[Recenzja] Jalizar – City of Thieves

image description

 

“Jalizar: City of Thieves”, to 200 stronicowy podręcznik opisujący tytułowe miasto. Co też znajdą na jego stronicach miłośnicy Bestii i Barbarzyńców, oraz Savage Worlds? Wiele, bardzo wiele. Podręcznik wręcz kipi swoją zawartością, dostarczając wiele informacji fabularnych, jak i mechanicznych.

Jalizar (zwane też Miastem Złodziei, Miastem Szarych Wież, Kwiatem Północy, Ostatnią Panią Valków) to jedne z najstarszych miast, jakie istniej w świecie Bestii i Barbarzyńców. Jego historię (tą znaną z legend, jak i bardziej prawdziwą), codzienne życie mieszkańców, ich zwyczaje religijne, modę, konflikty, ciekawe miejsca i główne rodziny kupieckie poznajemy bardzo dobrze. Jedna czwarta podręcznika to fabularny opis miasta, który powinien zadowolić wszystkich miłośników lubiących czytać materiały settingowe. Znajdzie się też tutaj ciekawa zasada mechaniczna dotycząca przerabiania zębów swoich przodków (pierwotni mieszkańcy Jalizar to Lud Kurhanów) na kości do gry, które przynoszą szczęście (albo pecha) prawowitemu właścicielowi.

jalizar1

Jeżeli kogoś interesują głównie nowe zdolności, nie powinien się też czuć rozczarowany. W podręczniku znajdziemy więc nowe zawady (w tym moja ulubiona: Ostry Język), nowe przewagi (w tym, jakże inaczej, związane z płaszczem, bo czym byłby złodziej bez płaszcza z kapturem), kilka dodatkowych zasad związanych z kalectwem, żebraniem (i innymi rzeczami jakie robi się w złodziejskim fachu, jak śledzenie, kradzież kieszonkowa, fałszerstwo i inne), oraz informacje dotyczące współpracowania z poszczególnymi gildiami. Poświęcono też trochę miejsca Magii Kanałów, którą może uprawiać każdy Czarnoksiężnik odwiedzający Jalizar, i na którego zwrócą uwagę mroczne, bluźniercze potęgi przebywające pod miastem (ktoś z Ostrym Językiem, nazwałby je pewnie Gównianymi Potęgami).

Nie zapomniano też o Alchemikach Lotosu, oraz tych, co podążają Ścieżką Oświecenia. W końcu w Jalizar żyje wielu Lohobańczyków, i nigdy nie wiadomo, kiedy spotka się mnicha, albo skorumpowanego przez Magię Kanałów zimnego mordercę, który zszedł ze Ścieżki Oświecenia.

jalizar2

Mamy oczywiście też nowy sprzęt (płaszcze i sztuczne nogi tutaj wiodą prym), a dla chcących bawić się w handlarzy dodano mini-zasady dotyczące zabawy w poważanego kupca.

Połowa podręcznika to księga Mistrza Gry. Zawarte tutaj są porady opisujące jak prowadzić w Jalizar (według mnie, są to bardzo dobre porady dla początkujących MG, strzelam, że weterani raczej już będą większość z tego znali), jak i kilka dodatkowych modyfikacji, które można wprowadzić na swoją sesję, jeżeli MG tego zachce. Mamy więc premię dla odgrywaczy, którzy dobrze powiedzą przeciwnikowi, kim była jego matka, i co robiła zapuszczając się do stajni. Mamy też zasady składania przysiąg (głównie dla samych siebie, jak “Na Croma, jutro twoje ścierwo będzie leżeć pod bramą!”). No i moje ulubione, zasady dotyczące sympatii, zakochania, nieszczęśliwych miłości, i całej tej romantyczności pod znakiem pulpy.

jalizar3

Nie samymi poradami MG żyje, dlatego też zostają przed nim odkryte wszystkie tajemnice Miasta Złodziei. Dostajemy więc wgląd w najważniejsze organizacje, jak i w potęgi żyjące pod miastem.  Dostaniemy też opis wielu stworów, typowych bohaterów niezależnych, jak i kilku tajemniczych mieszkańców Jalizar (jednego z nich można znaleźć w przygodzie PWYW Grains of Dead).

Miłośnicy losowości, czy tez staroszkolnego grania, dostają do dyspozycji kilka generatorów – miejsc, pułapek, przypadkowych ludzi, Wszystko oparte na kartach lub kościach. Ale najważniejsze chyba, dostajemy też zasady do poruszania się po kanałach.

jalizar4

Kanały to sam w sobie nie taki mały rozdział, gdzie mamy umieszczone wszystkie najważniejsze zasady dotyczące poruszania się po tym nieprzyjaznym obszarze. Dowiemy się, jak sprawdzić, czy bohaterowie się nie zgubili, albo czy nie natrafili na coś wyjątkowo paskudnego i głodnego.

Czy warto inwestować w Jalizar? Jasne że warto. Sam, chociaż głosowałem na Gladiatorów w ostatniej ankiecie, chętnie bym ujrzał ten podręcznik po polsku, jako uzupełnienie kolekcji Bestii i Barbarzyńców. Umberto Pignatelli odwalił naprawdę kawał dobrej roboty.

 

6 thoughts on “[Recenzja] Jalizar – City of Thieves

  1. Piotr

    Jedna uwaga: Jalizar nazywane jest The Rotten Flower of the North, czyli Zgniłym Kwiatem Północy. Anyhow, dodatek zaiste zacny. Szkoda, że nie udało mi się go dorwać w kopi fizycznej i musiałem PDFa kupić na DTRPG.

    Reply
    1. Beamhit Post author

      Obydwie nazwy są poprawne. Ta pierwsza to historyczna i poetycka, “Zgniły” dodawany jest złośliwie, i ma to na celu podkreślenie upadku i degeneracji miasta 😉

      Reply
  2. karp

    Świetny dodatek, jak dla mnie nawet pół oczka lepszy od podręcznika głównego. Aż nie mogę się doczekać Tricarnii.

    Reply

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *