Tag Archives: Beamhita Zalicza

[Beamhit Zalicza] Mass Effect 2

mass_effect_2_wallpaper_by_zeebow14

Dużo czasu minęło, od kiedy coś wrzucałem na bloga. Ale życie się ostatnio prostuje, coraz więcej czasu powinienem mieć, więc i jest nadzieja, ze nie ograniczę się tylko do facebooka.

Przeszedłem w końcu “Mass Effect 2”. I to właściwie przeszedłem jakiś miesiąc temu, ale dopiero teraz mam czas, by zgodnie z tradycja, napisać parę słów o grze. To taki mój mały hołd dla gry, którą przeszedłem w całości.

Z ciekawostek, pierwszą część ukończyłem jakieś 1,5 roku temu (tutaj krótkie sprawozdanie, uwaga, goły Wrex). Stan gry jednak mam zachowany, więc śmiało przeniosłem go na podboje do drugiej części gry. I tak moja FemShep mogła stanąć drugi raz do boju o przyszłość galaktyki.

Gra to taka ulepszona jedynka, bez zbierania złomu i ujeżdżania Mako, z lepszą grafiką i z większą ilością bohaterów niezależnych. To również trochę większa nieliniowość, możliwość tracenia towarzyszy w finalnej walce (a nawet stracenie Sheparda), więcej DLC. Chwalę też sobie polski dubbing, a co mi tam. Niestety, musiałem trochę przez to namieszać w plikach, bo dwa wielkie DLC nie zostały spolszczone, i miały kłopot z uruchomieniem. Ale się udało, galaktyka uratowana po jakiś 40 godzinach gry. Zdecydowanie lepsza od części pierwszej.

Strzelam, że większość wie o czym jest gra, nie będę się tutaj więc rozpisywał. No, może tylko dopiszę, że gra powinna nazywać się “Family Effect 2”, bo co drugi quest enpeceta był związany z rodziną. Zazwyczaj jakiś tatuś okazywał się wredną gnida, albo córka była morderczynią, albo ogólnie wszyscy cierpieli, bo rodzina, lub jej brak. No serio, kłopoty z rodziną mają – Jackob, Miranda, Samara/Morinth, Tali i Thane, Grunt nie ma klanu, co trochę go to męczy, natomiast Jack w ogóle miała zjebane dzieciństwo. A Kasumi straciła ukochanego. Masa na Sukces, odcinek 2034.

Może w zamian, jak kogoś to zainteresuje, kilka uwag z mojej strony o poszczególnych bohaterach.

Garrus3

Garrus Vakarian – nasz młody oficer z części pierwszej przestał być gliną,a został skrzyżowaniem batmana z punisherem. W trakcie rekrutacji dorabia się seksownych blizn, na dodatek tak fajnie kalibruje działa, że został łóżkowym wybrańcem dla mojej FemShep. Lubię gościa, bo i czemu nie? Niestety, lodzik tylko bez połyku, bo człowiek może dostać reakcji alergicznej od nasienie turianina. Ale miłość przezwycięży wszystko.

Grunt_Character_Box

Grunt – czyli wyprodukowany, a nie zrodzony, wojownik Krogan. Maszyna śmierci z problemami dorastającego nastolatka. To takie skrzyżowanie wikinga z orkiem, dlatego pewnie jest tak popularny wśród niektórych graczy. Chce walczyć i zabijać, to mu wystarczy. Osobiście, ani mnie on ziębi, ani nie grzeje. Ot, dobry szarżujący tank wychowany w probówce.

jack___subject_zero_by_madspike-d4rnemm

Jack – czyli eksperyment, który wyrwał się na wolność. To taka Akira czy inny Tetsuo Shima, tylko że penisoujemna. Wycierpiała wiele, była męczona, najprawdopodobniej też gwałcona, przeprowadzano na niej wiele nieetycznych eksperymentów. To chodzące na dwóch nogach skurwysyństwo, ale ma do tego pełne prawo. Minus? Jest biseksualna (albo po prostu rżnie wszystko, na co ma ochotę), a mimo wszystko nie da się jej zaciągnąć do łóżka FemShep. Buuu… Ale i tak ją bardzo lubię.

Jacob_Character_Box

Jackob Taylor – pierwszy członek naszej załogi. Po prostu sobie jest. Zawsze mówi co ma na myśli, ale tak ogólnie, to mam do tej postaci neutralny stosunek. Mimo że pracuje dla Cerberusa, to wydaje się prawym człowiekiem – co widać chociażby przy tym, jak się wkurza na swojego starego, który założył sobie harem z seks-niewolnicami.

Miranda_Character_Box

Miranda Lawson – taka nasza “femme fatale”, ale nie wyda się całkiem złą osobą. Spłodził ją tylko ojciec (takie rzeczy tylko w przyszłości), posiada najlepsze geny, jest ona super we wszystkim, na dodatek jej super tyłek podkreślany jest przez jej obcisły strój. No i co z tego? Średnio przepadam za tą postacią, może też dlatego, że jak na “super-laskę”, to w ogóle nie jest w moim typie?

maxresdefault

Mordin Solus – nasz pokładowy lekarz, naukowiec i żołnierz w jednym. Bardzo fajna postać, odpowiedzialna za genofagium na Kroganach, cała też pokryta w bliznach i z urwanym jednym rogiem. Szybko gada, i jest całkiem sympatyczny. No i jego porady, jak uprawiać seks z turianem. Podesłał nawet prospekty z zalecanymi pozycjami dla seksu ludzko-turiańskiego. Co moja FemShep by bez niego zrobiła na pokładzie? Dostałaby pewnie uczulenia, przekręciła się i byłby game over.

Morinth002

Morinth – to taki Nosferatu z Wampra Maskarady. A że nie lubię wampirów, padła trupem. Sorry, wybrałem matkę. Seks z nią zabija, Memy twierdzą, ze to najlepsze możliwe samobójstwo w przyszłości.

samara_me3_4

Samara – czyli skrzyżowanie wiekowej matrony z Sędzią Dreddem. Przy okazji matka Morinth i jej zabójczyni (w moim gameplayu). Co mogę powiedzieć? Kolejna postać która mnie ani nie ziębi, ani grzeje. Pewnie dlatego, że nie spuszczam się nad bohaterami a’la Sędzia Dredd. Ale Sędzia Dredd i tak lepszy od Nosferatu.

ME_tali_charshot

Tali’Zorah nar Rayya – kolejna bohaterka ponoć z dużą ilością miłośników, ale ja się do nich nie zaliczam. O, taka cierpiąca rasa, całe życie w kombinezonach, przy okazji stworzyli Gethy i dupa z tego wyszła. Zamiast leżeć i się obżerać łakociami, gdy zniewolone SI miało zapindalać na ich luksusy, to dostali kopa w tyłek od swojego dzieła. I teraz się wleką przez galaktykę. A Tali to taki mechanik pokładowy, ujdzie.

Thane_Character_Box

Thane Krios – buhuhu, jestem umierającym zabójcą z religijnymi zapędami, buhuhuhu, dlaczego syn sprawia mi kłopoty, buhuhuhu… Wiem, że jest kilka miłośniczek pana żaby, ale mnie jego historia nie rusza. Może być, ale mam ciekawsze postacie jak dla mnie w drużynie.

Legionstanding_pc

Legion – czemu ta zajebista postać pojawia się tak późno? Uwielbiam w tym gościu (w tych gościach?) wszystko – od designu (ta przestrzelona na wylot klatka piersiowa, fragment pancerza Sheparda wkomponowany w naramiennik), logicznego myślenia, rozmów, po ciężką snajperkę. Duży LIKE ode mnie.

Kasumi_Character_Shot

Kasumi Goto – nasza złodziejka z DLC. Kolejna postać która mnie nie ziębi, ani nie grzeje, ale miłośnicy ninja są pewnie zachwyceni. Jej misja na dodatek strasznie pokazuje ograniczenia programowe silnika Mass Effect 2. Napad stulecia… Jasne… Tak naprawdę tylko liniowe łażenie po mapie i zastrzelenie kilku delikwentów. A szkoda. Fun Fact – w zbiorze głównego bossa znajduje się ogr z Dragon Age.

Zaeed_Character_Box

Zaeed Massani – druga postać z DLC. W przeciwieństwie do Kasumi, to ja tego starego pryka uwielbiam. No i przeżył strzał w głowę. Podobało mi się też, jak moja FemShep przywaliła mu w ryło. Ostro było. Fajny koncept, fajny design, fajne wykonanie, i fajna misja dla bohatera. Jego facjata aż mi nawet posłużyła dla pewnego starego najemnika w nowej kampanii w Star Warsach.

I tyle jeżeli chodzi o oddział. Jasne, jest jeszcze Joker i Edi (uwielbiam ich rozmowy), jest słodka Kelly Chambers, jest tajemniczy i fajny Człowiek Iluzja, przez chwilę biegamy z Liarą, lubię też rozmowy z moimi inżynierami, czyli Kennetha i Gabi. I kilka innych postaci, w tym te które powracają z jedynki. Ale to tyle z mojej strony.

[Beamhit Zalicza] Fallout Fixt

fallout

Powtórzę to, co napisałem na fejsie. Jedyną zaletą z odpalenia “Fallout Shelter” było odpalenie pierwszego Fallouta i przejście go. Ponownie.

Nie będę ściemniał – pierwszy Fallout to jedyny Fallout jaki kiedykolwiek przeszedłem. I to kilka razy. W dwójkę grałem długo, ale nie doszedłem jakoś do napisów końcowych. Podobnie trójka. Tactisca prawie skończyłem, ale że grałem w trybie bez sejwów (bo dwa razy więcej pedeków), to podczas ostatniej misji (dwuczłonowej), zawiesiła mi się gra przed finałem, i mi się jakoś odechciało.

No ale cóż, trzeba kiedyś się wzią(ś)ć i przejść tą serię, więc czemu nie teraz. Dziękuję ci nudny “Fallout Shelter” przynajmniej za to.

Nie grałem jednak w klasycznego suchego Fallouta. Skoro są różne projekty poprawiające grę, to czemu z nich nie skorzystać? Ja zainstalowałem sobie Fallout Fixit. Bez problemu działa z wersją z GoGa (BTW właśnie tyle też co Fallouty powróciły tam do sprzedaży).

Gra nie zestarzała się tak, jak chociażby Syndicate, jest to w pełni grywalny produkt, który dalej dostarczył mi trochę frajdy. I trochę mi straszno, jak sobie uświadamiam, że wcześniej w grę grałem 18 lat temu. Tak, Fallout już 30 września będzie pełnoletni.

Nie wiem czy jest sens coś więcej rozpisywać się o grze, skoro chyba prawie każdy ją zna. Dlatego może parę słów o wersji Fixt.

– Znalazłem szpiega Dzieciaków wśród Uczniów Apokalipsy i doniosłem policji na Iguana-Boba. Czyli nieskończone questy są teraz skończone.

– Początkowe otagowanie umiejętności da ci startowy sprzęt do tych umiejętności. Energy Weapons da ci na starcie pistolet laserowy na przykład.

– Twoi pomagierzy mogą zmieniać pancerz i zdobywają poziomy.

– Dogmeat ma inną skórkę niż reszta psów, więc się wyróżnia.

– Są dzieci. Jak wiadomo nasze biedne serca nie mogą znieść tego, że ktoś wirtualnie może usmażyć gdzieś jakiegoś bachora złożonego z zer i jedynek, toteż wszystkie sprzedawane obecnie wersje nie mają dzieci. Fixt jest dla takich skurczybyków jak ja. A poważnie – wolę myśleć, że nie strzelam do dzieciaków, bo to mój wybór, a nie, że to zakaz programistów.

– Grupa uderzeniowa z Bractwa towarzyszy nam na wszystkich poziomach Wojskowej Bazy.

– Grając kobietą zaciągnąłem Tandi do łóżka.  Chyba w oryginale tego nie było.

– Poprawiono zakończenia – widziałem dobre zakończenie dla Necropolis, dobre zakończenie dla Uczniów Apokalipsy i dobre zakończenie dla Hub.

– Poprawiono grafikę.

– Gra z 5 razy wywaliła mnie do Windowsa, kilka razy zniknął przycisk od ekwipunku (należy wyjść z gry i wejść jeszcze raz), dziwnie zachowywały się czasami pola siłowe w Bazie Wojskowej (Niby pisało że zneutralizowałem i dostałem 50 expa, ale pole nie znikało). Więcej grzechów tej wersji nie pamiętam.

A teraz pozostaje mi tylko odpalić i przejść w końcu drugiego Fallouta.