się z Doktorem Nikczemniukiem. Jest gościu z blizną na twarzy. I jeszcze dwie zabójczynie i ochroniarki, biała i Azjatka. Zorin to nazistowskie dziecię które nauczyło się żyć w multi-kulti. Da się?

Reszta przeciwników nie śmieje się, jak umiera. Wyglądają raczej na przerażonych.

Najprawdopodobniej pierwszy film, w którym wystąpił Dolph Lundgren. Nawet jeżeli rola sprowadziła się do bycie milczącym ochroniarzem Gogola, to się liczy.

Jeżeli ktoś nie jarzy, to Dolph był wtedy ochroniarzem Grace. Tą historię opowiada w Niezniszczalnych.

Ostatni raz oglądamy Louis Maxwell w roli Miss Moneypenny. Miała wtedy już 58 lat. Wystąpiła we wszystkich pierwszych 14 Bondach, jako jedyna z obsady zresztą.

Świat się zmienił. Na nic wojny atomowe, zagłady ludzkości, czy militarne potęgi. Potęga to technologia. Dlatego Max chce zniszczyć Krzemową Dolinę, by zostać jedynym wpływowym producentem procesorów.

Technologicznie widać też, jak to wszystko gna do przodu. Jeszcze cztery lata wcześniej (Tylko dla twoich oczu) komputer do identyfikacji twarzy wyświetlał paskudną grafikę wektorową w dwóch kolorach. Teraz mamy już gębę Rogera Moora wyświetlaną w 16 kolorach na jakimś odpowiedniku C-64.

Mamy tutaj sławną scenę, jak Bond jedzie samym przodem samochodu.

Wyjątkową nowością jest pościg konny. Bo pościg na nartach już się trochę opatrzył.

I nie są to zwykłe konie. To są CYBERKONIE! Mają w sobie mikroprocesor, który kontroluje przepływ adrenaliny. Dzięki temu Max wygrywa wszystkie wyścigi.

Dziewczyną Bonda zostaje Stacey Sutton, czyli aktorka Tanya Roberts. Jedna z Aniołków Charliego i dziewczyna z Beasmastera. A Beastmaster to obok Conana kolejna klasyka Sword and Sorcery.

tanya roberts

Dziewczyna Bonda charakteryzuje się głównie tym, że ma niezniszczalną niebrudzącą się sukienkę, oraz bez problemu przebywa w szpilkach kilkanaście godzin.

Należy jednak zauważyć, że dzielnie wspomaga Bonda w szarpaninach. Nie leży, nie piszczy, bierze gaśnice w łapę i przypieprza w łeb. A nawet potrafi się rzucić z gołymi rękami na gościa. I skutecznie zastawia pułapkę na Bonda.

Skuteczna pułapka na Bonda do udawanie, że pod prysznicem jest goła baba. Na pewno tam wejdzie.

Stary dziad nie powinien zabierać się za rzucanie podpalonym dynamitem. Duża szansa, że rzuci go sobie pod nogi.

Zabawki jakieś takie biedne. Jakieś tam okulary do patrzenia przez ciemne szyby, sygnet z aparatem, i “super mały” szpiegowski pojazd do podglądania.

To “mały” to był sarkazm.

Q wykorzystuje go, by oglądać porno na żywo z Bondem.

qpodgladacz

Znowu Bonda ściga amerykańska policja. Za każdym razem jak Bonda ściga amerykańska policja, to przedstawiani są jako niekompetentni ludzie i debile.

Wspominam o tym, bo Policja z RFN z poprzedniego Bonda była przedstawiona jako sprytne chłopaki. Podczas pościgu żaden się nie rozbił, żaden nie upadł, jeden nawet sprytnie przez jakiś czas jechał tyłem i nieźle zakręcił o 180 stopni.

Czyli europejska policja to ludzie kompetentni, amerykańska policja to debile.

bond15

“W obliczu śmierci”. Piętnasty Bond, pierwszy raz (z dwóch) w tej roli Timothy Dalton.

Odcinek sponsoruje litera “P” jak Philips.

Timothy Dalton uważany jest za najsłabszego aktora wcielającego się w Bonda.

A Timothy przecież skacze, pływa, robi fikołki, robi salta, biega, i to nawet sprintem. To najbardziej sprawny fizycznie aktor do tej pory. Gdzie tam mu poprzednikom, którzy w niektórych okresach jak się schylali, to wyglądali jakby się zastanawiali, czy im dysk przypadkiem nie wyskoczy.

Fabuła dotyczy tego, że Ruskie chcą wprowadzić w plan “Śmierć Szpiegom”, czyli program eliminacji wrogich agentów. No ale będą “nieoczekiwane” zwroty akcji, i okaże się, ze to nie tak.

Bond bawi się w snajpera. I dla miłośników “Gun Porn”, nie bawi się byle czym. Bawi się Rolls Roycem wśród karabinów snajperskich, ręcznie robionym, wyprodukowanym tylko ponoć w 176 sztukach, Waltherem WA 200.

Walther_WA2000

No ale w celowniku widzi seksowną blondynkę, więc zamiast ją sprzątnąć, rozwala jej karabin. Tak, na końcu się ze sobą prześpią.

Na początku Bond musi ratować takiego jednego ruskiego generała, który jest bardzo skoro do całowania agentów i innych generałów. A później się wszystko komplikuje, bo ten ratowany beznadziejny gościu jest głównym złym. Tak, jest beznadziejny w każdej scenie. Znaczy nie aktorsko beznadziejny. Znaczy aktor bardzo dobrze oddał beznadziejność tej postaci.

Główny pomagier tego złego to… Dobrze zbudowany blondyn (a to niespodzianka). Właściwie mógłbym chyba napisać pracę doktorską o archetypowym dobrze zbudowanym blondynie w filmie o Bondach.

Gość nazywa się… NECROS! Bad-ass name! W tej roli niejaki Wisniewski, znany głównie z roli faceta w koszulce “Now I have a machine gun Ho-Ho-Ho” w “Die Hard”.

Necros dusi ludzi kablem od słuchawek (pewnie Philipsa, bo inne by się przerwały), rzuca wybuchowym mlekiem i hackuje system rozsuwanych drzwi, by nimi kogoś zabić. Taki sprytny facet.

Jest jeszcze handlarz bronią, który w wolnych chwilach inwestuje w figurki do bitewniaków.

Gogol przestał być szefem KGB, ale jeszcze zaliczył cameo na końcu filmu (ostatni występ tego aktora). Zastąpił go krasnolud Gimbli, dla niepoznaki nazwany Generałem Puszkinem.

Pojawiła się nowa Miss Moneypenny. Wyjątkowo w tym filmie nie była sekretarką M, tylko siedział gdzieś w biurze razem z Q.

No tak, Q i zabawki. Bond w końcu znowu dostaje super-auto, tym razem Austin Martin V8. Czego ten samochód nie ma. Rakiety, dopalacz, płozy, system samozniszczenia i pewnie wiele wiele innych. No ale jakoś tak Bond szybko go niszczy. No ale ma jeszcze breloczek z gazem i materiałem wybuchowym. Reagujący na gwizdanie.

I… Ghetto Blaster!

living-daylights-ghetto-blaster

Bond powrócił do palenia papierosów. Moore gustował w cygarach, ale i tak zazwyczaj nie brał niczego do ust, co by Freud określił “tęsknotą za oralno-fallistyczną przyjemnością”. Dalton zaś najwyraźniej lubi fajki.

Powrócił też po długiej przerwie Felix (nie było go chyba przez 6 Bondów). Ma dwie pomagierki, które skutecznie oczywiście zastawiają pułapkę na Bonda.

Dziewczyna Bonda to oczywiście inna bajka. Na początku jest to naiwna Czechosłowaczka, wiolonczelistka. Naiwna strasznie.

Gdzieś w połowie jej się odwraca. Staje się kobietą wojującą, prowadzącą szarżę Mudżahedinów, czy robiącą takie sztuczki, jak wjazd dżipem do właśnie odlatującego samolotu.

Tak, to były czasy, kiedy Mudżahedini byli w mediach tymi dobrymi, walczącymi ze złymi Ruskimi. Byli dobrzy nawet wtedy, kiedy handlowali opium. Bo to życie ich do tego zmusiło.

Tak, na końcu Bond bawi się w Rambo III i rozwala ruską armię w Afganistanie.

Polski akcent? Fałszywy paszport na jakim przemycają Bonda wystawiony jest na Jerzego Bondova.

jerzy-bondov

Z trzech gier na C=64 o Bondzie jakie miałem, to ta na podstawie tego filmu mi się najmniej podobała. Graficznie był to niezły majstersztyk, ale wolałem gry na podstawie “Szpieg który mnie kochał” i “Licencja na zabijanie”.

Na filmie ogólnie dobrze się bawiłem. Jest to chyba też najkrótszy z Bondów jakie widziałem.

licencetokill

“Licencja na zabijanie”. Szesnasty Bond, drugi i ostatni film z Timothy Daltonem. Najbardziej kontrowersyjny ponoć.

Chyba drugi Bond, w którym 007 nie przebywa w ogóle w Anglii.

Pojawia się Felix, ma się weselić, a Bond ma być drużbą.

No ale w międzyczasie polują na Sancheza, barona kartelu narkotykowego.

A polowanie jest iście krwawe i brutalne. Bo widzicie, jest to ten film, gdzie Bond nie ratuje świata przed trzecią wojną światową, czy ekscentrycznym megalomanem miliarderem. Nie, on po prostu chce dorwać skurwysyna.

Bo skurwysyn Sanchez okalecza ciężko Felixa i zabija jego żonę. Bond więc staje się Rogue Agentem i ma gdzieś zadanie dane mu przez M.

Mówiłem, ze jest krwawo i brutalnie? Jasne, zdarzyły się już wcześniej elementy pomniejsze gore, jak facet przemielony przez maszynę śnieżną w “Tajnej służbie jej Królewskiej Mości”, czy przemielony przez turbinę w “Zabójczym Widoku”.

A tutaj? Mamy obgryzanie przez rekina (dwa razy), wyrywanie na żywca serca (to akurat offscreenowe jest, na szczęście), eksplodujące głowy, batożenie, nabijanie na wózek widłowy, mielenie kruszarką del Toro, spalanie żywcem, gwałt zbiorowy (offscreen).

Film wyjątkowy, bowiem Bond przestaje być agentem. Ale pomagają mu Q i Pam Bouvier. Znaczy pomaganie wygląda tak, ze on każe im cały czas spadać, a oni kombinują, jak mu pomóc. Tak, oglądamy więc męskiego macho który chce działać samodzielnie, a równocześnie perypetie tej dwójki, którzy robią wszystko, by utrzymać przy życiu naszego bohatera.

Pam to niezła laska, chyba najlepiej wyszkolona i kompetentna towarzyszka Bonda jaka pojawiła się do tej pory. Jest wojskową pilotką, nosi kamizelkę kuloodporną, dobrze się bije, wyśmiewa małą kuśkę Bonda (znaczy jego Walthera) i demonstruje swojego shotguna. I tak, ratuje Bonda. Przez co jego męskie ego cierpi. A że lubię dziewczyny w krótkich włosach, to i lubię ją.

licence-to-kill-02

I byłaby dobrą postacią, gdyby nie była jeszcze tak głupio zazdrosna o Bonda.

Jak napisałem, film krwawy, mroczny, dużo trupów, mało humoru. Dlatego niektórzy nie znoszą tego filmu…

Bond jako zabawek używa kamerę przerabianą na karabin snajperski (z blokadą na odciski palców) i wybuchową pastę.

Główny zły ma kilku pomagierów, ale oprócz obłąkańczego del Toro (jeden z pierwszych jego filmów), reszta może być. No okey, pseudo-pastor (ma na nazwisko RZEŹNIK! Znaczy Butcher) jest specyficzny, i przeżywa.

Związek pomiędzy Sanchezem, a Dario (del Toro) jest specyficzny. Czy to tylko ja, czy faktycznie coś jest pomiędzy tą dwójką? Głaszczą się po policzkach, obejmują, całują, nie wiem czy to bromans, czy Sanchez jest biseksualny, czy jeden drugiego usynowił.

Jest też krótki epizod, jak Bond wpada w łapy Shang Tsunga. Shang Tsung jednak spieszy się najwyraźniej na turniej Mortal Kombat w Zaświatach, gdyż zagryza sobie cyjanek.

Shang Tsungowi przez chwilę pomaga Króliczek Playboya. Jaki jest sens w wynajęciu do sceny na 30 sekund Króliczka Playboya, który na dodatek jest w pełni ubrany? A dla tych co płaczą nad sensem, Diana Lee w stroju naturalnym:

dianalee

Handel narkotykami odbywa się poprzez program telewizyjny, taki w stylu “dajcie nam pieniądze na zbawienie waszej duszy”. Sprytne.

W ogóle ostatnia sekwencja pościgu z potężnymi 18-kołowcami, pomimo upływu lat, to robi jednak wrażenie.  I nawet nie przynudza.

Pierwszy Bond w którym 007 wygląda na tak zmasakrowanego na końcu filmu. Naprawdę, niezniszczalny Bond tak źle jeszcze nie wyglądał…

bondblood

Była też gra na komodorku, “Licence to Kill”. Lubiłem ją, chociaż da się ją przejść w 7 minut 😛

Kurde, ten film mi się podobał. Może dlatego, że tak całkowicie zerwał z poprzednimi filmami?

No ale pożegnamy się już z Daltonem. Z powodu zawirowań prawnych, następny Bond dopiero za 6 lat, sławny “GoldenEye” z Brosnanem.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *