Tag Archives: Techniki RPG

Więźniowie Narracji

Tharizdun

Może to znacie , może nie. Sesja miała się odbyć normalnie jak co tydzień, wszyscy zjawili się oczywiście na umówione spotkanie, miało być pięknie jak zawsze.

A wychodzi kupa. Może to ciśnienie, może MG się nie przygotował, albo boli go ząb. Może po prostu nikomu tego dnia nie chciało się grać, albo jeden element na sesji spowodował, że zaczął się zjazd na równi pochyłej. Albo MG bardzo źle dobrał przeciwników i skończyło się jednym wielkim TPK. Albo macie czternaście lat i zgwałciliście właśnie postać jedynej waszej graczki, bo 40-letni bezrobotny erpegowy guru wam wmówił, że tak jest realistyczniej.

Do czego porównujecie sesję RPG? Zazwyczaj pierwszą odpowiedzią jest: Teatr. Później pada też hasło: Film, Powieść, Komiks. Są też oczywiście inne porównania, które w tym przypadku pominę. Ale co różni RPG?

Jedną bardzo istotną różnicą jest to, że autor powieści (lub sztuki) i scenarzysta zawsze może zmienić to, co już nabazgrał. Stara niepisana prawda o RPG zaś mówi, że to co się już wydarzyło na sesji, wyryte jest w kamieniu.

Gówno prawda wam powiem.

Jesteśmy ludźmi i jako ludzie mamy prawo się mylić, przyznać się do błędu, i co najważniejsze – go naprawić. Co więc zrobić ze zwaloną sesją, po której zostaje niesmak, kwas i sraczka?

Wywalić. Wyciąć. Wypieprzyć. W przypadku zaś gwałtu – dodatkowo pokajać się przed koleżanką i przeprosić. Pod warunkiem, że chce z nami jeszcze rozmawiać. I omijać z daleka waszego piwnicznego guru.

Jeżeli zaś zgrzyta tylko jeden element – można tylko ten jeden element wywalić lub zmienić.

Oczywiście – wywalenie czegoś to nie jedyna rzecz, jaką można zrobić. Zawsze można coś dopisać. Albo pobawić się w alternatywną historię.

Wersja Reżyserska – mówi wam to coś?

Zdarza się, że po sesji czasami mamy różne przemyślenia – w stylu “szkoda, że to się nie wydarzyło”. Pytanie więc, dlaczego na następnym spotkaniu nie dopisać jakiejś dodatkowej sceny? Albo rozszerzyć scenę już odbytą i teoretycznie zamkniętą? Hej, jesteśmy dorosłymi ludźmi, wszystko jest do obgadania i uzgodnienia. Wszystko w imię funu.

Doujinshi i Fanfic

Pomijając to, że to pierwsze to pożywka dla grubych mamroczących otaku, a drugie dla śliniących się miłośniczek paringu Harry/Draco, to możemy z tego wyciągnąć też coś dla siebie. Czasami jak nie ma pomysłu na sesje, albo po prostu z czystej ciekawości, możemy poprowadzić coś w stylu “co by było, gdyby…”. Marvel nas raczył serią “What if…”, więc my i też możemy. Co by było, gdyby Luke nie trafił? Albo gdyby Gotrek chwalebnie zginął? Telimena uwiodła Tadeusza (prahistoria polskiego fanficu przecież)?

Stary wpis, pierwotnie do 39 karnawału blogowego. Dalej się pod nim podpisuję dwiema rękami i racicami. Jeżeli zaś ktoś myśli, że to tylko takie moje wyssane z palca przemyślenia i techniki, to John Harper w “Blades in the Dark” podaje podobne techniki – jak coś nagle zgrzyta lub nie pasuje, zmień to, zrób rewrite.