Na pokładzie Exalted część 11

tumblr_o21nwihyCR1uh4yaro1_1280

Kolejna sesja (chyba jubileuszowa, bo 20) za nami, kolejny raport. I trochę zmian – przechodzimy z notek z fejsbuka znowu do publikowania na blogu.

Tym razem drużyna ma okazję skonfrontować się z tajemniczym slicerem Root oraz odwiedzić zapomniane sanktuarium Jedi. Druga część raportu zawiera spojlery do przygody “Chronicles of the Gatekeeper”, ale zostaniecie (jeżeli to kogoś interesuje) ostrzeżeni w odpowiednim momencie.

wjp7h9i_GCA

Drużyna starała się przemyśleć sprawę, co zrobić z tajną kryjówką Falko oraz co zrobić z Root, który najwyraźniej bardzo się nimi zaczął interesować (i Gelem Marcolfem). Po  dłuższej dyskusji oraz zaproszeniu i zapoznaniu się ze zdaniem Herne (który był bardzo zainteresowany zabezpieczeniami Root, jakie podobno zamontował w tamtej bazie), drużyna postanowiła sprawdzić i przeczesać spuściznę po Falko. Przy okazji drużyna w końcu postanowiła się dowiedzieć, dlaczego Herne ma jedną rękę bezwładną.

Herne: Jestem uczulony na cybernetykę, taka odmiana rzadkiej choroby.

Bez większego problemu podlecieli pod stary opuszczony kompleks fabryczny. Po przeczesaniu terenu (na pokładzie pozostały tylko Jade i Kaya, z drużyną natomiast ruszył Herne) został odnaleziony jakiś niezbyt wysoki bunkier z dużą bramą wjazdową zabezpieczoną jakimś terminalem. Herne zabrał się do roboty i stwierdził, że jak na robotę legendarnego Root, to była jakaś fuszerka (brzmiał trochę na rozczarowanego). Dalsze ostrożne przyczesywanie budynku zaprowadziło naszych herosów do dużego pomieszczenia z dwoma transporterami A-A5.

A-A5_heavy_speeder_truck

Trast A-A5 Heavy Speeder Truck

Oprócz transporterów, troje drzwi na przeciw, pary schodów na wyższy poziom, nie było tutaj widać nic więcej ciekawego. Ale Ree stwierdziła, że te transportery wcale nie wyglądają na takie, które by stały tutaj od dłuższego czasu. jakby na potwierdzenie jej obserwacji, za kamiennych balustrad z wyższego poziomu wyłoniło się kilku ludzi z bronią gotową do strzału. Nie wyglądało to za ciekawie. Ale przynajmniej nikt jeszcze nie pociągnął za spust.

Chwilę później za drużyną przyszła Kaya… Trzymająca na muszce Jade! Co tu się kurwa wyrabia?

Wywiązała się rozmowa pomiędzy Kayą i Hernem. Okazało się, ze niebieski mały Chiss wcale nie nazywa się Kaya… Tylko to Root we własnej osobie. Od dłuższego czasu chciała przejąć Herne, ale nie miała ku temu okazji. Najwyraźniej tych dwoje slicerów już od ponad roku ścierało się ze sobą w sieci. Okazało się też, że jest starsza (ale jej drobna budowa ciała pozwala udawać jej słodkie dziecko) i tak naprawdę nie jest siostrą Falko. Wszystko było grą, na którą nabrała się cała drużyna.

Root chciała wymienić Herne za Jade. Powiedziała, że nie chce niczyjej śmierci tutaj, gdyż drużyna to bardzo przydatne narzędzie. Najbardziej chyba zrozpaczona była Roxy, która przecież czuła dużą mięte do Herne i Jade.

Roxy: Chcesz się wymienić?
Herne: Tak, oczywiście, tak będzie najlepiej w tej sytuacji.
Roxy: Nie zostawimy ciebie tak… Odbijemy ciebie…
Herne: Zaufaj mi Roxy.

Jade i Herne ruszyli ku sobie. Kiedy już się prawie mijali, Herne powiedział coś w stylu “najlepsze w byciu kaleką jest to, ze nikt ciebie nie docenia”. W tym momencie uniósł swoją lewą bezwładnie zwisającą rękę do góry (Ree się skapnęła, że użył Mocy do tego), rozerwało się na niej ubranie i zostały wystrzelone jakieś pociski. Chwilę później ostre białe światło oślepiło wszystkich i zaczęła się strzelanina.

Shootout_at_StarForge_Station

Co to była za walka. Nikt prawie nic nie widział, ale każdy starał się coś trafić. Roxy starała się ostrzeliwać górę. Ree postanowiła osobiście odwiedzić wyższy teren i zaczęła się tam przedzierać swoim mieczem świetlnym. Pechowo jednak jeden z najemników wykopnął jej broń, która poleciała z powrotem w dół. Niewiele się namyślając Ree skoczyła za nim bardzo bolesnym w skutkach skokiem bohatera. Herne używał Mocy, by wyrzucać kolejnych przeciwników kryjących się za balustradą. Nieuzbrojona Jade schowała się za transporterami. Ekhri chciał sprzątnąć Root, ale nie trafił. Zaszarżował więc na nią, a ta wykorzystała jego masę i pęd przeciwko niemu, i rozłożył się jak długi. Root ruszyła dalej, ale na odchodne boleśnie trafiła naszego ex-komandosa śmierci (jeden z dwóch krytyków jakie zaliczył w tym starciu). Spark ostrzeliwał się z pozostałymi najemnikami, ale kiedy zauważył Root, postanowił załatwić ją z ogłuszających. W końcu Root otoczona przez Ekhriego I Sparka padła od ciosu tego drugiego, ale przed snem poczęstowała go kopniakiem w krocze. Chwilę później niedobitki od Root się poddały i wycofały się z bunkra.

W bunkrze nie było nic ciekawego, oprócz transporterów. Było jasne, że była to tylko pułapka, pytanie tylko co należało zrobić z Root (ponoć Imperium płaciło przynajmniej 20000, Ekhri chciałby powyrywać jej ręce, Ree chciałaby oddać ją Gelowi, Herne chciałby pogadać, Roxy chciałaby… puścić wolno). Drużyna zebrała się więc na stare lądowisko,a Ekhri i Spark zabrali się za prowadzenie dwóch A-A5.

Ekhri: Od dzisiaj jestem rasistą, nienawidzę wszystkich Chissów!

Później, kiedy Root już doszła do siebie, można było ją przesłuchać, pogrozić jej, wyciągnąć jakieś informacje i zdecydować co zrobić z nią dalej. Root jednak stwierdziła, że lubi być przygotowana na każdą ewentualność, ze zna ich (naszą drużynę znaczy się), lepiej, niż oni sami siebie znają, i ze planuje dwa ruchy do przodu. Powiedziała też, że Gel Marcolf to przydatne narzędzie, oraz że wcale nie ma zamiaru krzywdzić kogoś takiego jak Herne. bo takich geniuszy się nie krzywdzi. Nie była już tym słodkim dzieckiem, które używało imienia “Kaya”. Była to zimna, inteligentna i amoralna dziewczyna.

Jej kartą przetargową miało być to, że… Że wiedziała, że brat Roxy tak naprawdę żyje. I że Herne o tym też wie. I że może odszukać dane mówiące o tym, gdzie w najbliższym czasie ma odbyć się transport Jessie’go Kaine.

13244879_572358322924977_3095805271907013801_n

Jessie Kain, miał ponoć nie żyć

Najwyraźniej coś musiało być na rzeczy, bo zdenerwowany Herne wyszedł z pokoju. Ruszyła za nim Roxy. Z rozmów pomiędzy nimi wynikało, że faktycznie Herne zdawał sobie sprawę, ze jej brat naprawdę żyje. Ale ukrywał ta informację przed nią. Nastąpiła bardzo melodramatyczna scena. Takie wiecie, z hasłami “nie wiem czy mogę być z tobą” i inne takie pierdu pierdu z wyciskaczy łez. Było widać, że Herne jeszcze coś gryzie.

W końcu stanęło na tym, że Root zostanie wypuszczona (ale zapowiedziała, że nie odpuści sobie zdobycia Herne). Powiedziała, że w najbliższym czasie przekaże dane o transporcie Jessie’go. Ostrzegła też, że nie tylko ona szuka Herne. Inkwizytor Nolah również jest nim zainteresowany. Oraz, że ostatnio też dla Inkwizytora pracowały Wdowy.

Kiedy odeszła Root, Herne postanowił najwyraźniej zrzucić z siebie cały ciężar, by powiedzieć Roxy jak było naprawdę z jej bratem, i czy po tym naprawdę chce być ona z nim dalej. Jessie był rebeliantem i uczniem Herne, ale zaczął zadawać się z bardziej radykalnym odłamem Rebelii. Jessie był na misji, która miała zniszczyć pewną placówkę Imperium, ale przy okazji miało zginąć wielu niewinnych cywili. Herne się temu sprzeciwiał, i w ostateczności sam sabotował pojazd Jessie’go. Pod koniec rozmowy zapłakana Roxy stwierdziła, że jednak nie chce go tracić.

Tutaj zaczynają się spojlery do “Chronicles of the Gatekeeper”.

KnVOEg9

Po odpoczynku i dojściu do siebie, postanowiono w końcu wsadzić drugi kryształ Strażnika Bramy. Ree stwierdziła, że to będzie dobre ćwiczenie dla Roxy. Strażnik Bramy zdobył więc dalsze wiedzę, oraz mógł się podzielić tym, co wiedział o dalszych losach Suljo Warde.

Suljo Warde faktycznie przewidywał kolejne zdrady wśród Neimodianów, co było powodem wielu aresztowań na Cato Neimodia. Suljo przewidział też, że rozmowy o zawieszeniu broni to tylko przykrywka, i że w najbliższym czasie dojdzie do kolejnego zdradzieckiego ataku ze strony Neimodianów. Chciał przekonać swoich dwoje towarzyszy, ale ci go nie słuchali. Dlatego podczas rozmów pokojowych zaatakował pierwszy i pozabijał prawie wszystkich dyplomatów. Rzucili się jednak na niego jego towarzysze, których pokonał i zabił (tak twierdzi Strażnik Bramy… Ale w pałacu było tylko jedno ciało Mistrza Jedi!). Został jednak śmiertelnie ranny i postanowił uciec na Moraband (legendarną planetę Sithów), które ze swoich tylko znanych pokręconych powodów wybrał na miejsce swojego spoczynku.

Okazało się, ze dane na temat Moraband zostały wykasowane ze wszystkich możliwych danych. Po prostu taka planeta nie istniała. Strażnik Bramy stwierdził, że być może na drugim księżycu Delriss znajdą dane do skoku na Moraband. Tam kiedyś znajdowało się dobrze ukryte Sanktuarium Jedi. Problem polegał jednak na tym, że księżyc był cały pokryty jednym wielkim oceanem.

Drużyna postanowiła się przygotować. opchnęła cały zebrany sprzęt z bunkra wraz z dwoma transporterami u Szarego, w zamian zakupili Pojemnik z Bactą, cztery kombinezony do głębokościowego nurkowania (ponoć Sanktuarium znajdowało się 1000 metrów pod poziomem wody) oraz spłacili część długów Roxy.

bakta

Od pierwszej sesji planowali zakup…

Jeszcze tylko Ekhri postanowił zabrać “F” na statek (no bo teraz masz wolne, a wiesz, jak ostatnio się skończyło, gdy mnie przy ciebie nie było…) i można było odwiedzić Delriss (tutaj dane były łatwo dostępne). Podróż miała trwać 48 godzin, więc drużyna mogła się oddać wylegiwaniu się w Baniaku Bacta, albo wylegiwaniu się na swoim partnerze lub na wyszukiwaniu nowych miejsc na Exalted, gdzie się jeszcze tego nie robiło. Ekhri na “F”, Ree na Sparku i Roxy na Jade.

tumblr_o206egvVIC1uederdo9_1280

Przygody na (S)Exalted wyglądają tak

W końcu drużyna mogła odwiedzić drugi księżyc Delriss. Na powierzchni planety było widać tylko wzburzone wale i sylwetki gigantycznych wodnych stworów. Statek co prawda nie był przygotowany do pływania, ale nie było to niemożliwe. Roxy, pomimo problemów, dopłynęła do Sanktuarium. Nie było widać, by były tu jakieś ślady życia.

Jade w towarzystwie Ekhriego i Sparka opuściła pokład i starała się otworzyć wrota do doku, a później uruchomić zasilanie w Sanktuariam. Udało się to zrobić wszystko bez większych problemów, i drużyna ruszyła na przeczesywanie oświetlonego kompleksu (Tylko “F” została na pokładzie).

Kompleks był opuszczony, ale nie natrafiono na żadne ślady życia, ani nie znaleziono żadnych ciał. Był raczej w kiepskim stanie, na dodatek trudno się po nim poruszało, bo był przechylony w jedną stronę.

Pierwszym ciekawym pomieszczeniem okazała się biblioteka. Niestety, większość zwojów i ksiąg nie nadawała się do niczego (podobnie jak tutejsze komputery). Ale drużyna miała nadzieję odszukać tutaj coś ciekawego. Opuszczając pomieszczenie, drużyna wzbogaciła się o następujące pozycje:

– “Historia Świątyni Jedi”
– “Pamiętnik Separatysty”
– “Pełna specyfikacja techniczna lekkiego myśliwca Delta-7 Aethersprite”

Drużyna dotarła do hangaru, gdzie znajdował się jeden z myśliwców Delta-7. Wbudowany w niego astromech droid był zniszczony, ale można byłoby było przejrzeć jego dane na temat różnych skoków (służył za komputer nawigacyjny).

Jedi_Starfighter_EpII

Delta-7 Aethersprite

Bingo! Udało się wyciągnąć koordynaty na Moraband. trochę przestarzałe, ale jak się nie ma co sie lubi, to się lubi co się ma. Niestety, w tym momencie zatrzęsło całym kompleksem, i przerażona drużyna zobaczyła, jak w oddali jakieś przerośnięty bydle przegryza się przez jeden z tuneli. Najwyraźniej kogoś rozdrażniły światła w opuszczonym Sanktuarium.

ICadZX85_uM

Fuck Fuck Fuck!

Należało się szybko ewakuować, ale nie było łatwo.  Co chwilę kolejne wstrząsy zwalały drużynę z nóg. Najgorzej było już pod sam koniec, kiedy rozerwało się poszycie w przejściu i mocny strumień wody prawie potopił naszych milusińskich. Ree straciła nawet przytomność i swój miecz świetlny. Ale na szczęście udało się go odzyskać.

Powrót na statek wcale nie oznaczał końca problemów. Najpierw trzeba było się przebić przez bramę w dokach, a później uciec przed potworem, który po rozwaleniu Sanktuarium, postawił jeszcze coś małego wrzucić na ząb. Ekhri starał się z działka opóźnić pośćig (strzelanie pod woda nie szło jednak tak łatwo), a Roxy i Spark starali się wyprowadzić maszynę w powietrze. Ale się udało!

Kolejne dwa dni później Exalted przybywa na Moraband…

Moraband

Morabnad

I tyle. Co drużyna odkryje na Moraband i co się stało z Suljo Warde, o tym na kolejnej sesji.

Beamhit

3 thoughts on “Na pokładzie Exalted część 11

  1. Viluir

    Kokpit! Nie robili tego jeszcze w kokpicie! 😛
    No i szkoda, że nie dało się wspólnie pływać zbiorniku z bactą.

    Ale sesja była szalona, do tego te cholerne rzuty na Resilience… xD

    Reply
  2. Stryk

    Wszystko, wszystkim ale dlaczego, kosmita na pierwszej ilustracji próbuje strzelać z rozładowanego MG 34 ?

    Reply

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *